Powołanie do...

...miłości

Aby żyć, aby prawidłowo się rozwijać, każdemu człowiekowi potrzebna jest miłość. Bóg stwarzając człowieka, uczynił to z miłości i do tej prawdziwej miłości zaprasza. Każdego z nas. Ciekawą sprawą jest to, iż pierwszą czynnością człowieka po stworzeniu był właściwie odpoczynek wraz z Bogiem. "A gdy Bóg ukończył w dniu szóstym swe dzieło, nad którym pracował, odpoczął dnia siódmego po całym swym trudzie, jaki podjął." /Rdz 2,2/ a więc świętowanie było pierwotnie wyrazem miłości do Boga. Człowiek poprzez miłość uczestniczy w uświęceniu czasu, w ten sposób staje się obrazem Boga. Grzech jest wyrazem braku miłości i to grzech zniekształca w człowieku obraz Boży. Poprzez grzech odrzucamy miłość pochodzącą od Boga i tak jak Adam kryjemy się przed Bogiem, bo prawdziwa miłość odkrywa naszą nagość grzechu. Często bywa w świecie, że mówimy "kocham", "czynię to w imię miłości", ale trzeba się też zapytać w imię jakiej "miłości", czy nie jest to wykrzywiona miłość, miłość samego siebie? Jezus Chrystus przychodząc na świat pragnął odbudować w nas prawdziwy obraz miłości, to On pokazał nam, że dla miłości warto żyć, że miłość może przetrwać nawet ból, cierpienie i śmierć. On pragnie pokazać ku czemu winna być skierowana miłości, pokazuje na Źródło tej miłości i ukazuje prawdziwe relacje miłości w stosunku do Boga, którego uczy nas nazywać "Abba - Ojcze - Tatusiu". Otwierając się na miłość Bożą, wchodzimy na drogę realizacji pierwszego podstawowego powołania - POWOŁANIA DO MIŁOŚCI

...wspólnoty


"Kocham cię" - czy to słowo już nie spowszedniało? Kocham misia, kocham samochód, kocham, kocham, kocham... Kocham oznacza egoizm lub miłość interesowną. Kocham cię mój misiu, bo mam z ciebie korzyść, kocham cię mój samochodzie, bo jesteś mi do czegoś potrzebny. Niestety ta "miłość" przenosi się także na relacje z ludźmi. "Kocham cię moja dziewczyno, bo jesteś ładna i mogę się z tobą pokazać wśród znajomych". "Kocham cię bo, mogę zaspokoić swoje potrzeby seksualne", "Kocham cię bo mam z ciebie zyski" Czy to naprawdę jest miłość??? STOP!!! Mówi się, że we współczesnym świecie nic nie ma za darmo i tak samo jest i z miłością, ale dokąd zmierza ten świat? Ten świat zmienia się w zbiorowisko potworów, a przecież Bóg powołał nas do miłości, do dawania tej miłości drugiemu człowiekowi. Jezus mówi: "Przykazanie nowe daję Wam, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja Was umiłowałem" /J 15,12/. Świat może być zupełnie inny, jeśli tak naprawdę bezinteresownie będziemy się kochać. W historii Kościoła widzimy wiele takich momentów, gdy ludzie zapominali o swym właściwym powołaniu. Odchodzili od prawdziwej miłości Boga i drugiego człowieka. I właśnie w tych czasach pojawiają się najwięksi święci, którzy pokazują, że życie miłością jest możliwe, że życie miłością przynosi szczęście i błogosławione owoce. Takimi postaciami byli św. Franciszek z Asyżu, czy też św. Teresa od Dzieciątka Jezus, jak też wielu innych. Otwarcie się na drugiego człowieka z miłością to kolejne zadanie, które stoi przed chrześcijaninem XXI wieku.


Tegoroczne Jesienne Dni Skupienia, które odbywały się w Krakowie w dniach 10-14 listopada, miały za zadanie pogłębienie relacji do Boga i odkrywanie swego powołania do miłości i do wspólnoty. W rekolekcjach uczestniczyło dziesięciu młodzieńców z różnych stron Polski, a jak było? Oto relacja jednego z nich:
"Według mnie, rekolekcje były bardzo udane. Dały mi możliwość bliżej poznać Boga. Sam w szarej rzeczywistości nie zastanawiałem się nad znaczeniem modlitwy, jednak na tych rekolekcjach jest jakoś inaczej. Znajduję czas na wszystko. Takie spotkania podobają mi się, ponieważ mogę spotkać ludzi z różnych stron Polski. Bardzo je lubię, bo dają mi możliwość nie tylko poznania Boga, ale i samego siebie. Tu w Krakowie zauważyłem w sobie wiele rzeczy, których wcześniej nie dostrzegałem. Ten czas spędziłem owocnie i chciałbym, aby takie rekolekcje były codziennie. Cieszę się, że przez te cztery dni mogłem odkryć choć troszkę samego siebie."

 

 

początek