Z
utęsknieniem i niecierpliwością oczekiwałem na rekolekcje powołaniowe w Oborach.
Czekałem na spotkanie z Miłosiernym Jezusem, na jego miłosierdzie. W ostatnim
tygodniu mojego życia przeżywałem chwile załamania, zwątpienia w dobre intencje
ludzi, świat stał się monotonny. Wszyscy pragnęli mi pomóc, ale wiedziałem,
ze tylko pogłębienie wiary jest w stanie mi pomóc. Już w trakcie Sakramentu
Pokuty odczułem ulgę, zrozumienie, przebaczenie. Podczas pobytu ze wspólnotą
zdałem sobie sprawę ze swojej małości oraz marności wiary, ileż musze jeszcze
pracować nad sobą, nad modlitwą, nad doskonaleniem swojej osobowości, dążeniem
do doskonałości, której i tak nigdy nie osiągnę, ale przynajmniej będę mógł
się bardziej zbliżyć do Miłosiernego Jezusa, czerpać z Jego zdroju łask. Nigdy
nie zapomnę adoracji Krzyża. Było już po godzinie 20.00, za oknem lekki zmrok,
zapalone świeczki i KRZYŻ - leżał na nim Jezus. Modliliśmy się w ciszy i skupieniu,
a Jezus przechodził obok nas, uświęcając nas w Duchu Świętym. Poczułem namacalną
moc Boga, która unosiła się w kaplicy. Po zakończeniu czuwania twarze braci
były odmienione poprzez łzy. Odczuwaliśmy szczęście, niepojętą radość.
Jan
***
Czas
rekolekcji to zawsze sposób na zbliżenie się do Jezusa. Gdy człowiek często
jest zabiegany, brak mu czasu na osobistą refleksję nad swoim życiem, to gdy
przyjeżdża w takie miejsce jak Obory, gdzie wszechobecna cisza wkrada się niepostrzeżenie
w niego, ogarnia serce i duszę, to - co tu dużo mówić - czuje się, że jest Bóg.
Bóg żywy i prawdziwy, Bóg, który mówi i wskazuje drogę.
Założenia tego czasu, które streściłem jako wyciszenie i znalezienie odpowiedzi,
czy Karmel to moja Ziemia Obiecana, zostały spełnione. Eliaszowe "żarliwością
się rozpaliłem o chwałę Bożą", każe jeszcze głębiej wejść w siebie, we
własną motywację nad powołaniem, które - to tu odkryłem, albo może ugruntowałem
- jest zaproszeniem do wspólnej drogi z Jezusem.
To miejsce, ten czas, ci ludzie są darem dla mnie, pomocą, aby zaproszenie Jezusa
nie pozostało bez odpowiedzi.
***
Na rekolekcjach w Oborach jestem po raz drugi. Trafiłem tutaj dzięki zaproszeniu
Maryi, która natchnęła mojego kolegę z pierwszych rekolekcji. Zadzwonił do mnie
dzień przed rekolekcjami. Przyjeżdżając na rekolekcje pragnąłem pogłębić swoją
wiarę, odnaleźć swoje powołanie życiowe. Miałem wątpliwości. Z jednej strony
myślałem, że Bóg wzywa mnie do zakonu, lecz z drugiej strony myślałem o dziewczynie
i założeniu dobrej chrześcijańskiej rodziny. Nie potrafiłem odczytać, czy moje
doświadczenia życiowe przygotowują mnie do jednego czy drugiego. Nie myślałem
jednak, że te rekolekcje mogłyby mi jednoznacznie wskazać drogę. Mając w pamięci
ubiegłoroczne rekolekcje uważałem, że wiem co mnie czeka, ale to co się wydarzyło,
to mnie przerasta. Spotkałem to
niesamowitych
ludzi, ludzi których na co dzień nie spotykam. Atmosfera jaka między nami panowała
była rodzinna. Każdy był do każdego pozytywnie nastawiony. W czasie tych rekolekcji
Bóg uczył mnie jak mam do Niego dążyć. Pokazał mi także, to co jest złe we mnie,
a czego wcześniej nie wiedziałem. Doceniłem o wiele więcej Matkę Bożą niż wcześniej.
Nauczyłem się bardziej otwarcie mówić w towarzystwie o Bogu. I co najważniejsze:
każdy dzień tych rekolekcji dawał mi do zrozumienia, że moim jedynym miejscem
jest zakon. Usłyszałem głos Boży: "Pójdź za Mną".
Ja już widzę swoje miejsce, ale jeszcze niestety nie dojrzałem jeszcze do tego.
Nie jestem gotowy, by ostatecznie powiedzieć TAK Bogu i w całości oddać mu swoje
życie. Mam jeszcze czas na szczęście. Dwóch lat mi brakuje do matury, więc gorąco
wierzę, że Bóg przez ten czas umacnia mnie i będę potrafił poświęcić się nie
z musu, lecz z miłości do Boga.
Kończąc pragnę jeszcze dodać, że przed przyjazdem do Obór nie potrafiłem szczerze
z serca powiedzieć "Kocham Jezusa", Kocham Maryję", a teraz potrafię.
Łukasz
***
Przed przyjazdem do Obór na rekolekcje powołaniowe byłem z jednej
strony
pełen obaw, z drugiej strony byłem pełen emocji. Już na przystanku autobusowym
w Lipnie spotkałem Tomka, który też wybierał się na rekolekcje, a którego poznałem
właśnie tam. Po przyjeździe do klasztoru zapoznałem się z innymi uczestnikami
rekolekcji, którzy przyjęli mnie z otwartością. A same rekolekcje? Uczestniczyłem
w takim wydarzeniu po raz pierwszy, więc nie mam porównań. Duże wrażenie wywarł
na mnie "element" wspólnotowy. Czułem się tu "fantastycznie"
- prawie jak w rodzinie. Dzięki pobytowi w klasztorze Oborskim poznałem życie
zakonne "od kuchni". Tu się wyciszyłem i myślę, że pogłębiłem swój
kontakt z Bogiem. Szczególne wrażenie wywarła na mnie adoracja Krzyża, podczas
której bardzo się wzruszyłem. Był to naprawdę mój wielki "dialog: z panem
Jezusem. Podobne wrażenie wywarła na mnie środowa Msza św. Podczas której został
odnowiony Sakrament Małżeństwa. Niesamowite, że po 25 latach dwoje ludzi jest
wciąż w sobie zakochanych i tworzą rodzinę - na wzór Świętej Rodziny. Od razu
przypomnieli mi się moi rodzice, którzy w ubiegłym roku obchodzili podobny jubileusz.
Mariusz

