| PILZNO Klasztor
OO. Karmelitów |
Kościół - Sanktuarium Matki Bożej Pocieszenia
Nawiedzenie relikwi św. Teresy od Dzieciątka Jezus
Dwa zgromadzenia zakonne zamieszkiwały w pilzneńskim klasztorze. Najpierw OO. Augustianie, po nich OO. Karmelici. Krzyżyjące się szlaki handlowe dawały szansę szybkiego rozwoju małopolskiego miasteczka w Pogórzu Ciężkowickim. Metryka osady sięga czasów państwa Wiślan.
DZIEJE
Początek placówki kościelnej datuje się na dzień 3 marca 1403 r. Wtedy bowiem król Władysław Jagiełło podpisał dokument zezwalający na wybudowanie w tym miejscu kościoła. Zgoda została wydana dla zakonu Augustianów, mających już swoje siedziby na Kazimierzu koło Krakowa, w Olkuszu i Książu Wielkim. Kilka dni później O. Filip, zajmujący się sprawą, skierował swe kroki do biskupa krakowskiego Piotra Wysza, który obdarował "braci pustelników" odpustowym przywilejem i zastrzegł by nowo sprowadzeni do Pilzna duchowni nie naruszali praw tutejszego proboszcza.
Zagospodarowanie nowego miejsca wiązało się ze znacznymi nakładami finansowymi. Ze znaczniejszą pomocą pośpieszył Władysław Jagiełło, który do dwóch placów kupionych wcześniej od mieszczan, dodał trzeci o czym informują słowa aktu fundacyjnego :"..idąc za pobożnym uczuciem i pragnąc uprzedzić dzień sądu Bożego dobrymi uczynkami, w imię Chrystusa zakładamy klasztor braci Pustelników reguły św. Augustyna na cześć Wniebowzięcia N.M.P., Św. Katarzyny i Św. Barbary, dziewic - w mieście naszym Pilźnie, na placu koło wału, bezpośrednio po lewej stronie drogi, prowadzącej ze Lwowa i z Ropczyc do Korczyna. Do tej fundacji oznaczamy i wcielamy trzy place : jeden nasz, a dwa kupione przez zakonników klasztoru św. Katarzyny na Kazimierzu, przy pomocy pobożnych osób". Inwestowanie w budowę pochłaniało znaczne fundusze, a bracia, dla zdobycia kolejnych środków materialnych - kwestowali. Niebawem (1413 r.) Jagiełło podarował kolejne uposażenie, czyli teren będący dzisiaj łąką, a dawniej noszący nazwę "Trzecie". Darowany obszar udało się częściowo zaadoptować do celów rolniczych. Siedzibą zakonników był drewniany klasztor, stojący obok murowanego kościoła.
Następne stulecia zapisały się w historii klasztoru licznymi nadaniami. Znaczniejszego wsparcia udzielił w 1631 r. starosta pilzneński Andrzej Bobola (krewny późniejszego świętego). Zastrzegł sobie jednocześnie prawo do pochówku w podziemiach. Szlachcic Jan Ścibor Marchocki w 1677 r. czyni zapis na swej wsi Zagórzany. Ksiądz Gabriel Węgrzynowicz, prepozyt pilzneński, w 1684 r. łoży na klasztor ofiarę, by w rocznice jego śmierci odprawiano nabożeństwa. Swego kapitału użycza w 1754 r. Antonina z Romanów Olszewska, prosząc zakonników o modlitwę za spokój duszy męża Sebastiana. Napływały też nadania w naturze. Oto Piotr Zięba (1588 r.) daje zakonowi dom z ogrodem przy ul. Klasztornej, podobnie czyni Jakub Kłosowski (1631 r.). Sejmik województwa sandomierskiego w Opatowie zwolnił klasztor w Pilźnie w 1677 r., od wszelkich powinności i podatków. Tak więc dary bywały liczne i różne.
Hojne datki postronnych darczyńców wzbudziły zawiść, zaostrzając sprzeczki władz miejskich z klasztorem. Przykładowo, w dobie Wazów toczył się proces [magistrat - klasztor] o naprawę drogi. Król Władysław IV ujął się za klasztorem (1642 r.), mieszczanie królewskie słowo zlekcewarzyli lecz burmistrz Kłosowski z przeorem Wojdziewskim znaleźli kompromis. Nie za długo magistrat doszedł do wniosku, że grunty klasztorne trzeba opodatkować, bo one niegdyś do mieszczan należały. Wtedzy król Michał Korybut Wiśniowiecki karci mieszczańskie wybryki, uwalnia od powinności i rekompensuje straty, dając pozwolenie na wyszynk trunków i browar piwny, zwolnione od podatku czopowego. Znawca pilźniańskich perypetii z przeszłości ks. Karol Szczeklik pisał :"..nie trzeba było czekać, aby przy tak nagromadzonym materiale palnym nastąpił wybuch. Co było tą iskrą nie wiadomo, dość, że w r. 1675 z okazji morowego powietrza wybuchły wielkie zaburzenia w mieście, wśród których zabity został burmistrz Wojciech Podraza. Potem tłum napadł na klasztor, zabito podannego klasztornego Steca, drugiego zaś strącono do więzienia i spalono trzy domy klasztorne, z których najpierw pokazała się zaraza. Zakonnicy zaskarżyli miasto przed sądem kapturowym województwa sandomierskiego, miasto zostało oczywiście ukarane i zakończono spór układem..". Jak widać burzliwe były dzieje augustiańskiego klasztoru. Prawdziwie trudne chwile dla klasztorów rozpoczęły się pod koniec XVIII w., gdy wcielono w życie ustawy cesarza austriackiego Józefa II. Liczba zakonników malała - w 1797 r, jest ich czterech. W 1807 r. część budynków klasztornych zajęło wojsko. Potem zrządzenie - przyniosło pożar. Po odejściu ostatnich Augustianów, w 1841 r., przybyli tutaj pierwsi Karmelici. Ich obecność pisała nowe karty historii.
KOŚCIÓŁ
Zaraz po dokonaniu królewskiej fundacji w początku XV w. zaczęto budować murowany kościół w stylu gotyckim. Zapewne był niewielką, jednonawową budowlą z prezbiterium. Elewacje musiały być wzmocnione przyporami, zaś okna zarysowane ostrołukiem. Więcej szczegółów na temat wyglądu pierwszej świątyni wniosły zapisy z początku XVII w. i chociaż na próżno w nich poszukiwać szczegółów pozwalających na rekonstrukcję architektonicznej formy, to jednak wiadomo, że kościół był "murowany", ściany miał "czyste" ze "szczelnymi" oknami. Do bryły budowli już wtedy przylegały dwie kaplice. Wnętrze nie posiadało polichromii, ani żadnych innych dekoracji ściennych. Przy kościele stanęła w dobie nowożytnej drewniana dzwonnica wzmiankowana jeszcze w 1803 r.
W 1811 r. Pilzno nawiedził groźny pożar, który pochłonął augustiański kościół. Kondycja finansowa zakonu św. Pawła Pustelnika była bardzo słaba, więc nie przystąpiono odrazu do odbudowy. Klasztor zabiegał o rządowe fundusze i w odpowiedzi na to otrzymał w 1814 r. dekret Kancelarii Guberialnej, nakazujący zakonowi własnym sumptem odbudowywać gmachy. Skutki pożogi udało się naprawić do 1826 r., stał już wtedy ukończony kościół. Budowla przykryta była dachem gontowym, a zruinowane ogniem części sklepienia naprawiono tarcicami. Pojawiły się nowe drzwi zdobione tzw. "ćwiekami kowalskimi". We wnętrzu zwracały uwagę na nowo pomalowane ołtarze. Wystawiono nowy chór, sprawiono organy.
Architektoniczna powłoka kościoła ukształtowała się po kolejnym pożarze w 1865 r. i w zasadniczej formie trwa do dzisiaj. Budowla nosi cechy stylu eklektycznego. Gotyckiego charakteru nadają mu szkarpy wzmacniające ściany od zewnątrz, stromy - trójkątny szczyt fasady, okna w prezbiterium orazz kształt kruchty. Okno frontu charakterystyczne jest dla XVII stulecia, zaś okrągły otwór zwany okulusem - zdaje się przywoływać renesansowe rozwiązania. U góry fasady widzimy również arkadkowy fryz neoromański. Dach siodłowy posiada zgrabną wieżyczkę - sygnaturkę. Obiekt jest zgrabnym komponentem stylów z różnych epok.
Z jednej strony w 1866 r. dobudowano do kościoła wieżę dzwonniczą na planie czworoboku, w szczytowych partiach przechodzącą w ośmiobok nakryty ostrosłupowym daszkiem. Czterokondygnacyjna wieżyca otrzymała pseudoromańskie okienka. Wewnątrz zawieszony jest duży dzwon, odlany w firmie Szwabe w Białej (koło Bielska). Ozdobiony jest ornamentyką roślinną i figuralną (N.M.P. i prorok Eliasz). Polskojęzyczna inskrypcja głosi, iż ten spiżowy instrument powstał :"Na cześć Matki Bożej Szkaplerznej i św. Eliasza Proroka. Dzwon ten ufundowali w 1930 r. Bracia N.M.Panny z Góry Karmelu w Pilźnie za przełożeństwa O. Franciszka Bizsaka", który znany jest z tego rodzaju fundacji, także poza Pilznem. Z czasów baroku pochodzą dwa mniejsze dzwony. Jeden swym napisem dwukrotnie nawołuje do chwalenia Pana w niebiosach. Drugi lakonicznie swoim tekstem oznajmia :"Docebit mites vias suas 1626".
Wieża uszkodzona przez wichurę została poddana kapitalnemu remontowi w 1985 r. Cztery lata później wymieniano w wieży spróchniałe belkowania do zawieszania dzwonów.
Od strony północnej przylega do kościoła zakrystia, posiadająca w poblizu wejścia herb Karmelitów. Od strony elewacji frontowej dostajemy się do wnętrza przez kruchtę. Kościół remontowany był w latach 1947 , 1985 - 88 i 1995 - 96.
OBRAZ N.M.P.
O sanktuaryjnym charakterze kościoła karmelitańskiego decyduje obecność Matki Bożej Pocieszenia w obrazie wystawionym w ołtarzu kaplicy północnej. "Obraz Matki Bożej w koronie w całej postaci z Dzieciątkiem Jezus bez korony, leżący na wpół z prawa na lewo, lewą ręką pod pachą lewej rączki Dzieciątko Jezus, a prawą rączkę pod lewą nóżkę podtrzymuje. Z pod korony spada zasłona, płaszcz spószczony w półkole zawisły na obu rękach Matki Bożej " - tak postrzegano obraz w 2 połowie XIX w. Istotne jest, że zwrócił nań uwagę O. Wacław Nowakowski i umieścił w swym cennym opracowaniu będącym "pocztem" najsłynniejszych Madonn polskich.
Metryka kultu maryjnego w Pilźnie sięga początków chrześcijaństwa na ziemiach polskich. Według Lehr - Spawińskiego w IX w. jacyś gęślarze przywieźli do osady wizerunek N.M.P., a miało to ponoć związek z misją śś. Cyryla i Metodego. Według jednej z legend obraz przyniósł Śierosław, uczeń św. Metodego. Inni uważali, że historia obrazu zaczęła się w XI w. Został zawieszony w baszcie grodowej. Promotorami czci dla Bogurodzicy mogli być OO. Benedyktyni, do których ta osada należała. Z czsem basztę grodową przerobiono na kaplicę. Kult narastał coraz bardziej po najeździe tatarskim w 1241 r. Tradycja ludowa przekazała, że podczas tych srogich dni, niektóre mieszkanki Pilzna same roznieciły ogien i rzuciły się w jego otchłań, by nie wpaśc w ręce wrogów. Pośród "..chwalebnych popiołów błyszczał święty wizerunek nietknięty i spowity światłem". Matce Boskiej przypisano też, iż cudowną mocą złagodziła skutki impetu tatarskiego. Obraz przeniesiono wuroczstej procesji z kaplicy w baszcie grodowej do kościoła farnego. Miało to miejsce w połowie XIII w. Pod koniec tego stulecia powstało Bractwo N.M. Pilzneńskiej, założone dla złożenia hołdu za kolejne ocalenie grodu od najazdu Tatarów w 1287 r. Stowarzyszenie brackie nosiło wtedy nazwę Fraternitas beatae Mariae de Pilssa, oficjalnie zatwierdzone w 1400 r. przez papieża Bonifacego IX, który jednocześnie wyraził zgodę na postawienie nowego ołtarza. W tym względzie z pomocą finansową przyszła rodzina Sanguszków.
Madonnie Pilzneńskiej składali hołd nawet królowie polscy. Władysław Łokietek odbył modły przed obrazem, nad którym jego wierny rycerz Prandota z Ostrowa zawiesił godło zjednoczonego Królestwa Polskiego. W 1340 r. hufiec Kazimierza Wielkiego podążający na Ruś, zatrzymał się w Pilźnie gdzie święcono tarcze i miecze. Przed tym wizerunkiem modliła się królowa Jadwiga i Władysław Jagiełło w 1386 r. Monarsza para zawiesiła przy obrazie godła narodów polskiego i litewskiego. Później Stanisław Borowski herbu Gazdawa, walczący pod Grunwaldem "..na chorągwi sandomierskiej Obraz Najświętszej Panny z Pilzna namalować kazał".
W końcu średniowiecza Pilzno jeszcze dwukrotnie płonęło. W 1474 r. ogień zapruszyli najeźdźcy węgierscy i ponownie hordy tatarsko - wołoskie w 1498 r. Podczas pierwszego z wymienionych najazdów spłonął również obraz mariacki. Zgodnie z tradycją jeden z braci augustiańskiego zgromadzenia pilzneńskiego, miał wizję. Szczęśliwemu mnichowi objawiła sięMaria Panna i namówiła, by przekonał współbraci do namalowania od nowa jej podobizny. Wtedy, około 1500 r. powstał nowy obraz. Został namalowany przez Lazarusa Gertnera. Artysta znany jest też jako twórca tryptyku z Cegłowa oraz malowideł kościoła w Łękach Górnych. Wcześniej zetknął się z kręgiem malarskim w Ulm - skąd mógł zostać sprowadzony przez Augustianów. W Polsce przebywał tylko kilka lat.Przed ołtarzem Matki Boskiej nadal niezmiennie zanoszono prośby i składano podziękowania. Przykładowo, chorąży pilzneński Imć Przeneski przestrzelone miał serce (w wyprawie smoleńskiej) i w 1632 r. gorąco dziękował, gdyż "..aliści Miraculosam Virginem Pilsnensem suplikując cudownym sposobem wyzdrowiał".
Tragicznym dniem dla obrazu i miasta okazał się 18 marca 1657 r. Wojska węgierskie dowodzone przez Rakoczego i wspomagane zastępami Kozaków napadły Pilzno. Wrogowie złupili miejscowość, na koniec wzniecając pożar. Obraz w dolnych partiach został spalony. Pilźnianie z żalem umieścili ocalały fragment na murze nadwątlonego ogniem kościoła klasztornego.
Po potopie szwedzkim, w 1663 r. odnowiono wizerunek pilzneński, angażując do tego lokalnego artystę Brzezińskiego. "Udany malarz, żywy świadek bolesnych bohaterstw swojego miasta", odnowił, lub stworzył dzieło, na płótnie, które ujawnia duże podobieństwo do ikon z kręgu staroserbskiego. Kult nadal kwitł. Przybywali liczni czciciele, przykładowo książę Michał Czartoryski przed wyprawą chocimską, pojechał "..w cugi poszóstne zaprzągniętą karocą", wespół z małżonką i dziećmi. Dla rozwoju kultu założono wtedy przy tym kościele Arcybractwo Paska N.M.P. Matki Pocieszenia, któremu papież Klemens X nadał potrzebne odpusty, w 1678 r.
W czasach saskich wojsko z powiatu pilzneńskiego, stojące po stronie Leszczyńskiego, nosiło na swych proporcach kopie obrazu z Pilzna. Podobnie pół wieku później znaczyli swe chorągwie konfederaci barscy.W 1809 r. Pilźnianie pod przewodem Emanuela Rozwadowskiego i Wojciecha Przeneskiego uwolnili swe miasto od zwierzchnictwa austriackiego. W pacyfikacji powstania galicyjskiego armię austriacką wspierała - rosyjska. Komendant austriacki rozkazał spalić obraz. Wojsko zaborcze wniosło do kościoła słomiane snopy. Nad ranem ogień rozniecono od strony chóru. Kościół otoczony był kordonem, aby nie dopuścić nikogo do gaszenia. "Wtedy panna Bozańska i panna Bobrowiecka, najprzedniejszej urody w całej Galicji, wyprosiły od oficera, aby mogły zebrać z kościoła swój skarbiec, który tam ukryły. Pomógł im w tym Grodzki i jakiś jeszcze kawaler, chociaż gryzieni dymem, w ostatniej chwili wyjęły obraz i skryły go w zakrystii", tak relacjonowała wypadki Tekla Krasuska. Dzięki determinacji kobiet obraz Matki Boskiej ocalał.
Podczas następnego zrywu narodowego w 1830 r., Maria Panna z Pilzna znowu trafiła na wojskowe sztandary oraz ryngrafy noszone przez żołnierzy Legii Nadwiślańskiej uformowanej przez Jana Ledóchowskiego. Wielu zawdzięczało swe ocalenie od zawieruchy rzezi galicyjskiej w 1846 r., wstawiennictwu N.M.P. Powstańcy styczniowi z Pilzna, kierują modlitewne westchnienia do Marii z wizerunku pilzneńskiego.W dwusetną rocznicę odsieczy wiedeńskiej, w 1883 r., kopia obrazu N.M.P. z Pilzna znalazła się na tutejszym budynku magistratu obok popiersia Sobieskiego (do 1916 r.).Była N.M.P. podporą w ciężkich latach wojen świoatowych, dawała moc do przetrwania i ocalenia godności, niosła otuchę w tragedii i smutku. Składano Jej cześć modlitewnym szeptem, ale i pisanym wersem, jak jeden z żołnierzy A.K. :
"Bogurodzico Dziewico
z tego obrazu Pilznów przez wieki
Świętym uśmiechem obdarzające
My, nowe Pilzny - tamtych dziedzice
również zmuszeni powstać obrończo
pod ten Twój uśmiech znowuśmy przyszli
Już tyle razy z narodowych trumien
opieka Twoja nas uratowała.
WNĘTRZE
Nawa i prezbiterium dekorowane są polichromią wykonaną w 1866 r. Program ikonograficzny obejmuje przedstawienia ze Starego Testamentu : Kain i Abel, Ofiara Melchizedeka, Ofiara Izaaka oraz prorok Eliasz. Podkreśleniem karmelitańskiego charakteru świątyni jest obecność Matki Boskiej Szkaplerznej, w części prezbiterialnej, zaś sklepienie nawy głównej zdobi scena Wniebowzięcia. Ściany dekoruje rząd świętych : Augustyn, Barbara, Katarzyna i Telesfor. Twórcą polichromii był Jakub Wawrzyniec Gucwa (1812 - 71), znany także z polichromii figuralnej z iluzjonistycznym tłem w Krzyżanowicach. Polichromia pilzneńska konserwowana była w latach 1951 - 52, przez artystkę Stanisławę Bieńkowską. Informacja na temat powstania polichromii, znajduje się w owalnym metalowym kartuszu nad chórem.
Uwaga wiernych i zwiedzających kościół koncentruje się na ołtarzu głównym, reprezentującym styl manierystyczny z początku XVII stulecia. Ołtarz ma charakter trzykondygnacyjny. U dołu pilastry ozdobione postaciami (hermami - atlantami), tworzą cztery podziały arkadkowe. Nieco wyżej nad mensą nisza wypełniona krucyfiksem i postacie N.M.P. i św. Józefa, w tle zaś motyw kratownicy. Ta scena często bywa zasłaniana zasuwą w postaci obrazu olejnego przedstawiającego wręczenie przez Matkę Boską z Dzieciątkiem szkaplerza św. Szymonowi Stockowi.
Współczenym akcentem - obrazowym, we wnętrzu pilzneńskiego kościoła jest portret błogosławionego Tytusa Bransma karmelity, męczennika obozu koncentracyjnego, zamordowanego w 1942 r. Pochodził z Holandii, był znanym pisarzem z zakresu socjologii, przez pewien czas pełnił urząd rektora Uniwersytetu Katolickiego w Nimedze. Uwięziony w obozie hitlerowskim w Dachau. Jeden ze współwięźniów, polski karmelita, tuż po wyjściu z obozu o holenderskim współwięźniu O. Tutusie zanotował, że "..wkrótce po przyjeździe do Dachau tak straszliwie, aż do krwi był kilkakrotnie pobity przez izbowego za to, że podeszwy butów nie były przepisowo wyczyszczone, że wkrótce zmarł". Po przeprowadzeniu procesu beatyfikacyjnego, wiele portretów błogosławionego karmelity, zawieszono w kościołach tego zgromadzenia.
KLASZTOR
Najstarszy budynek wzniesiono z drewna na początku XV w. Spłonął podczas najazdu węgierskiego w 1474 r. Rychło odbudowany znowu zgorzał za Zygmunta I Starego i ponownie za Zygmunta III Wazy w 1595 r. Wiadomo, iż kolejny klasztor w tym samym miejscu zbudowano również z drewna, a było to około 1604 r., za augustiańskiego przeora Michała Skotnickiego. Konwent u progu XVII w. liczył zaledwie trzech zakonników. Budynek klasztorny wzniesiony był na planie czworoboku. W nim wydzielono czternaście pojedynczych cel z oknami. W każdej z nich wystawiono kaflowy piec. Obiekt spłonął w 1811 r. Budowa nowych pomieszczeń dla zakonników miała miejsce w drugim dziesięcioleciu XIX stulecia. Był oto budynek parterowy, podpiwniczony, kryty gontem. Wnętrze rozdzielał korytarz, do którego przylegało pięć cel z każdej. Oprocz tego znajdowała się kuchnia, mieszkanie dla służby, spiżarnia i magazyn.
Obecny murowany budynek pochodzi z 1848 r. Wzniesiony jest z cegły. Posiada dwie kondygncje i wejście z obu stron. Część parterową elewacji charakteryzują arkadowo - płycinowe podziały. Ostatnio remontowany w 80-tych latach naszego wieku.
O. MAREK JANDOWICZ - DUCHOWY WÓDZ KONFEDERACJI BARSKIEJ
W klasztornym budynku znajduje się jeden obraz, nie będący wprawdzie arcydziełem sztuki, ale przywołujący pamięć sławnego z czasów konfederacji barskiej kaznodzieji O. Marka Jandowicza. Rozsławiony piórem m.in. Mickiewicza i Słowackiego. Obraz pilzneński prezentuje karmelitę w habicie, klęczącego na stopniu ołtarza, za nim stoją trzej oficerowie konfederaccy. Jeden z nich przypomina Kazimierza Pułaskiego.
Pochodził ze Lwowa i tam wstąpił do klasztoru karmelitańskiego, święcenia przyjąwszy w 1740 r. Kazania głosił najpierw na Białorusi do unitów. W 1754 r. został definitorem prowincji. Cztery lata później wybrano go przorem w Annopolu, a w następnym roku został superiorem nowo założonego klasztoru w Barze. "Wówczas to przez kilka lat zbierając po dworach fundusze na budowę kościoła i klasztoru, zyskał uznanie swymi walorami towarzyskimi, ascetycznym życiem, posługami duchownymi i umiejętnością leczenia" pisał Wacław Szczygliński. Rozniecał nastroje patriotyczne wśród szlachty, zaś słowa jego kazań w 1768 r. miały ogromny wpływ na religijną orientację konfederacji barskiej. Dnia 20 czerwca 1768 r. wyszedł na ulice Baru w szatach liturgicznych i z krzyżem w ręku zachęcał do obrony. Po upadku schronił się do Nowosiółek. Odnaleziony przez Kozaków, zbity, z zawiązanymi oczami odstawiony został do generała Apraksina. Interesowała się Karmelitą nawet caryca, jako szczególnie niebezpiecznym "buntowszczykiem". Potem konfederata w habicie, trzymano w obozie przejściowym w Połonnem, skąd przewieziony został do Kijowa. Tam siedział w ciemnej celi więziennej, pod strażą dwóch żołdaków, w niezmienianym ubraniu. Nie mógł ani pisać ani rozmawiać. Tak przeżył 6 lat. Zwolniony dzięki wstawiennictwu hr. Sanguszkowej. W marcu 1774 r. rozmawiał z nuncjuszem Józefem Garampi, przed którym podobno wypierał się udziału w konfederacji barskiej, postrzeganej przez rzymskiego dyplomatę jako bunt przeciw królowi. Nadal czynny w zakonie, pełnił obowiązki przeora w Barze (1777 - 83), potem w Annopolu. Ostatni czas swojego żywota spędził u łowczego bydgoskiego, wiele chorując. Zmarł 11 września 1799 r., pochowany w Horodyszczu. Jego zwłoki nie uległy rozkładowi i przyczyniły się do rozwoju kultu, trwającego aż do sześćdziesiątych lat XIX stulecia, do czasu gdy władze zaborcze nakazały zamurować kryptę.
KARMELITAŃSKIE CZASY
Liczebność personelu i stan majątkowy klasztoru OO. Augustianów, szybko malały na początku XIX w. Władze austriackie nie chciały finansowo wspierać zakonu. Ostatnim, wybranym przeorem augustiańskim był tutaj O. Pasydius Nowakowski. Po jego śmierci w 1832 r., klasztor opustoszał. Pięć lat później mieszkańcy Pilzna prosili biskupa Franciszka Pistaka, aby sprowadził do tego kościoła nowy zakon. Początkowo planowano przenieść OO. Bonifratrów z Zebrzydowic do Pilzna, lecz pierwsi zgłosili się OO. Karmelici. Biskup tarnowski przedstawił nowych mnichów gubernatorowi Galicji, dzięki czemu 29 III 1840 przekazano formalnie poaugustiański klasztor Karmelitom. Władze prowincjalne przysłały na nową placówkę O. Anioła Obszernego, który przyjechał w lipcu 1840 r., zaś w marcu 1841 r. mianowano przeorem O. Alfonsa Jakiela (przeniesiony z Rozdołu). Karmelici przejęli wraz z majętnościami także zobowiązania fundacyjne po Augustianach, zgodnie z nakazem Ferdynada de Este gubernatora Galicji. Pierwszy przor pilzneński O. Jakiel pozostawił po sobie pamięć człowieka o dużych zdolnościach organizacyjnych. Szybko zajął się dzwignięciem zruinowanego klasztoru poaugustiańskiego. Później odznaczał się dużą sprawnością zarządzania. Postąpił przy tym w 1846 r. na urząd prowincjała. Podczas rabacji galicyjskiej uratował wielu szlachetnie urodzonych "zamieszki uspakajał i w sam wir walki się wdzierał, a nikt z motłochu nie ośmielił się słowa przykrego powiedzieć, ani nań rękę podnieść". Gdy ponownie wybrano go prowincjałem, prosił generała zakonu o prawo do nieprzerwanego przeorostwa w Pilźnie. Zmarł w 1870 r., chwilę po otrzymaniu telegramu z zawiadomieniem o śmierci jednego z ojców w Krakowie.
Do wybitnych duszpasterzy karmelitańskich w Pilźnie, zaliczony został O. Edward Paciorek, używający imienia zakonnego : Bernard. Pochodził z Siemiechowa. Wstąpił do klasztoru we Lwowie. Profację zakonną otrzymał w klasztorze krakowskim, w 1907 r. Przeorem w Pilźnie mianowano go w 1916 r. "Angażował się w każdą akcję społeczną i uroczystości narodowe, a okoliczności dla ich urządzenia nadarzały się często". Ojciec Bernard zmarł w 1943 r. i pochowano go w zbiorowym grobowcu na pilzneńskim cmentarzu.
W momencie wybuchu wojny przeorem w Pilźnie był O. Franciszek Bizsak, któremu przysłano do pomocy O. Mateusza Holewę, mówiącego biegle w języku niemieckim. O. Mateusz był wcześniej przorem w tym klasztorze (1914-16). W okresie dwudziestolecia międzywojennego pracował w Rozdole. Ostatnie lata życia spędził w Pilźnie gdzie zmarł w 1951 r. Pozostała po nim opinia, że "..był wielkim czcicielem N.M.Panny i stał się znany jako wspaniały spowiednik. Cieszył się wielką sympatią wiernych i szacunkiem diecezjalnych kapłanów. Słynął ze swej gorliwości kapłańskiej, pracowitości i punktualności".
O. Serapion z domu Piotr Żuk, pochodził z Sąsiadowic. Wstąpił do zakonu w Samborze (1928), studiował w Krakowie. Po święceniach (1935) wyjeżdża celem kontynuowania edukacji w Kolegium Gregoriańskim w Rzymie, gdzie otrzymał stopień doktora prawa kanonicznego (1939 r.). Wykładał ten przedmiot w seminarium w Lipinach, podczas wojny. Od 1944 r. był przorem w Pilźnie i uczestniczył w tajnym nauczaniu, na stopniu licealnym. Z Pilzna pojechał w 1957 r. do Gdańska, by objąć tamtejszy przeorat, ale po śmierci w 1988 r., jego doczesne szczątki wróciły na pilzneński cmentarz.
(oprac. Rafał Róg - 1997)