Homilia
wygłoszona dla Świeckiej Rodziny Karmelu
11
stycznia 2003 r.
przez: O. Dr Piotra Spillera, O.Carm
... i znaleźli Maryję, Józefa i Niemowlę leżące w żłobie (Łk 2,16).
Pierwsi do żłóbka przyszli pasterze, aby
przyjąć z rąk Maryi dar dla świata Zbawiciela., aby oddać
Mu hołd i ogłosić Go światu. Przyjrzyjmy się głębiej tej
scenie, którą znamy z dzieciństwa. Gdy patrzymy na tę Łukaszową
scenę nocy betlejemskiej, cisną się nam pytania. Intryguje
nas wszystkich ta dziwna droga, jaką obrał Bóg, przychodząc
do człowieka. Droga pełna paradoksów i znaków zapytania.
Gdy patrzymy na nią, przypominają się nam słowa proroka
Izajasza: Bo myśli moje nie są myślami waszymi, ani wasze
drogi moimi drogami.
Bóg idzie swoja własną drogą do człowieka. Jest ona dla
nas pełna paradoksów i dziwów, pełna niespodzianek i tajemnicy.
Gdy się jednak głębiej wniknie w te paradoksy, tajemnice
i niespodzianki, dostrzega się w nich wiele światła.
Pierwsza niespodzianka i pierwszy paradoks. Narodzenie Syna
Bożego zostało najpierw objawione pasterzom. W tej samej
okolicy Przebywali w polu pasterze i trzymali straż nocną...
Byli to ludzie niewiele znaczacy, ludzie z marginesów społecznych,
którzy nie cieszyli się najlepsza reputacją. Robili to,
co wszyscy pasterze w tamtych czasach: troszczyli się o
swoje stada, czuwając na pastwisku. Tym zwykłym pasterzom
przy ich szarej codziennej pracy, dał się słyszeć głos Boży;
zostali nagle zaskoczeni przyjściem i objawieniem Pana.
Zwykły człowiek, przy swojej codziennej pracy, bardzo pospolitej
pracy spotyka się twarzą w twarz z Bogiem, z głosem Boga,
z Jego objawieniem. Do takich właśnie ludzi, a nie do ludzi
wykształconych, świętych , szczególnie przygotowanych, kieruj
Bóg swoje słowo. Bóg rzeczywiście idzie własną drogą. Na
pastwisku betlejemskim zaczyna się realizować to, co będzie
treścią całej Ewangelii : ostatni będą pierwszymi (Mt
20.16). Narodził się Zbawiciel ubogich, grzeszników i celników.
Paweł zapatrzony w tę dziwną drogę Boga do ludzi, mówi:
Ukazała się dobroć i miłość Zbawiciela, naszego Boga,
do ludzi, nie ze względu na uczynki sprawiedliwe, lecz z
miłosierdzia swego zbawił nas. Ostatecznym wyjaśnieniem
tej pełnej tajemnic drogi Boga do ludzi nie jest ich sprawiedliwość
i świętość, ani ich pochodzenie, lecz dobroć i miłosierdzie
Boga. Bóg bowiem jest Ojcem miłosierdzia. To jedno zdanie
apostoła narodów wyjaśnia paradoks nocy betlejemskiej. W
tę cichą i świętą noc dokonało się dowartościowanie zwykłego,
szarego człowieka pracy. Dla Boga, który rodzi się człowiekiem
każdy człowiek jest ważny. Bóg wykazuje tu szacunek i miłość
dla prostego biednego człowieka. Każdy człowiek godzien
jest szacunku i pomocy, szczególnie, biedny i prosty. Nie
bez przyczyny Ojciec św. w czasie ostatniej pielgrzymki
do Ojczyzny, przypomniał, że Kościół w szczególny sposób
wyraża swą obcję preferencyjną na rzecz ubogich. Trzeba
byśmy nadrobili zaniedbania. Nie można tego głosu lekcewazyć.
Wśród nocy betlejemskiej ciszy dokonało się również dowartościowanie
zwykłej codziennej pracy.
Przy najbardziej powszednim i szarym zajęciu można usłyszeć
głos Boga, można spotkać się twarzą w twarz, można zostać
wezwanym ,powołanym. By usłyszeć głos Boga trzeba, mieć
coś z postawy ubogich pasterzy: nie polegać na sobie, na
swoich bogactwach. Trzeba być otwartym na Boga, jego słowa;
po prostu trzeba być głodnym Boga.
Na wezwanie Boże pasterze odpowiadają bez wahania i natychmiast.
Udali się z pośpiechem... reakcja pasterzy na wezwanie Boże
jest wzruszająca i budująca: do Betlejem idą z pośpiechem.
Tak właśnie winno się odpowiadać Bogu: natychmiast i wspaniałomyślnie.
Tak odpowiedział Bogu Abraham i Izajasz, tak odpowiedziała
Maryja i pierwsi uczniowie.
Jeszcze jeden szczegół w odpowiedzi pasterzy jest interesujący
i godny uwagi : pójdźmy, zobaczmy... udali się. Do narodzonego
Zbawiciela w Betlejem idą gromadą, idą we wspólnocie. Jeden
pociąga drugiego: Mówili nawzajem do siebie: Pójdźmy...
Jest coś zdumiewającego w postawie ludzi powołanych do żłóbka
Jezusa. Nikt nie idzie sam, wspólnie wyruszają w drogę.
Co to oznacza? Najpierw to, że Boże narodzenie jest sprawą
całej wspólnoty, następnie, że kto spotka się z Bogiem jako
najwyższym Dobrem, ten musi tym dobrem dzielić się z innymi.
Dobro z natury udziela się innym. Na spotkanie z Chrystusem
idziemy we wspólnocie, brat obok brata, brat pociąga i zachęca
brata. Prości pasterze, zwykli nic nie znaczący ludzie,
stali się pierwszymi zwiastunami dobrej nowiny o Jezusie.
Stali się kontynuatorami orędzia anioła. Widać z tego, że
do głoszenia orędzia dobrej nowiny o Zbawicielu nie jest
wcale konieczna piętrowa ambona nie są konieczne studia
teologiczne. Kto z wiarą i otwartym sercem słucha dobrej
nowiny, ten winien ją przekazywać dalej . kto natomiast
nie potrafi się Nią budować, uświęcać i cieszyć, ten jeszcze
naprawdę jej nie usłyszał.
Ubodzy was to spotkało witać Go przed bogaczami... Chrystus
przychodzi na świat w skrajnym ubóstwie wśród biednych ludzi.
Maryja uboga Służebnica, pasterze najbiedniejsi z biednych.
To oni usłyszeli głos Pana, przyjęli Go z miłością i oddali
mu hołd. Mamona nie zatwardziła ich serc i nie zaćmiła oczu.
Ubóstwo to stan mający szczególny przywilej przyjęcia największego
Skarbu, jakim jest Jezus, który również był ubogi.
Ta dziwna droga Boga do człowieka, nie tylko zachwyca i
wzrusza, ale budzi refleksję, daje do myślenia, jest światłem
na dzisiaj.
kontakt: O.dr Piotr Spiller O.Carm
Powrót
strony Rodziny Karmelitańskiej