Konferencja
wygłoszona dla Świeckiej Rodziny Karmelu
14
grudnia 2002 r.
przez: O. Dr Piotra Spillera, O.Carm
1. Czym są owoce Ducha Świętego
Owoce Ducha Świętego - to wynik
działań Ducha Świętego w nas i naszej z Nim
współpracy. One to powinny świadczyć codziennie
i możliwie w każdej sytuacji o sumiennie prowadzonym
życiu wewnętrznym. Owoce Ducha Świętego nie
są stałymi usposobieniami, lecz aktami wypływającymi
z cnót doskonalonych przez Ducha Świętego,
przez Jego dary. Nazywamy je owocami Ducha
Świętego, ponieważ one rodzą się w duszy sprawiedliwego
i sprawiają jej nadprzyrodzoną radość, niby
przedsmak radości niebieskiej.
Owoców Ducha Świętego jest tyle, ile możliwych
jest aktów cnót, wszakże można je sprowadzić
- zacieśniając ich liczbę - do owych dziewięciu,
które poleca Sobór Watykański II (KK 38),
a wylicza św. Paweł: miłość, radość, pokój,
cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność,
łagodność, opanowanie (por. Ga 5,22).
W Konstytucji dogmatycznej o Kościele czytamy,
że najwyższy i przedwieczny Kapłan Jezus Chrystus
pragnąc, aby Jego świadectwo i Jego zasługa
trwały nieprzerwanie także za pośrednictwem
ludzi świeckich, ożywia ich Duchem swoim i
nieustannie zachęca do wszelkiego dzieła szlachetnego
i doskonałego. Ludzie świeccy, jako poświęceni
Chrystusowi i namaszczeni Duchem Świętym,
w przedziwny sposób są powołani i przygotowani
do tego, aby rodziły się w nich zawsze coraz
obfitsze owoce Ducha (KK 34).
Ojcowie Soboru Watykańskiego II utrzymują,
że każdy człowiek świecki winien być wobec
świata świadkiem zmartwychwstania i życia
Pana Jezusa i znakiem Boga żywego. Wszyscy
razem i każdy z osobna winni żywić świat owocami
duchowymi (por. Ga 5,22) i napełniać go takim
duchem, jakim ożywieni są owi słudzy, łagodni
i pokój czyniący, których Pan nazwał w Ewangelii
błogosławionymi (por. Mt 5, 3-9). Słowem,
Ťczym dusza jest w ciele, tym niechaj będą
w świecie chrześcijanieť" (KK 38).
Owoce Ducha kształtują typ człowieka, który
jest prawdziwym świadkiem Chrystusa nawet
pośród bólu i cierpienia.
2. Poszczególne owoce Ducha Świętego w życiu wewnętrznym i apostolskim katolików świeckich
a) Miłość
Jednym z owoców Ducha Świętego jest miłość
nie jako stała cnota, ale jako poszczególna
czynność habitualnej cnoty miłości.
Miłować Boga to znaczy pod wpływem nadprzyrodzonego
pobudzenia Bożego tak mocno zwrócić się ku
Bogu całą swoją istotą, że spełnianie tego,
co Mu się podoba, staje się bodaj jedynie
naszą potrzebą i źródłem prawdziwego pokoju.
Bliźniego natomiast miłujemy dla Boga i z
miłości ku Bogu.
Stałe usposobienie, stałe trwanie w miłości
jest cnotą, a poszczególne myśli, słowa i
czyny z dziedziny miłości to owoce, które
też nazywają się miłością, a towarzyszy jej
radość duchowa i poczucie zadowolenia z życia
pobożnego.
Jak łaska uświęcająca jest czymś stałym w
duszy ludzkiej, a łaska uczynkowa czymś przemijającym
i znowu przychodzącym, tak cnota miłości jest
czymś stałym, a owoc Ducha Świętego - miłość
- jest czymś chwilowym. Szczęśliwość do aktu
miłości dołącza zazwyczaj Bóg w formie nagrody.
Nie należy do naturalnej radości odwiedzać
chorego. Ale gdy to czynimy z prawdziwej miłości
ku Bogu, odczujemy autentyczne zadowolenie.
Jest ono znowu niczym innym, jak Bożym uśmiechem
dla człowieka za ofiarny akt miłości bliźniego.
Miłości bliźniego towarzyszy poczucie duchowej
radości.
Szczególne znaczenie w stosunkach ludzkich
na miłość jako bezinteresowny dar z własnego
ja" na rzecz innych ludzi, ludzi cierpiących.
Świat ludzkiego bólu przywołuje niejako inny
świat: świat ludzkiej miłości. Tę bezinteresowną
miłość, jaka budzi się w jego sercu i objawia
się w czynach, człowiek niejako zawdzięcza
cierpieniu. Nie może człowiek - bliźni"
- wobec cierpiącego w różny sposób przechodzić
obojętnie. Człowiek musi się zatrzymać",
wzruszyć" postępując tak, jak ów Samarytanin
z ewangelicznej przypowieści. Człowiek musi
się poczuć powołany niejako w pierwszej osobie
do świadczenia innym w bólu aktów miłości.
Instytucje są bardzo ważne i nieodzowne, jednakże
żadna instytucja sama z siebie nie zastąpi
ludzkiego serca, ludzkiego współczucia, ludzkiej
miłości, ludzkiej inicjatywy, gdy chodzi o
wyjście naprzeciw cierpieniu, bólowi drugiego
człowieka. Odnosi się to do cierpień fizycznych,
o ileż bardziej jeszcze, gdy chodzi o różnorodne
cierpienia moralne, gdy przede wszystkim cierpi
dusza.
b) Radość
Radość - to zadowolenie pochodzące z rozmaitych
źródeł. Dlatego mówimy o radościach duchowych
(umysłowych i moralnych) i zmysłowych, które
mogą być etycznie złe bądź dobre, czy też
obojętne. W naszym przypadku mamy na uwadze
radość płynącą ze źródeł etycznie dobrych
albo przynajmniej obojętnych, którym towarzyszy
dobra intencja. Niekiedy istnieje radość w
cierpieniu, pochodząca ze świadomości, np.
że cierpienie jest ekspiacją za grzech, albo
jeśli człowiek cierpi świadomie z nadprzyrodzoną
miłością w sercu w celach wzniosłych, zbawczych.
Radość to również uszczęśliwiająca świadomość
nieskończonej łaskawości Boga, w którym żyjemy,
ruszamy się i jesteśmy" (Dz 17,28). Radość
płynie z głębokiego i niekłamanego przekonania,
że Bóg, którego kochamy nade wszystko, jest
samą doskonałością, jest pełnią szczęścia
i dobra, z którego możemy czerpać bez ograniczeń.
On tak hojnie i obficie rozsypał swoje dary
w przyrodzie i oddał je do dyspozycji ludziom!
Człowieka nadto obdarzył możliwością dokonywania
coraz wspanialszych odkryć, wynalazków, odkrywania
nowych światów. On to, Ojciec nasz w niebie
- w dziele Zbawienia dał nam na zawsze swoje
miłosierdzie, a w dziele uświęcenia otworzył
przed nami nieskończone możliwości.
Radość ma również swe niezawodne źródło w
pokornym i szczerym przeświadczeniu, że jesteśmy
w zgodzie nie tylko z Bogiem, ale i z samym
sobą i z otoczeniem, ze środowiskiem. Nie
ma prawdziwej i trwałej radości, która nie
miałaby swego źródła w Panu, w łasce uświęcające
oraz w przeświadczeniu, że pełnimy wolę Bożą.
W Piśmie świętym jest na bardzo wielu miejscach
mowa o radości, o pogodzie ducha, o weselu.
Jak po smutnych chwilach Chrystusa, po Jego
cierpieniach i śmierci krzyżowej nastała radość
zmartwychwstania, wniebowstąpienia i wieczystego
królowania w niebie - tak, jeśli nie zawsze,
to przynajmniej często, gdy jest mowa w Piśmie
świętym o smutku, bólu i cierpieniu, podkreśla
się, że one przechodzą w radość, do radości
wiodą'. Ojciec niebieski pragnie, aby Jego
przybrane dzieci miały radość przynajmniej
względną już na ziemi, aby radość nieba towarzyszyła
człowiekowi na ziemi nie tylko w pomyślności,
ale i w czasie smutku, który może ubogacać
nadprzyrodzoną miłością, a jeśli tej ostatniej
zabraknie - poprzez cnotę nadziei należycie
zwłaszcza pielęgnowaną. Czego ani oko me
widziało, ani ucho nie słyszało, ani serce
człowieka nie zdołało pojąć, jak wielkie rzeczy
przygotował Bóg tym, którzy Go miłują"
(1 Kor 2,9). To, że w niebie towarzyszyć będzie
zbawionym radość, wynika jasno z następujących
tekstów biblijnych: Dobrze, sługo dobry i
wierny. Byłeś wierny w małych rzeczach, nad
wielkimi cię postanowię; wejdź do radości
twego pana" (Mt 25,23). W przypowieści
o talentach sługa dobry słyszy wezwanie: Wnijdź
do radości twego pana" (Mt 25,21). Chrystus
uczy, że błogosławieni są ci, którzy się
smucą, albowiem oni będą pocieszeni"
(Mt 5,4)
Pismo święte widzi w wiekuistej radości nieba
zadowolenie z posiadania życia, usunięcie
cierpienia i śmierci oraz zdobycie upragnionego
dobra. Radość dusz w niebie przed zmartwychwstaniem
ciał jest natury duchowej. Natomiast radość
po zmartwychwstaniu ciał stanie się integralnym
przeżyciem zbawionych.
Radością, a przynajmniej pogodą ducha należy
dawać w swej rodzinie, w swym otoczeniem i
środowisku czytelne świadectwo wewnętrznej
mocnej nadziei, która już na ziemi daje człowiekowi
powien udział w przyszłych radościach nieba.
Trzeba przyczyniać się w ten sposób do pomnożenia
Bożej i ludzkiej radości, do jedności tego,
co ludzkie i Boskie, do zjednoczenia natury
z nadnaturą.
c) Pokój
Jezus przynosi ludziom nowy pokój. Jest to
pokój szczególnej rangi, jakiego świat nie
jest w stanie nam udzielić. Jest to pokój
polegający na wolności od zła moralnego, na
zjednoczeniu, na przyjaźni z Bogiem i ludźmi.
Już w czasie narodzenia Chrystusa aniołowie
głosili pokój ludziom dobrej woli. Przed swoją
męką Jezus zapewnił Apostołów: Pokój zostawiam
wam, pokój mój daję wam. Daję wam go inaczej,
niż świat go daje. Niechaj się serce wasze
me trwoży, ani nie lęka" (J 14,27). Jezus
pragnie, aby Jego uczniowie przynosili pokój
w Jego imieniu mówiąc: Pokój temu domowi"
(Łk 9,5). Po zmartwychwstaniu Mistrz staje
przed załamanymi duchowo Apostołami i pozdrawia
ich słowami: Pokój wam!" (Łk 34,37);
ustanawia też sakrament pokuty, który usuwa
główne źródło niepokoju - grzechu.
Pokój Chrystusowy płynie z przyjaznej łączności
z Bogiem, z bliźnimi, z każdym stworzeniem,
ze zgody z własnym sumieniem. Pokój Boży to
pokój głęboki i pełny, często bogaty w zadowolenie,
słodycz i poczucie szczęśliwości. Owoc Ducha
Świętego, zwany pokojem, prowadzi człowieka
do radości. Pokój i radość na tej ziemi to
dar Boga dla ludzi. Bóg, który jest Miłością,
dzieli się z ludźmi swoim pokojem przez naszą
z Nim współpracę.
Biskupi zebrani na Soborze Watykańskim II
tak się wypowiedzieli na temat pokoju: Ponieważ
wola ludzka okazuje się ułomna, a przy tym
zraniona grzechem, zabieganie o pokój wymaga
ze strony każdego człowieka stałego panowania
nad namiętnościami, a ze strony prawowitej
władzy - czujności. Jednak i to nie wystarcza.
Pokoju takiego na ziemi osiągnąć nie można,
jeżeli nie zabezpieczy się dobra poszczególnych
osób i jeśli ludzie z ufnością i dobrowolnie
nie będą udzielać sobie nawzajem bogactw swego
umysłu i ducha. Do zbudowania pokoju niezbędnie
potrzebna jest zdecydowana wola poszanowania
innych ludzi i narodów oraz ich godności,
jak też wytrwałe praktykowanie braterstwa.
A przeto pokój jest także owocem miłości,
która posuwa się poza granice tego, co może
wyświadczyć sama sprawiedliwość. Pokój zaś
ziemski, który powstaje z miłości bliźniego,
jest obrazem i skutkiem pokoju Chrystusowego,
spływającego od Boga Ojca. Sam bowiem Syn
Wcielony, Książę Pokoju, pojednał wszystkich
ludzi z Bogiem przez krzyż swój, a przywracając
wszystkim jedność w jednym Ludzie i w jednym
Ciele, uśmiercił nienawiść we własnym ciele,
a wywyższony przez zmartwychwstanie wylał
Ducha miłości na serca ludzkie. Dlatego wzywa
się chrześcijan, żeby Ťczyniąc prawdę w miłościť
(Ef 4,15), łączyli się z ludźmi szczerze pokojowo
usposobieni dla ubłagania i przywrócenia pokoju"
(KDK 78).
Prawdziwym pokojem trzeba dawać świadectwo
wielkim wartościom życia wewnętrznego i obdarzać
nim, jak tego chce Jezus (por. Mt 5,9), wszystkich,
z którymi przebywamy, pracujemy, prowadzimy
dialog i apostołujemy! Pokój jest dziełem
sprawiedliwości i owocem porządku nadanego
społeczeństwu ludzkiemu przez Chrystusa.
d) Cierpliwość
Cierpliwość jest rodzajem chrześcijańskiego
męstwa. Cierpliwość - to spokojne i pogodne
znoszenie różnego rodzaju trudności fizycznych
i moralnych z miłością Boga w sercu, z Nim
i dla Niego. Albo krócej: cierpliwość jest
miłością Boga wśród przeciwności.
Wzoru budującej cierpliwości dostarcza nam
przede wszystkim Chrystus. Zbawiciel w swej
pracy nauczycielskiej stykał się na pewno
często z ludźmi natrętnymi, złośliwymi, a
przede wszystkim prymitywnymi. Stawali przed
Nim niejednokrotnie chorzy i to wtedy, gdy
był już zmęczony. Nigdy jednak Ewangelia nie
przekazuje nam Chrystusa zniecierpliwionego.
Święty Piotr Apostoł ukazuje Chrystusa, który,
gdy Mu złorzeczono, nie złorzeczył; gdy cierpiał,
nie odgrażał się pomstą, lecz sprawę swą poruczył
Temu, który sądzi sprawiedliwie" (1 P
2,23). Podczas fałszywych oskarżeń i biczowania,
bolesnego koronowania koroną z cierni, w pochodzie
na Kalwarię, na krzyżu, słowem zawsze i wszędzie
Chrystus był cierpliwy i spokojny. Źródłem
pogody i cierpliwości jest prawdziwa miłość
Boga i człowieka. Święty Paweł Apostoł w trosce
o kulturę ducha i słowa zachęca nas, abyśmy
postępowali w sposób godny wezwania, jakim
zostaliśmy wezwani z całą pokorą i cichością,
z cierpliwością, znosząc siebie nawzajem w
miłości (Ef 4,1-2).
Święty Augustyn dzieli się z nami swoim spostrzeżeniem,
że są ludzie, którzy umierają cierpliwie,
lecz są też inni, doskonalsi, którzy umieją
żyć cierpliwie i umierają w radości. Papież
Jan XXIII w swoim Dzienniku duszy zanotował
sobie takie postanowienie: Moja cierpliwość
musi być pogodna i uśmiechnięta". Każda
cnota, również i cierpliwość, jest przedmiotem
i owocem zarówno daru Bożego, jak i starań,
i wysiłku samych ludzi.
Biskupi na Soborze Watykańskim II w Deklaracji
o wolności religijnej zachęcają nas, abyśmy
wobec ludzi, zwłaszcza trwających w błędzie
albo niewiedzy co do spraw wiary, postępowali
z miłością, roztropnością i cierpliwością
(DWR 14).
Należy też aktualnie pamiętać, że powołaniem
chrześcijan jest miłość... miłość cierpliwa
(por. 1 Kor 13,4). Cierpliwością dajemy świadectwo
naszej aktualnej miłości do Boga i do każdego
człowieka!
e) Uprzejmość
Uprzejmość-to umiejętność właściwego odnoszenia
się do bliźniego w zewnętrznym z nim obcowaniu.
Uprzejmość jest wynikiem nieustannego zwycięstwa,
odnoszonego nad nieopanowaną, często wybujałą
i niezdrową ambicję własną, nad jej przerostem,
nad egoizmem. Kultura osobista i przykazania
Boże wymagają, abyśmy byli uprzejmi jedni
dla drugich, także i dla tych, dla których
nie żywimy szczególnej sympatii, wyznających
obce nam poglądy, mających inne przekonania,
inne zasady życia. Uprzejmość obowiązuje także
w walce: fiest uszanowaniem obrazu Boga w
przeciwniku, choćby ten obraz był w nim bardzo
zaćmiony, zniekształcony, nawet zrujnowany.
Uprzejmość może być pełna wewnętrznej teologicznej
treści - gdy posługując się nią czcimy Boże
dziecięctwo w człowieku, a z naszej strony
jest ona również uwzniośloną miłością. Podczas
gdy cnota o tej samej nazwie - bez miłości
- może być wewnątrz pusta. Ta ostatnia będzie
miała formę cnoty, ale nie będzie to cnota
gruntownie chrześcijańska i nie będzie miała
charakteru zbawczego. Uprzejmość zewnętrzna
zasobna w treść teologiczną - to dojrzały
owoc urodzajnego drzewa miłości.
Nie jest chrześcijańską uprzejmością mówić
uprzejmie nieprawdę, kłamstwo, natomiast jest
drogocenną cnotą, aktem cnoty uprzejme powiedzenie
prawdy, zwłaszcza przykrej, której przekazania
domaga się sprawiedliwość, byle czynić to
w odpowiedni sposób i z miłością w sercu.
Uprzejmość, przynajmniej zewnętrzna, powinna
cechować każdego człowieka, a chrześcijanin
powinien się zdobywać na wypełnienie zewnętrznych
kształtów i formy uprzejmości wewnętrzną treścią.
Uprzejmość idąca w parze z życzliwością podbija
ludzkie serca, ulepsza je, zwraca ku dobru,
rodzi współczucie, tolerancję, uśmierza gniew.
Rzeczowa uwaga lub upomnienie, wypowiedziane
uprzejmie, ułatwia bliźniemu wyjście z błędu,
z zakłamania na proste ścieżki prawdy. Uprzejmość
płynąca z miłości - jak oliwa rany - łagodzi
tarcia między ludźmi, słowom odbiera cierpkość,
wzbudza i wyraża szacunek dla każdej indywidualności,
wygasza nieporozumienia, ułatwia i przyśpiesza
rozwiązanie problemów.
Święty Paweł w Liście do Tytusa zachęca go,
aby w nauczaniu wołał o gotowość do wszelkiego
dobrego czynu, o unikanie sporów, o odznaczanie
się uprzejmością, o okazywanie każdemu człowiekowi
wszelkiej łagodności (por. Tt 3,1-3). Uprzejmość
wymaga, by wszystko wysłuchać, dużo zapomnieć,
mało poprawiać".
Aby nasze życie wewnętrzne wyrażało zjednoczenie
z Chrystusem w Duchu Świętym, trzeba być uprzejmymi
uprzejmością bogatą w treść religijną, by
ona była wyrazem nie tylko rozwiniętego człowieczeństwa,
ale i znamieniem Chrystusowych uczniów.
f) Dobroć
Jezus poucza: Nie jest to drzewo dobre, które
lichy wydaje owoc, ani to drzewo liche, które
dobry wydaje owoc. Bo po owocu poznaje się
każde drzewo: nie zbiera się fig z cierni
ani winogron nie zbiera się z głogu. Dobry
człowiek z dobrego skarbca swego serca wydobywa
dobro, a zły człowiek ze złego skarbca wydobywa
zło. Bo z obfitości serca mówią jego usta"
(Łk 6,43-45).
Dobroć - to kwiat i owoc prawdziwej miłości
w życiu codziennym. Dobrym jest ten, kto kierowany
miłością świadczy drugim dobro myślą, mową
i czynem. Kto stara się widzieć w drugim dobre
jego strony, kto w sposób godny człowieka
umie dostrzec, a w miarę potrzeby podkreślać
ludzkie zalety, przy równoczesnym milczeniu
o wadach i słabościach, co do których nie
zachodzi ani konieczność, ani potrzeba ich
wyjawiania.
Dobroć w żadnym przypadku nie powinna być
słabością. Dlatego należy czuwać, by dla przypodobania
się innym, nie zaniedbywać własnych obowiązków,
me pobłażać występkom ornych, nie rezygnować
z prawdy i nie stawać po stronie siły - wbrew
sprawiedliwości. Trzeba też unikać samolubstwa
i braku wrażliwości na potrzeby drugich, trzeba
unikać pychy, która żąda na pierwszym miejscu
czci i uznania dla siebie - me dla drugich.
To właśnie stanom wysoką godność naszej natury,
że promienie Bożej dobroci odbijają się w
nas jak w zwierciadle'°. Aby stale być dobrym,
trzeba dobroć stale rozdawać innym i przyjmować
z wdzięcznością dobro świadczone przez innych...
starać się o jego wzrost i dojrzewanie.
Stąd wezwanie św. Pawła: Bądźcie dla siebie
nawzajem dobrzy" (Ef 4,32). Tak rozumiana
dobroć winna nas wyróżniać w domu, w urzędzie,
w podróży, w kolejkach, zarówno wobec znajomych
i miłych nam osób, jak i względem zupełnie
nam obcych, a nawet natrętnych i przykrych.
Nie chodzi w naszym życiu tylko o nie przekraczanie
granic naznaczonych przez przykazania Boże,
ale o twórczą dobroć, o światło, które świeci,
o sól, która soli. Świętość - to nie negacja,
nie tylko wolność od zła, grzechu, ale więcej:
owocująca dobroć, promieniująca, formująca
środowisko. Jest wielkim błędem uważać dobroć
chrześcijańską za niemęską słabość. Oczywiście,
naturalna dobroć może być słaba. Nie potraf
zdobyć się niekiedy na energiczną odmowę,
gdy rozum i sumienie nie pozwala spełnić prośby.
Ale chrześcijańska dobroć serca to Boża siła,
wezbrana po brzegi błogosławiona energia,
wewnętrzne bogactwo pragnące udzielać się
innym. Podobna słońcu, które bogate nad miarę
w światło i ciepło, wysyła promienie na cały
świat.
Należy się starać codziennie napełniać dobrocią
i obdarzać nią drugich na wzór Pana Boga,
który swymi darami służy codziennie każdemu
człowiekowi.
g) Wierność
Wierność - to zgodność między świadomością
zaciągniętego obowiązku, a konkretnym czynem.
Człowiek wierny Bogu ma poczucie obowiązku,
odpowiedzialności, względnie współodpowiedzialności,
jest pełen poświęcenia, niezawodny, konsekwentny
i logiczny, a przy tym nie jest zwykle ani
zbyt sztywny, ani uparty w ujemnym tego słowa
znaczeniu. Wierność towarzyszy zwykle człowiekowi,
który wolność osobistą pojmuje jako systematyczną
i poważną realizację ideałów, czy zadań, podjętych
ze świadomego wyboru.
Wierność Bogu, Jego przykazaniom i Ewangelii
wymaga zwłaszcza niekiedy wielkiego wysiłku.
Człowiek bowiem po fakcie skażenia swej natury
grzechem rodzi się zasadniczo z większą skłonnością
do miłości samego siebie, aniżeli do miłości
Pana Boga i Jego dzieci. Stąd miłość Najwyższego,
polegająca głównie na zachowaniu Jego przykazań
(J 14,15), zazwyczaj przychodzi z trudem.
Ale Duch Święty rozumiejąc niewystarczalność
naszych sił, ułatwia nam wierność Bogu pobudzając
do ustawicznych próśb o pomoc nieba, do chętnego
przyjmowania tej pomocy i odpowiedniego wykorzystania
jej. Fundamentem i źródłem wierności Bogu,
bliźniemu i wybranym, naczelnym ideałom życia,
danemu słowu, uczynionym postanowieniom, przyjętym
i nałożonym zobowiązaniom jest moc udzielana
przez Ducha Śniętego. Nie pozwala ona na odstępstwa,
budzi, podtrzymuje, a niekiedy do granic bohaterstwa
doprowadza miłość, główną energię wewnętrznego
życia i jego rozwoju.
Do wierności zachęca nas Bóg słowami Pisma
świętego: Bądź wierny aż do śmierci, a da
ci Bóg wieniec żywota" (Ap 2,10); Kto
wierny jest w najmniejszej rzeczy, i w większej
wierny będzie, a kto w małym jest nieprawny,
i w większym nieprawy bywa" (Łk 16,10).
Wierność uczy i wymaga ustawicznego konfrontowania
sposobu życia z Ewangelią. Ona przemienia
ludzi przenikając do głębi ich sumienia. Wierność
Bogu żąda, byśmy umieli i chcieli zrezygnować
z przyjemności, jeśli woła nas obowiązek,
np. uczestniczenia we Mszy świętej. Wierność
danemu słowu, zaplanowanym pracom wymaga również
konkretnych wyrzeczeń. I tak poświęcamy cenne
godziny snu, aby udać się w zaplanowaną podróż,
zdążyć na czas do pracy, stanąć do dyspozycji
kogoś, kto nas oczekuje.
Sobór Watykański II uczy: Nie da się oddzielić
wierności Chrystusowi od wierności Jego Kościołowi
(por. DK 14; KDK 72). I tak, kto zdobędzie
wiedzę fachową i doświadczenie, niech zachowuje
w działalności doczesnej należny porządek
przez wierność Chrystusowi i Jego Ewangelii,
tak by całe życie, zarówno osobiste, jak i
społeczne, przepadał duch ośmiu błogosławieństw,
a szczególnie ubóstwa, zwłaszcza w duchu.
Kto jest posłuszny Kościołowi, będąc tym samym
posłuszny Chrystusowi - szuka w swym życiu
najpierw Królestwa Bożego i jego sprawiedliwości
(Mt 6,33), czerpiąc stąd siłę i moc do poważnego
traktowania spraw tej ziemi.
h) Łagodność
Łagodność jest cnotą stanowiącą przeciwieństwo
gniewu. Gniew zaś zalicza się do podstawowych
złych skłonności (siedmiu grzechów głównych).
Człowiek pałający gniewem był w oczach filozofów
stoików obrazem wulgarności, nieokrzesania.
Jezus Chrystus sam o sobie mówi: Jestem łagodny
i pokorny sercem" (Mt 11,29). Prorok
Izajasz na ten temat prorokował o Chrystusie:
(On) trzciny zgniecionej me złamie, ani knota
tlejącego nie dogasi" (Mt 12,20; Iz 42,1-4).
W Deklaracji o wolności religijnej zamieszczona
jest prawda o łagodności, którą posługują
się Aposotołowie w głoszeniu Dobrej Nowiny
ufając w boską moc tego słowa (por. DWR 11),
które głoszą.
Sobór Watykański II polecając w pracy dla
jedności chrześcijan należyte postawy podkreśla
łagodność (por. DE 7) w posłudze. Również
święty Paweł prosi Efezjan, aby w stylu swego
życia odznaczali się łagodnością (Ef 4,1-3).
Łagodność - to owoc prawdziwej pokory i zwycięskiej
miłości. Ona jest miernikiem wewnętrznego
uporządkowania, cierpliwej miłości i męstwa.
Łagodność nie oznacza słabości, jakby chcieli
twierdzić niektórzy, ale wręcz przeciwnie,
ona świadczy o sile ducha. Tylko człowiek
o wielkiej sile wewnętrznej może być doskonale
łagodny w korzystnej i niekorzystnej, w sprzyjającej
i niesprzyjającej sytuacji. Siła łagodności
- to jedyny sposób szerzenia prawdy przeciwstawiającej
się stanowczo wszelkiej przemocy i gwałtowi
w ogóle, a zwłaszcza w zastosowaniu do ludzkiego
sumienia. Ona pomaga ujarzmić ludzką naturę,
rozdartą i osłabioną przez grzech, pozwala
utrzymać zgodę ze środowiskiem, w którym żyjemy,
uniknąć niepotrzebnych konfliktów. Łagodność
już w życiu ziemskim zapewnia człowiekowi
osobiście i społecznie niemało prawdziwego
zadowolenia, radosnego pokoju i szczęśliwości.
Nic dziwnego, że Pan Jezus poleca do naśladowania
swoją łagodność i pokorę. To nie kto inny,
ale On sam mówił kiedyś i dzisiaj do wszystkich
pokoleń: Uczcie się ode Mnie, żem jest łagodny
i pokorny sercem" (Mt 11,29). Łagodny
był Jezus jako niemowlę w żłóbku, łagodny
jako młodzieniec w Nazarecie i jako Mistrz
nauczający Apostołów i rzesze słuchaczy. Łagodny
był w czasie przewodu sądowego i okrutnej
męki. Łagodny podczas konania. Chrystus swoją
prawdziwą łagodnością i głęboką pokorą podbijał
serca i umysły tych nawet, którzy widzieli
w Nim jedynie człowieka.
Podobnych owoców łagodności życzy nam Jezus.
Tych jednak, którzy mają nie tylko słuszny
powód do gniewu, ale i obowiązek gniewania
się, ustami św. Pawła upomina: Gniewajcie
się, ale nie grzeszcie" (Ef 4,26). Pan
Jezus osobiście i przez natchnienia Ducha
Świętego żąda od nas łagodności, a wazamian
obiecuje odpoczynek duchowy i posiadanie
ziemi", to znaczy poczucie wspólnoty
z całym światem (por. Mt 5,4). Łagodne słowo
mnoży przyjaciół i ułaskawia nieprzyjaciół"
(Syr 6,5). Śnięty Paweł tak nas poucza: Bracia,
jeśliby kto i dopuścił się jakiego przestępstwa,
wy, którzy jesteście duchom, pouczajcie takiego
w duchu łagodności, bacząc każdy na samego
siebie, abyś i ty nie uległ pokusie"
(Ga 6,1).
Łagodnością dajemy świadectwo naszemu życiu
wewnętrznemu dobrze ustawionemu i budujemy
Królestwo Boże na ziemi!
i) Opanowanie
Opanowanie - to powściągliwość i wspaniałomyślność
w wydawaniu sądów... To umiejętne, rozważne
i hojne w szacunek dla osoby ludzkiej stopniowanie
w upomnieniach i stosowaniu ewentualnej karyzs.
Zbyt surowe upomnienia, ostrzeżenia i nagany,
bez przemyślanej gradacji, nie poprawiają
innych ani nie leczą, owszem, bardzo często
oburzają i wywołują skutek wręcz przeciwny
zamierzonemu. Prawdziwa i dojrzała miłość
nie śpieszy się z odmierzaniem zasłużonej
kary. Ona obmyśla najlepsze i najskuteczniejsze
sposoby jej stosowania. Wpływa na błądzącego
w dobrotliwy i łagodny sposób, ażeby cofnął
się z drogi swoich występków czy zaniedbań,
porzucił grzech i rażące błędy.
Bóg z zasady nie śpieszy się, gdy chodzi o
karanie grzesznika. Zatem i człowiek, skoro
tylko nie zachodzi nagła konieczność, nie
powinien wymierzać kary bez uprzedniego zastanowienia
się, przemyślenia i opanowania. Im ktoś większy
ma w sobie zasób prawdziwej miłości, tym większą
odznacza się powściągliwością. Człowiek wspaniałomyślny
umie w razie potrzeby wymierzyć karę, umie
ją odpowiednio zastosować, pamiętając, że
cel nie uświęca środków. Braku wiary w czyjąś
poprawę, gdy on składa dowody swej dobrej
woli, nie należy afirmować. Wyznaczana za
przewinienia pokuta ma głównie dopomóc delikwentowi
do wzmocnienia lub powzięcia dobrych postanowień,
do odbudowy wewnętrznego ładu, zrujnowanego
przez jedno lub więcej przekroczeń. Przy tym
kara powinna być ukazaniem konsekwencji popełnionego
zła, a nie odwetem.
Pismo święte w omawianym temacie daje nam
następujące wskazania: Pouczajcie się i udzielajcie
sobie wzajemnie napomnień we wszelakiej mądrości"
(Kol 3,16). Nie napadaj na człowieka starszego
przykrymi słowami. Upominaj go jak ojca, młodszych
jak braci, starsze niewiasty jak matki, młodsze
jak siostry z wszelką skromnością" (Tm
5,1-2).
Dźwigać kogoś z upadku i pomóc mu iść dalej
drogą ku chrześcijańskiej dojrzałości - wspaniałomyślną
jest rzeczą.
Wierzyć w czyjąś zmianę na lepsze i na tej
podstawie wstrzymać się z niekorzystną dla
bliźniego decyzją-to przejaw opanowania dojrzałego.
Opanowanie raduje. Dlatego tym ochotniej winniśmy
nim dawać czytelne świadectwo naszej dla Boga
i dla bliźnich dojrzałej i poświęconej miłości!
***
Współczesny świat chce widzieć w uczniach
i wyznawcach Chrystusa te cnoty i postawy,
którymi odznaczał się Chrystus. Chce widzieć,
powiedzmy śmiało, akty strzeliste budujących
postaw, zachowań i odniesień. Chrystus nie
ukrywał wobec swoich słuchaczy opanowania,
które niejednokrotnie jest cierpieniem bogatym
w miłość. Bardzo wyraźnie mówił o tym, że
kto chce iść za Nim, musi wziąć krzyż na każdy
dzień (Łk 9,23), a uczniom swoim stawiał wymagania
natury moralnej, których spełnienie jest możliwe
tylko pod warunkiem zaparcia samego siebie
(Łk 9,23). opanowania. Poprzez wieki i pokolenia
stwierdzono, że w cierpieniu kryje się szczególna
moc przybliżająca człowieka do Chrystusa,
jakaś szczególna łaska. Tej łasce zawdzięcza
swoje głębokie nawrócenie wielu Świętych.
Są nimi choćby tylko św. Franciszek z Asyżu,
św. Ignacy Loyola.
Pełnia życia chrześcijańskiego - do której
prowadzi życie wewnętrzne dobrze zrozumiane
- to pełnia człowieczeństwa, pełnia rozwoju
ludzkiego w płaszczyźnie osobowej, wspólnotowej
i społecznej. Wszystkie aspekty natury ludzkiej
zostają dotknięte i przeniknięte autentyczną
świętością. Ta z kolei podnosi i przeistacza
wszystkie wartości ludzkie, a prowadząc do
nowej i autentycznej pełni człowieczeństwa
w Chrystusie, wpływa na środowisko pozytywnie
obdarzając je owocami Ducha. Owoce Ducha trzeba
mieć zawsze dojrzałe i nimi obdarzać dzieci
Boże, które są jednocześnie naszymi siostrami
i braćmi. Życie wewnętrzne bez szczególnej
troski o owoce Ducha nie jest w duchu Soboru
Watykańskiego II. Sobór bowiem chce, aby życie
wewnętrzne było dostrzegalne po jego owocach.
ZAKOŃCZENIE
Konstytucja duszpasterska o Kościele w świecie
współczesnym, Dekret o apostolstwie świeckich
i dokument III Synodu Biskupów O sprawiedliwości
w świecie wyraźnie podkreślają twórczą rolę
chrześcijan, zwłaszcza świeckich, w świecie.
Wzrasta świadomość, że zaangażowanie mające
na celu humanizację świata, jego przemianę,
wzrost i rozwój ludzkiej dojrzałości nie stanowi
i nie może stanowić marginesu w życiu wewnętrznym
człowieka skierowanego ku Bogu. Życie wewnętrzne
nie może pozostawać z dala od czynu. Ono powinno
- i to koniecznie - rodzić czyni .
Życie wewnętrzne chrześcijanina powinno wzrastać
i doskonalić się nie mimo naszego zaangażowania
w życie tego świata, ale poprzez zaangażowanie.
Właściwie pojęte życie w przyjaźni z Bogiem
powinno się stać dla dzisiejszego świata nie
tylko rzeczywistym głoszeniem Ewangelicznej
Nowiny, ale współpracą z Bogiem w dziele stworzenia,
darem miłości dla człowieka-brata.
Nie wystarczy postęp wiedzy i techniki, jeśli
z tym postępem nie wzrasta dojrzałość człowieczeństwa
w człowieku, a tym samym nie rośnie jego wewnętrzna
odpowiedzialność. Życie wewnętrzne winno zatem
rodzić nie tylko wspaniałe czyny, ale i wewnętrzną
odpowiedzialność za równoczesny rozwój dobra
duchowego i ekonomicznego.
Nigdy jeszcze - jak stwierdza dokument synodalny
O sprawiedliwości w świecie-energie działające
na rzecz zjednoczenia społeczności światowej
nie były tak potężne i dynamiczne; ich korzenie
tkwią w świadomości całkowitej równości zasadniczej
oraz godności ludzkiej wszystkich ludzi.
Niebywały postęp techniczny wraz z jego bogactwami
i zniszczeniami, jakie niesie (np. w biosferze),
pozwoli człowiekowi zrozumieć
--------------
LITERATURA:
L. WALASZEK, Powołani Przez
Pana do życia w świecie. Katowice 1993, ss.77-90.
T. SPIDLIK, U źródeł światłości.Warszawa 1991,
ss. 114-130.
A. SŁOMKOWSKI, Teologia zycia duchowego. Apostolicum-
Zabki 2000, s. 142-152.
kontakt: O.dr Piotr Spiller O.Carm
Powrót
strony Rodziny Karmelitańskiej