Konferencja
wygłoszona dla Świeckiej Rodziny Karmelu
21
czerwca 2003 r.
przez: O. Dr Piotra Spillera, O.Carm
ŚWIECKA DROGA ŚWIĘTOŚCI
Sobór Watykański II w swej wielkiej karcie na temat świętości, jaką
niewątpliwie stanowi rozdział o powszechnym powołaniu do świętości
z Konstytucji dogmatycznej o Kościele, mówi, że wszyscy chrześcijanie,
niezależnie, w jakim żyją stanie czy jaką drogą życia kroczą, są wezwani
do urzeczywistniania pełni doskonałości chrześcijańskiej i chrześcijańskiej
świętości.
Obecna konferencja stawia sobie za zadanie ukazanie na podstawie dokumentów
Kościoła: Konstytucji dogmatycznej o Kościele, Konstytucji pastoralnej
o Kościele w świecie współczesnym i szczególnie Dekretu o apostolstwie
świeckich ukazanie jaki związek istnieje między zaangażowaniem świeckim
a świętością?
Świętość nie polega na zaangażowaniu religijnym, nie polega na pełnieniu
takiej czy innej funkcji religijnej we wspólnocie ludu Bożego, nie
polega nawet na życiu według rad ewangelicznych w zakonach czy instytutach
świeckich. Świętość polega na miłości, która jest darem Ducha Świętego,
mocą której miłujemy Boga ponad wszystko, a innych tak, jak zostaliśmy
umiłowani przez Ojca niebieskiego i Jego Syna Jezusa Chrystusa. Ponieważ
wszyscy powołani są do życia tą miłością, więc wszyscy także są powołani
do świętości, niezależnie w jakim żyją stanie, i niezależnie, jakie
pełnią funkcje społeczne. Toteż dla wszystkich jasne jest, że wszyscy
chrześcijanie jakiegokolwiek stanu i zawodu powołani są do pełni życia
chrześcijańskiego i do doskonałości miłości" (KK 40), oraz: W
rozmaitych rodzajach życia i powinnościach jedną świętość uprawiają
wszyscy, którymi kieruje Duch Boży [...]. Każdy stosownie do własnych
darów i zadań winien bez ociągania kroczyć drogą wiary żywej, która
wzbudza nadzieję i działa przez miłość" (KK 41). A więc świętym
jest się nie dlatego, że jest się papieżem, biskupem, zakonnikiem,
kapłanem czy inaczej religijnie zaangażowanym człowiekiem, a więc
i nie dlatego, że pełni się taką czy inną funkcję świecką, nie dlatego,
że żyje się w takim czy innym stanie cywilnym, lecz dlatego, że pełnioną
funkcję czy stan cywilny czyni się funkcją miłości, której nawet wiara
i nadzieja są przyporządkowane. Żadna funkcja, nawet najbardziej religijna,
nie gwarantuje sama z siebie urzeczywistnienia świętości. Ale też
żadna funkcja, nawet najbardziej świecka nie stanowi ze swej natury
zapory dla jej urzeczywistnienia. To prawda, że stan życia zakonnego,
stan życia według rad ewangelicznych stwarza warunki ułatwiające osiąganie
świętości (por. KK 42), ale ta sama miłość, na której polega świętość,
może i powinna wyrazić się także w zaangażowaniu świeckim. Z nauki
o powszechnym powołaniu do świętości wynika jasno, że jak zaangażowanie
religijne, tak i zaangażowanie świeckie, i to w różnorodności dziedzin
życia i działalności ludzkiej, może stanowić drogę osiągania i wyrażania
chrześcijańskiej miłości, a więc drogę osiągania i wyrażania chrześcijańskiej
świętości życia (por. KK 41). Nie oznacza to oczywiście, byśmy w ten
sposób utożsamiali świętość z zaangażowaniem świeckim. Oznacza to
jednak, że raz na zawsze odrzucamy koncepcję przeciwstawnego i wykluczającego
ujmowania świętości i zaangażowania świeckiego. Jeśli zaangażowanie
świeckie może stać się funkcją miłości chrześcijańskiej i jej wyrazem,
to słuszne jest tylko komplementarne ujęcie relacji między świętością
a zaangażowaniem świeckim. Konstytucja Lumen genoum wyraźnie podkreśla
wartość świętości dla świeckiego zaangażowania i dla doczesnego życia
ludzi: dzięki zaś tej świętości chrześcijan, także w społeczności
ziemskiej rozwija się w bardziej godny człowieka sposób życia"
(nr 40; por. nr 41). Z drugiej strony także świętość znajduje w świeckim
zaangażowaniu warunki swego rozwoju i pole swego wyrazu. Wszyscy
tedy chrześcijanie będą z dnia na dzień coraz bardziej uświęcać się
w warunkach swego życia, pośród swych obowiązków czy okoliczności
życia [...] ujawniając także w służbie doczesnej przed wszystkimi
tę miłość, którą Bóg świat umiłował" (nr 41) .
Jedna jest świętość wcielana przez wiernych w życie, ale różne drogi
do niej wiodące i rozmaite są formy, w jakich jest praktykowana. Tę
prawdę także przypomina Sobór Watykański II, dlatego tutaj głównie
oprzemy się na jego sformułowaniach. Podkreślenie prawdy o jednej
świętości, ale równocześnie o rozmaitych formach jej realizacji i
różnych drogach wiodących do niej jest tym bardziej konieczne, że
pod tym względem łatwo o nieporozumienia i jednostronność.
Ponieważ autorami książek ascetycznych i głosicielami rekolekcji najczęściej
są ludzie, którzy wybrali drogę rad ewangelicznych, może istnieć tendencja,
by formy właściwe pewnemu stylowi życia chrześcijańskiego przenosić
zbyt dosłownie na życie ludzi żyjących w świecie. Przy takim jednostronnym
nastawieniu i zbytnim akcentowaniu dróg do świętości właściwych dla
życia zakonnego, może istnieć niebezpieczeństwo, iż się niedostatecznie
ukaże obowiązki stanu danej grupy czy osoby i nie doprowadzi w pełni
do tego, by dana osoba zrealizowała świętość na drodze wyznaczonej
dla niej przez Opatrzność.
Świętość jest jedna dla wszystkich. Wszyscy chrześcijanie bowiem wcielają
w życie tę samą świętość, jakkolwiek różny jest rodzaj ich życia i
różne ich obowiązki. Tak uczy Kościół na Soborze Watykańskim II (zob.
LG 41). Świętość przecież to udział w naturze Bożej, to życie Boże
w nas. A jeden jest Bóg, w którego naturze i życiu mamy udział, jeden
też Chrystus, który nam to życie wysłużył, jeden Duch Święty, który
wiernych tym życiem ożywia i ich prowadzi, jeden Kościół, przez który
i w którym to życie otrzymujemy, jedna Maryja, Matka Boga-Człowieka
i Matka Kościoła, która nam to życie wyprasza nieustannie, a sama
pełna łaski" (Łk 1, 28) posiada je w pełni.
Jedna jest też zasadnicza droga wiodąca do świętości. Jest to droga
żywej wiary, która wzbudza nadzieję i działa przez miłość. Tą drogą
wspólną dla wszystkich jest - według nauki Soboru - posłuszeństwo
głosowi Ojca niebieskiego i oddawanie Mu czci w duchu i w prawdzie".
Jest to podążanie za Chrystusem ubogim, pokornym i dźwigającym krzyż";
to pragnienie, które winno ożywiać wszystkich, aby zasłużyć na uczestnictwo"
w chwale Chrystusa uwielbionego (zob. LG 41).
Świętość podstawowa i zasadnicza droga do niej wiodąca jest wprawdzie
jedna, ale przejawy jej i sposoby realizowania są różnorodne, tak
samo jak rozmaite są drogi do niej wiodące.
Świętość podstawowa, to życie Boże w duszy i udział w naturze Bożej,
czyli laska uświęcająca. A laska nie jest czymś oderwanym od natury,
lecz buduje na naturze i ją udoskonala. Jak różne są więc temperamenty
i usposobienia, tak też różne będą przejawy świętości. Łaska przecież
udoskonala tę właśnie naturę, która posiada konkretne wrodzone skłonności
i takie, a nie inne właściwości nabyte. jest też dana temu właśnie
człowiekowi, żyjącemu w takich, a nie innych okolicznościach.
Prawda o rozmaitości dróg do świętości wyrażana została na Soborze
Watykańskim II. Już na początku rozdziału mówiącego o powszechnym
obowiązku dążenia do świętości czytamy, że ta świętość Kościoła",
która nieustannie ujawnia się i ujawniać się powinna w owocach łaski,
które Duch rodzi w wiernych, rozmaicie wyraża się u poszczególnych
ludzi". Każdy bowiem ma dążyć do doskonałej miłości we właściwym
sobie stanie życia" (LG 39). Do świętości bowiem każdy winien
kroczyć stosownie do własnych darów i zadań" (LG 41). Nie można
więc ślepo naśladować przykładów świętych i mechanicznie wcielać ich
w życie.
Gdy Sobór mówi o świeckich, podkreśla również tę jedność w rozmaitości:
A jeśli nie wszyscy w Kościele idą tą samą drogą, to wszyscy jednak
powołani są do świętości i ta sama przypadła im w udziale wiara dzięki
sprawiedliwości Pańskiej" (LG 32).
Dobitnie wyraża tę myśl Jan XXIII w swoich notatkach duchownych: Z
cnoty świętych muszę brać to, co istotne, a nie rzeczy przypadkowe.
Nie jestem św. Alojzym i nie mogę się uświęcić w ten sam co on sposób,
lecz tak, jak tego wymaga moje odmienne jestestwo, mój charakter i
moje warunki. Nie mogę być sztywną i martwą kopią choćby nawet najdoskonalszego
wzoru. Bóg chce, byśmy naśladując świętych czerpali z ich cnót najbardziej
ożywcze soki, łączyli je z naszą krwią i dostosowywali do naszych
indywidualnych możliwości i naszych warunków''.
Ludzie świeccy. Cechą specyficzną ludzi świeckich jest to, aby w świecie
dążyć do świętości, zajmując się sprawami świeckimi. Świeccy powołani
i zobowiązani by dążyć do świętości, nie muszą bynajmniej opuszczać
świata, by ten obowiązek spełnić, bowiem żyją oni w świecie, to znaczy
pośród wszystkich razem i poszczególnych spraw i obowiązków świata,
i w zwyczajnych warunkach życia rodzinnego i społecznego, z których
niejako utkana jest ich egzystencja" (LG 31). Tutaj jest miejsce
ich rozwoju duchowego i taka ich droga do świętości. Na tym odcinku
pracy, na którym się znajdują, w tym środowisku, w którym żyją, mają
oni spełniać swe powołanie, mają żyć wiarą, nadzieją i miłością, a
ponadto promieniować nią, kierując się duchem ewangelicznym. Nie mogą
więc odchodzić ze świata, ani go porzucać. Można do nich zastosować
słowa Pana Jezusa z modlitwy arcykapłańskiej: Nie proszę, abyś ich
zabrał ze świata, ale byś ich ustrzegł od złego" (J 17, 15).
Świeccy mają zgodnie z wolą Bożą żyć w świecie. Tam ich Bóg powołuje.
Tam mają wykonywać właściwe sobie zadania. To jest istotne i tego
żąda od nich Kościół.
Należy tutaj szczególnie zwrócić uwagę na życie małżeńskie i rodzinne
jako środek uświęcenia i postępu duchowego. Przecież olbrzymia większość
chrześcijan żyje w małżeństwie i zakłada rodzinę, wobec tego świętości
nie może osiągnąć poza małżeństwem, ani poza rodziną, lecz właśnie
w małżeństwie i rodzinie, co więcej - poprzez małżeństwo i rodzinę.
Aby uświadomić sobie, jak wysoko ceni Kościół małżeństwo, wystarczy
przypomnieć, że jest ono obrazem tej jedności, jaka istnieje między
Chrystusem a Kościołem, jest także obrazem płodności Kościoła rodzącego
dzieci Boże przez łaskę Jezusa Chrystusa (zob. Ef S, 31-32).
Zrozumiałe jest więc, że przy tak pojętym małżeństwie podniesionym
do godności sakramentu, małżonkowie wspierają się wzajemnie w dążeniu
do świętości i w jej realizowaniu. Zdecydowanie tę myśl wyraża Sobór
Watykański II, omawiając małżeństwo jako cząstkę Ludu Bożego (zob.
LG 11. 41) .
Nowe treści życia duchowego zrodziły wielorakie nurty odnowy w formie ruchów religijnych skupionych wokół nurtu myśli lub jakiegoś mistrza duchowości, istniejącej potrzeby Kościoła we współczesnym świecie w formie ruchów modlitewnych lub nowego mistycyzmu, monastycyzmu itd.
Pomijając dokładną ich analizę, ogólnie można wymienić ruchy Kościoła
powszechnego, jak i czysto polskie skupione wokół odpowiednich celów:
ruchy rodzinne, apostolskie pragnące pogłębienia życia duchowego świeckich.
Do tego dochodzą liczne grupy modlitewne, grupy biblijne, ewangeliczne,
maryjne, wspólnoty osób konsekrowanych, kapłańskie, zakonne itd. Nie
można pominąć wielkiego ruchu odnowy charyzmatycznej, oazowej i neokatechumenalnej.
Wszystkie te ruchy duchowe zrodziły się z głębokiego doświadczenia
Boga oraz Ducha i są znakiem współczesnej historii Kościoła. Wszystkie
służą pogłębieniu życia duchowego świeckich oraz łączą potrzebę kontemplacji
i walki duchowej, doświadczenia i transcendencji. Zasadniczo wyrażają
doświadczenie, które trzeba uczynić żywym. Można powiedzieć, że duchowość
tych ruchów pragnie aktualizować to, czego współczesna teologia duchowości
uczy o świętości człowieka, realizując humanizm poprzez świadectwo
wzajemnej miłości, drogę doświadczenia duchowego, potrzebę pustyni
swego wnętrza, modlitwy, mistycznej samotności itd. Chce uczynić miłość
przedmiotem radykalizmu ewangelicznego i zjednoczenia z Bogiem. Oceniając
jednak ogólnie fakt istnienia w Kościele tych zjawisk można powiedzieć,
że wyrażają one prawdziwą odnowę życia duchowego. Kształtują one ludzi
wierzących w postawie kontemplatywnej, solidarnej, mocno zakotwiczonej
w Ewangelii, zjednoczonej z Kościołem. Jest to przejaw nowego samookreślenia
własnej tożsamości duchowej chrześcijanina w nowoczesnym świecie,
w nowej kulturze i postawie godności dziecka Bożego. Problem tożsamości
duchowej jest obecnie bardzo aktualny i wiąże się ściśle z procesem
globalizacji. Najlepszą obroną przed osłabieniem własnej osobowości
duchowej wskutek niektórych procesów globalizacji jest umiłowanie
tego, co wypływa i rozwija życie duchowe człowieka w nowych uwarunkowaniach.
Procesy globalizacji nie mogą być przeszkodą rozwoju życia duchowego,
modlitwy i walki z szatanem (opętanie).
Z koncepcji duchowości w wymiarze indywidualnym i komunii wyłoniła się, dzięki docenieniu duchowego doświadczenia, duchowość ludu. Jej charakterystycznym rysem jest dowartościowanie religijności ludowej, z charakteryzującymi ją tradycjami etnicznymi, społeczno-kulturowymi, folklorystycznymi, a przede wszystkim patriotycznymi i narodowymi. Dzisiaj otwarcie się na wartości religijności ludowej wzrasta szybko. Widać to wyraźnie w sanktuariach, gdzie ludzie swoją duchowość wyrażają w spontanicznej modlitwie, bez pośrednictwa kultury literackiej, niosąc w sobie samych treści symboliki chłopskiej, robotniczej, rzemieślniczej, wiejskiej itd. Przesadny intelektualizm teologiczny, zwłaszcza na Zachodzie, odrzucił wszelkie praktyki pobożnościowe, nie doceniając w nich wystarczająco rzeczywistości symboliczno-rytualnej, tworzącej kontekst społeczno-kulturowy, będący syntezą wyrażania własnych uczuć religijnych. Dopiero marksizm ukazał całe bogactwo tego, co wyzwala tożsamość duchową mas ludowych np. parady 1 majowe. Również ewangelizacja nie doceniająca korzeni kultury religijnej propagowała tylko chrześcijaństwo powierzchowne. Tymczasem rzeczywistość mas ludowych jest rzeczywistością społeczno-polityczną, patriotyczno-narodową, trwałą, chociaż niejednoznaczną, ale którą spotyka się we wszystkich epokach". Dlatego doświadczenie religijności ludowej powinno być ukierunkowane eklezjalnie jako doświadczenie wspólnoty Ludu Bożego. Ponieważ docenienie tegoż charyzmatu wewnątrz własnej kultury jest autentycznym przejawem charyzmatycznego bogactwa Kościoła ujawniającego się w określonej sytuacji. Nie oznacza to chrześcijaństwa upierwotnionego, które stało się - jak niektórzy piszą - udziałem np. ludu wiejskiego. Przeciwnie w kulturze mas ludowych znajdują się także liczne religijne treści kultury ludowej, których poziom jest niekiedy z teologicznego punktu widzenia bardzo wysoki. Dotyczy to również całej paraliturgii, wszelkich jej tekstów modlitewnych i muzycznych oraz ikonografii, także gdy idzie o sztukę ludową, religijno-narodową".
W poszukiwaniu duchowości związanej z życiem Jan Paweł II wzywa ludzi wierzących, aby całym sercem przejęli się losem człowieka. Właśnie człowieka należy umieścić w centrum duchowości chrześcijańskiej; człowieka biednego umieszczonego w bogatych społeczeństwach Zachodu lub żyjącego obok, człowieka zapracowanego bez czasu na odpoczynek, ale szukającego kontaktu z Bogiem poprzez wstawiennictwo Maryi.
W Kościele coraz bardziej uwydatnia się duchowość ubogich, która jest
znakiem profetycznym czasów współczesnych. Faktem jest, że więcej
niż dwie trzecie ludności znajduje się w sytuacji, która nie przystoi
godności osoby ludzkiej ze względu na brak pokarmu, mieszkania, zajęcia,
pracy, wykształcenia. Dlatego - niektórzy autorzy piszą- że mamy przed
sobą efekty porządku skandalicznego i antyewangelicznego. Równocześnie
w rozumieniu soborowym chrystoformizacja oznacza nie utożsamianie
się ze światem, ale komunię z ubogimi, bezdomnymi, bezrobotnymi i
wyzyskiwanymi ekonomicznie. Chodzi o to, aby z tego ludu, który nie
został zaproszony na ucztę narodził się nowy Kościół.
Chrześcijańska duchowość zwraca uwagę na naśladowanie Jezusa, który
był biedny z biednymi, który leczył chorych i karmił biednych, głosił
nową sprawiedliwość, ale sam umarł zwyciężony" przez sprawiedliwość"
(prawo) swego czasu. Chrześcijanin poszukujący naśladownictwa Chrystusa
biednego, musi być przygotowany na śmierć opuszczenia i wyrzeczenia,
ogołocenia się z ducha posiadania i bezpieczeństwa doczesnego.
Zasadniczą wartością postawy ubóstwa dla współczesnego człowieka jest
demaskowanie wszelkich nadużyć, które wynikają z nieumiarkowanego
zaspokajania potrzeby posiadania. Dla człowieka hołdującego konsumpcjonizm
połączony często z pogwałceniem solidarności międzyludzkiej, chrześcijanin
o ukształtowanej postawie ubóstwa staje się znakiem właściwej hierarchii
wartości i wezwaniem do jej respektowania. W ten sposób człowiek żyjący
ubóstwem staje się dla współczesnego świata znakiem priorytetu osoby
nad rzeczami i powołania do bycia darem dla bliźniego w niesieniu
pomocy. Z drugiej strony stanowi dla bogatych społeczeństw pewnego
rodzaju wyrzut sumienia, wzywający je do nieustannego nawracania się.
Ale największa wartość ubóstwa ewangelicznego tkwi przede wszystkim
w jego profetycznej misji. Jest to duchowość, która proponuje preferencyjną
i solidarną opcję na rzecz ubogich i coraz pełniejsze utożsamienie
się z Chrystusem i ubogimi. Dlatego wśród ubogich tkwi siła ewangelizacyjna,
gdyż oni realizują życie duchowe wyrażające się solidarnością, służbą,
prostotą i otwartością na przyjęcie daru. Chrześcijanin więc będąc
biednym musi aktywnie uczestniczyć w historycznych ruchach bieżącej
chwili, aby pomóc tworzyć bardziej sprawiedliwy świat jako antycypację
pełnego łaski Królestwa Bożego, które jest darem Boga ofiarowanym
człowiekowi w Chrystusie. Dlatego - pisze Jan Paweł II - ewangeliczne
ubóstwo przeciwstawia się z mocą bałwochwalczemu kultowi mamony i
staje się proroczym zawołaniem skierowanym do społeczeństwa, które
żyjąc w wielu częściach świata w dobrobycie, jest wystawione na niebezpieczeństwo
utraty poczucia umiaru i świadomości istotnej wartości rzeczy"
(VC 90). Zatem ubóstwo staje się służbą innym i dzieleniem się z nimi
dobrami na wzór Chrystusa. Ubogi więc to nie ten, kto coś daje, ale
ten kto, dając siebie, otwiera się na Boga w ludziach. Dopiero tak
praktykowane ubóstwo staje się dla aktualnego człowieka i wspólnoty
Kościoła, w której on żyje i działa, ubóstwem ubogacającym. Historia
Kościoła zna i odnotowuje wiele przykładów w ten sposób realizowanego
ubóstwa. Wystarczy chociażby wspomnieć św. Alberta, bł. Anielę Salawę,
którzy są modelem chrześcijanina żyjącego biednie i dla biednych.
Realizowali oni duchowość miłosierdzia skłaniającą do podejmowania
dzieł czynnej i konkretnej miłości wobec każdego człowieka. Duchowość
ewangelizacji bez miłosierdzia i świadectwa chrześcijańskiego ubóstwa
może pozostać nie zrozumiana i utonąć w powodzi słów, którymi i tak
jesteśmy nieustannie zalewani we współczesnym społeczeństwie przez
środki przekazu. Miłosierdzie czynów nadaje nieodpartą moc miłosierdziu
słów".
Pod wpływem objawień doznanych przez św. Faustynę zauważamy fenomenalny
rozwój miłosiernej miłości Boga wobec człowieka. Centralnym punktem
orędzia Jezusa Miłosiernego jest tajemnica Bożego Miłosierdzia, objawiona
w osobie i dziełach Chrystusa, na którą należy odpowiedzieć całkowitym
zaufaniem Bogu. Miłość miłosierna sprawiła, że Bóg posłał swojego
Syna, który w tajemnicy Wcielenia i Odkupienia, objawił człowiekowi
niezgłębioną wielkość Bożego Miłosierdzia (Dz 1744). Wyraża ono wielkie
pragnienie Boga powszechnego zbawienia (Dz 1273, 1284). Warunkiem
przyjęcia tego daru jest otwarcie się na działanie Boga w postawie
ufności, przyjęcia sakramentu Eucharystii oraz czynieniu uczynków
miłosierdzia. Bowiem w orędziu miłosierdzia znajduje się ostrzeżenie,
że ludzkość nie zazna spokoju, dopokąd nie zwróci się do Źródła Miłosierdzia"
(Dz 699).
Dlatego Jezus w 1936 roku żąda od Faustyny: Córko moja, jeżeli przez
ciebie żądam od ludzi czci dla mojego miłosierdzia, to ty powinnaś
się pierwsza odznaczać tą ufnością w miłosierdzie moje. Żądam od ciebie
uczynków miłosierdzia, które mają wypłynąć z miłości ku mnie. Miłosierdzie
masz okazywać zawsze i wszędzie bliźnim, nie możesz się od tego usunąć
ani wymówić, ani uniewinnić. Podaję ci trzy sposoby czynienia miłosierdzia
bliźnim: pierwszy czyn, drugi - słowo, trzeci - modlitwa; w tych trzech
stopniach zawiera się pełnia miłosierdzia i jest niezbitym dowodem
miłości ku mnie. W ten sposób dusza wysławia i oddaje cześć miłosierdziu
mojemu. Tak, pierwsza niedziela po Wielkanocy jest świętem Miłosierdzia,
ale musi być i czyn; i żądam czci dla mojego miłosierdzia przez obchodzenie
uroczystości tego święta i przez cześć tego obrazu, który jest namalowany.
Przez obraz ten udzielę wiele łask duszom, on ma przypominać żądania
mojego miłosierdzia, bo nawet wiara najsilniejsza nic nie pomoże bez
uczynków." (Dz 742).
W słowach Jezusa zawarte jest polecenie dla współczesnego człowieka,
aby mógł uratować świat. Inaczej: Jeśli nie uwielbią miłosierdzia
mojego, zginą na wieki" (Dz 965). Dlatego powstają różne ruchy,
m.in. Rycerzy Miłosierdzia Bożego, którzy słowem, modlitwą i czynem
wyrażają miłość Bogu .
kontakt: O.dr Piotr Spiller O.Carm
Powrót
strony Rodziny Karmelitańskiej