Powrót do strony Rodziny Karmelitańskiej

Konferencja wygłoszona dla Świeckiej Rodziny Karmelu

21 czerwca 2003 r.

przez: O. Dr Piotra Spillera, O.Carm

 

ŚWIECKA DROGA ŚWIĘTOŚCI

Sobór Watykański II w swej wielkiej karcie na temat świętości, jaką niewątpliwie stanowi rozdział o powszechnym powołaniu do świętości z Konstytucji dogmatycznej o Kościele, mówi, że wszyscy chrześcijanie, niezależnie, w jakim żyją stanie czy jaką drogą życia kroczą, są wezwani do urzeczywistniania pełni doskonałości chrześcijańskiej i chrześcijańskiej świętości.
Obecna konferencja stawia sobie za zadanie ukazanie na podstawie dokumentów Kościoła: Konstytucji dogmatycznej o Kościele, Konstytucji pastoralnej o Kościele w świecie współczesnym i szczególnie Dekretu o apostolstwie świeckich ukazanie jaki związek istnieje między zaangażowaniem świeckim a świętością?
Świętość nie polega na zaangażowaniu religijnym, nie polega na pełnieniu takiej czy innej funkcji religijnej we wspólnocie ludu Bożego, nie polega nawet na życiu według rad ewangelicznych w zakonach czy instytutach świeckich. Świętość polega na miłości, która jest darem Ducha Świętego, mocą której miłujemy Boga ponad wszystko, a innych tak, jak zostaliśmy umiłowani przez Ojca niebieskiego i Jego Syna Jezusa Chrystusa. Ponieważ wszyscy powołani są do życia tą miłością, więc wszyscy także są powołani do świętości, niezależnie w jakim żyją stanie, i niezależnie, jakie pełnią funkcje społeczne. „Toteż dla wszystkich jasne jest, że wszyscy chrześcijanie jakiegokolwiek stanu i zawodu powołani są do pełni życia chrześcijańskiego i do doskonałości miłości" (KK 40), oraz: „W rozmaitych rodzajach życia i powinnościach jedną świętość uprawiają wszyscy, którymi kieruje Duch Boży [...]. Każdy stosownie do własnych darów i zadań winien bez ociągania kroczyć drogą wiary żywej, która wzbudza nadzieję i działa przez miłość" (KK 41). A więc świętym jest się nie dlatego, że jest się papieżem, biskupem, zakonnikiem, kapłanem czy inaczej religijnie zaangażowanym człowiekiem, a więc i nie dlatego, że pełni się taką czy inną funkcję świecką, nie dlatego, że żyje się w takim czy innym stanie cywilnym, lecz dlatego, że pełnioną funkcję czy stan cywilny czyni się funkcją miłości, której nawet wiara i nadzieja są przyporządkowane. Żadna funkcja, nawet najbardziej religijna, nie gwarantuje sama z siebie urzeczywistnienia świętości. Ale też żadna funkcja, nawet najbardziej świecka nie stanowi ze swej natury zapory dla jej urzeczywistnienia. To prawda, że stan życia zakonnego, stan życia według rad ewangelicznych stwarza warunki ułatwiające osiąganie świętości (por. KK 42), ale ta sama miłość, na której polega świętość, może i powinna wyrazić się także w zaangażowaniu świeckim. Z nauki o powszechnym powołaniu do świętości wynika jasno, że jak zaangażowanie religijne, tak i zaangażowanie świeckie, i to w różnorodności dziedzin życia i działalności ludzkiej, może stanowić drogę osiągania i wyrażania chrześcijańskiej miłości, a więc drogę osiągania i wyrażania chrześcijańskiej świętości życia (por. KK 41). Nie oznacza to oczywiście, byśmy w ten sposób utożsamiali świętość z zaangażowaniem świeckim. Oznacza to jednak, że raz na zawsze odrzucamy koncepcję przeciwstawnego i wykluczającego ujmowania świętości i zaangażowania świeckiego. Jeśli zaangażowanie świeckie może stać się funkcją miłości chrześcijańskiej i jej wyrazem, to słuszne jest tylko komplementarne ujęcie relacji między świętością a zaangażowaniem świeckim. Konstytucja Lumen genoum wyraźnie podkreśla wartość świętości dla świeckiego zaangażowania i dla doczesnego życia ludzi: „dzięki zaś tej świętości chrześcijan, także w społeczności ziemskiej rozwija się w bardziej godny człowieka sposób życia" (nr 40; por. nr 41). Z drugiej strony także świętość znajduje w świeckim zaangażowaniu warunki swego rozwoju i pole swego wyrazu. „Wszyscy tedy chrześcijanie będą z dnia na dzień coraz bardziej uświęcać się w warunkach swego życia, pośród swych obowiązków czy okoliczności życia [...] ujawniając także w służbie doczesnej przed wszystkimi tę miłość, którą Bóg świat umiłował" (nr 41) .

I. JEDNOŚĆ ŚWIĘTOŚCI ORAZ ROZMAITOŚĆ JEJ FORM I DRÓG

A. Jedna jest świętość


Jedna jest świętość wcielana przez wiernych w życie, ale różne drogi do niej wiodące i rozmaite są formy, w jakich jest praktykowana. Tę prawdę także przypomina Sobór Watykański II, dlatego tutaj głównie oprzemy się na jego sformułowaniach. Podkreślenie prawdy o jednej świętości, ale równocześnie o rozmaitych formach jej realizacji i różnych drogach wiodących do niej jest tym bardziej konieczne, że pod tym względem łatwo o nieporozumienia i jednostronność.
Ponieważ autorami książek ascetycznych i głosicielami rekolekcji najczęściej są ludzie, którzy wybrali drogę rad ewangelicznych, może istnieć tendencja, by formy właściwe pewnemu stylowi życia chrześcijańskiego przenosić zbyt dosłownie na życie ludzi żyjących w świecie. Przy takim jednostronnym nastawieniu i zbytnim akcentowaniu dróg do świętości właściwych dla życia zakonnego, może istnieć niebezpieczeństwo, iż się niedostatecznie ukaże obowiązki stanu danej grupy czy osoby i nie doprowadzi w pełni do tego, by dana osoba zrealizowała świętość na drodze wyznaczonej dla niej przez Opatrzność.
Świętość jest jedna dla wszystkich. Wszyscy chrześcijanie bowiem wcielają w życie tę samą świętość, jakkolwiek różny jest rodzaj ich życia i różne ich obowiązki. Tak uczy Kościół na Soborze Watykańskim II (zob. LG 41). Świętość przecież to udział w naturze Bożej, to życie Boże w nas. A jeden jest Bóg, w którego naturze i życiu mamy udział, jeden też Chrystus, który nam to życie wysłużył, jeden Duch Święty, który wiernych tym życiem ożywia i ich prowadzi, jeden Kościół, przez który i w którym to życie otrzymujemy, jedna Maryja, Matka Boga-Człowieka i Matka Kościoła, która nam to życie wyprasza nieustannie, a sama „pełna łaski" (Łk 1, 28) posiada je w pełni.
Jedna jest też zasadnicza droga wiodąca do świętości. Jest to droga żywej wiary, która wzbudza nadzieję i działa przez miłość. Tą drogą wspólną dla wszystkich jest - według nauki Soboru - posłuszeństwo głosowi Ojca niebieskiego i oddawanie Mu czci „w duchu i w prawdzie". Jest to podążanie „za Chrystusem ubogim, pokornym i dźwigającym krzyż"; to pragnienie, które winno ożywiać wszystkich, „aby zasłużyć na uczestnictwo" w chwale Chrystusa uwielbionego (zob. LG 41).

B. Rozmaitość dróg do świętości


Świętość podstawowa i zasadnicza droga do niej wiodąca jest wprawdzie jedna, ale przejawy jej i sposoby realizowania są różnorodne, tak samo jak rozmaite są drogi do niej wiodące.
Świętość podstawowa, to życie Boże w duszy i udział w naturze Bożej, czyli laska uświęcająca. A laska nie jest czymś oderwanym od natury, lecz buduje na naturze i ją udoskonala. Jak różne są więc temperamenty i usposobienia, tak też różne będą przejawy świętości. Łaska przecież udoskonala tę właśnie naturę, która posiada konkretne wrodzone skłonności i takie, a nie inne właściwości nabyte. jest też dana temu właśnie człowiekowi, żyjącemu w takich, a nie innych okolicznościach.
Prawda o rozmaitości dróg do świętości wyrażana została na Soborze Watykańskim II. Już na początku rozdziału mówiącego o powszechnym obowiązku dążenia do świętości czytamy, że ta „świętość Kościoła", która „nieustannie ujawnia się i ujawniać się powinna w owocach łaski, które Duch rodzi w wiernych, rozmaicie wyraża się u poszczególnych ludzi". Każdy bowiem ma dążyć do doskonałej miłości we właściwym sobie stanie życia" (LG 39). Do świętości bowiem każdy winien kroczyć „stosownie do własnych darów i zadań" (LG 41). Nie można więc ślepo naśladować przykładów świętych i mechanicznie wcielać ich w życie.
Gdy Sobór mówi o świeckich, podkreśla również tę jedność w rozmaitości: „A jeśli nie wszyscy w Kościele idą tą samą drogą, to wszyscy jednak powołani są do świętości i ta sama przypadła im w udziale wiara dzięki sprawiedliwości Pańskiej" (LG 32).
Dobitnie wyraża tę myśl Jan XXIII w swoich notatkach duchownych: „Z cnoty świętych muszę brać to, co istotne, a nie rzeczy przypadkowe. Nie jestem św. Alojzym i nie mogę się uświęcić w ten sam co on sposób, lecz tak, jak tego wymaga moje odmienne jestestwo, mój charakter i moje warunki. Nie mogę być sztywną i martwą kopią choćby nawet najdoskonalszego wzoru. Bóg chce, byśmy naśladując świętych czerpali z ich cnót najbardziej ożywcze soki, łączyli je z naszą krwią i dostosowywali do naszych indywidualnych możliwości i naszych warunków''.
Ludzie świeccy. Cechą specyficzną ludzi świeckich jest to, aby w świecie dążyć do świętości, zajmując się sprawami świeckimi. „Świeccy powołani i zobowiązani by dążyć do świętości, nie muszą bynajmniej opuszczać świata, by ten obowiązek spełnić, bowiem żyją oni w świecie, to znaczy pośród wszystkich razem i poszczególnych spraw i obowiązków świata, i w zwyczajnych warunkach życia rodzinnego i społecznego, z których niejako utkana jest ich egzystencja" (LG 31). Tutaj jest miejsce ich rozwoju duchowego i taka ich droga do świętości. Na tym odcinku pracy, na którym się znajdują, w tym środowisku, w którym żyją, mają oni spełniać swe powołanie, mają żyć wiarą, nadzieją i miłością, a ponadto promieniować nią, kierując się duchem ewangelicznym. Nie mogą więc odchodzić ze świata, ani go porzucać. Można do nich zastosować słowa Pana Jezusa z modlitwy arcykapłańskiej: „Nie proszę, abyś ich zabrał ze świata, ale byś ich ustrzegł od złego" (J 17, 15). Świeccy mają zgodnie z wolą Bożą żyć w świecie. Tam ich Bóg powołuje. Tam mają wykonywać właściwe sobie zadania. To jest istotne i tego żąda od nich Kościół.
Należy tutaj szczególnie zwrócić uwagę na życie małżeńskie i rodzinne jako środek uświęcenia i postępu duchowego. Przecież olbrzymia większość chrześcijan żyje w małżeństwie i zakłada rodzinę, wobec tego świętości nie może osiągnąć poza małżeństwem, ani poza rodziną, lecz właśnie w małżeństwie i rodzinie, co więcej - poprzez małżeństwo i rodzinę.
Aby uświadomić sobie, jak wysoko ceni Kościół małżeństwo, wystarczy przypomnieć, że jest ono obrazem tej jedności, jaka istnieje między Chrystusem a Kościołem, jest także obrazem płodności Kościoła rodzącego dzieci Boże przez łaskę Jezusa Chrystusa (zob. Ef S, 31-32).
Zrozumiałe jest więc, że przy tak pojętym małżeństwie podniesionym do godności sakramentu, małżonkowie wspierają się wzajemnie w dążeniu do świętości i w jej realizowaniu. Zdecydowanie tę myśl wyraża Sobór Watykański II, omawiając małżeństwo jako cząstkę Ludu Bożego (zob. LG 11. 41) .

II. Nowe formy duchowości Kościoła

Nowe treści życia duchowego zrodziły wielorakie nurty odnowy w formie ruchów religijnych skupionych wokół nurtu myśli lub jakiegoś mistrza duchowości, istniejącej potrzeby Kościoła we współczesnym świecie w formie ruchów modlitewnych lub nowego mistycyzmu, monastycyzmu itd.


2.1. Współczesne ruchy duchowe


Pomijając dokładną ich analizę, ogólnie można wymienić ruchy Kościoła powszechnego, jak i czysto polskie skupione wokół odpowiednich celów: ruchy rodzinne, apostolskie pragnące pogłębienia życia duchowego świeckich. Do tego dochodzą liczne grupy modlitewne, grupy biblijne, ewangeliczne, maryjne, wspólnoty osób konsekrowanych, kapłańskie, zakonne itd. Nie można pominąć wielkiego ruchu odnowy charyzmatycznej, oazowej i neokatechumenalnej. Wszystkie te ruchy duchowe zrodziły się z głębokiego doświadczenia Boga oraz Ducha i są znakiem współczesnej historii Kościoła. Wszystkie służą pogłębieniu życia duchowego świeckich oraz łączą potrzebę kontemplacji i walki duchowej, doświadczenia i transcendencji. Zasadniczo wyrażają doświadczenie, które trzeba uczynić żywym. Można powiedzieć, że duchowość tych ruchów pragnie aktualizować to, czego współczesna teologia duchowości uczy o świętości człowieka, realizując humanizm poprzez świadectwo wzajemnej miłości, drogę doświadczenia duchowego, potrzebę pustyni swego wnętrza, modlitwy, mistycznej samotności itd. Chce uczynić miłość przedmiotem radykalizmu ewangelicznego i zjednoczenia z Bogiem. Oceniając jednak ogólnie fakt istnienia w Kościele tych zjawisk można powiedzieć, że wyrażają one prawdziwą odnowę życia duchowego. Kształtują one ludzi wierzących w postawie kontemplatywnej, solidarnej, mocno zakotwiczonej w Ewangelii, zjednoczonej z Kościołem. Jest to przejaw nowego samookreślenia własnej tożsamości duchowej chrześcijanina w nowoczesnym świecie, w nowej kulturze i postawie godności dziecka Bożego. Problem tożsamości duchowej jest obecnie bardzo aktualny i wiąże się ściśle z procesem globalizacji. Najlepszą obroną przed osłabieniem własnej osobowości duchowej wskutek niektórych procesów globalizacji jest umiłowanie tego, co wypływa i rozwija życie duchowe człowieka w nowych uwarunkowaniach. Procesy globalizacji nie mogą być przeszkodą rozwoju życia duchowego, modlitwy i walki z szatanem (opętanie).

2.2. Duchowość ludowa

Z koncepcji duchowości w wymiarze indywidualnym i komunii wyłoniła się, dzięki docenieniu duchowego doświadczenia, duchowość ludu. Jej charakterystycznym rysem jest dowartościowanie religijności ludowej, z charakteryzującymi ją tradycjami etnicznymi, społeczno-kulturowymi, folklorystycznymi, a przede wszystkim patriotycznymi i narodowymi. Dzisiaj otwarcie się na wartości religijności ludowej wzrasta szybko. Widać to wyraźnie w sanktuariach, gdzie ludzie swoją duchowość wyrażają w spontanicznej modlitwie, bez pośrednictwa kultury literackiej, niosąc w sobie samych treści symboliki chłopskiej, robotniczej, rzemieślniczej, wiejskiej itd. Przesadny intelektualizm teologiczny, zwłaszcza na Zachodzie, odrzucił wszelkie praktyki pobożnościowe, nie doceniając w nich wystarczająco rzeczywistości symboliczno-rytualnej, tworzącej kontekst społeczno-kulturowy, będący syntezą wyrażania własnych uczuć religijnych. Dopiero marksizm ukazał całe bogactwo tego, co wyzwala tożsamość duchową mas ludowych np. parady 1 majowe. Również ewangelizacja nie doceniająca korzeni kultury religijnej propagowała tylko chrześcijaństwo powierzchowne. Tymczasem rzeczywistość mas ludowych jest rzeczywistością społeczno-polityczną, patriotyczno-narodową, trwałą, chociaż niejednoznaczną, ale którą spotyka się we wszystkich epokach". Dlatego doświadczenie religijności ludowej powinno być ukierunkowane eklezjalnie jako doświadczenie wspólnoty Ludu Bożego. Ponieważ docenienie tegoż charyzmatu wewnątrz własnej kultury jest autentycznym przejawem charyzmatycznego bogactwa Kościoła ujawniającego się w określonej sytuacji. Nie oznacza to chrześcijaństwa upierwotnionego, które stało się - jak niektórzy piszą - udziałem np. ludu wiejskiego. Przeciwnie w kulturze mas ludowych znajdują się także liczne religijne treści kultury ludowej, których poziom jest niekiedy z teologicznego punktu widzenia bardzo wysoki. Dotyczy to również całej paraliturgii, wszelkich jej tekstów modlitewnych i muzycznych oraz ikonografii, także gdy idzie o sztukę ludową, religijno-narodową".

3. Duchowość nowego wymiaru Kościoła

W poszukiwaniu duchowości związanej z życiem Jan Paweł II wzywa ludzi wierzących, aby całym sercem przejęli się losem człowieka. Właśnie człowieka należy umieścić w centrum duchowości chrześcijańskiej; człowieka biednego umieszczonego w bogatych społeczeństwach Zachodu lub żyjącego obok, człowieka zapracowanego bez czasu na odpoczynek, ale szukającego kontaktu z Bogiem poprzez wstawiennictwo Maryi.

3.1. Duchowość ubogich


W Kościele coraz bardziej uwydatnia się duchowość ubogich, która jest znakiem profetycznym czasów współczesnych. Faktem jest, że więcej niż dwie trzecie ludności znajduje się w sytuacji, która nie przystoi godności osoby ludzkiej ze względu na brak pokarmu, mieszkania, zajęcia, pracy, wykształcenia. Dlatego - niektórzy autorzy piszą- że mamy przed sobą efekty porządku skandalicznego i antyewangelicznego. Równocześnie w rozumieniu soborowym chrystoformizacja oznacza nie utożsamianie się ze światem, ale komunię z ubogimi, bezdomnymi, bezrobotnymi i wyzyskiwanymi ekonomicznie. Chodzi o to, aby z tego ludu, który nie został zaproszony na ucztę narodził się nowy Kościół.
Chrześcijańska duchowość zwraca uwagę na naśladowanie Jezusa, który był biedny z biednymi, który leczył chorych i karmił biednych, głosił nową sprawiedliwość, ale sam umarł „zwyciężony" przez „sprawiedliwość" (prawo) swego czasu. Chrześcijanin poszukujący naśladownictwa Chrystusa biednego, musi być przygotowany na śmierć opuszczenia i wyrzeczenia, ogołocenia się z ducha posiadania i bezpieczeństwa doczesnego.
Zasadniczą wartością postawy ubóstwa dla współczesnego człowieka jest demaskowanie wszelkich nadużyć, które wynikają z nieumiarkowanego zaspokajania potrzeby posiadania. Dla człowieka hołdującego konsumpcjonizm połączony często z pogwałceniem solidarności międzyludzkiej, chrześcijanin o ukształtowanej postawie ubóstwa staje się znakiem właściwej hierarchii wartości i wezwaniem do jej respektowania. W ten sposób człowiek żyjący ubóstwem staje się dla współczesnego świata znakiem priorytetu osoby nad rzeczami i powołania do bycia darem dla bliźniego w niesieniu pomocy. Z drugiej strony stanowi dla bogatych społeczeństw pewnego rodzaju wyrzut sumienia, wzywający je do nieustannego nawracania się.
Ale największa wartość ubóstwa ewangelicznego tkwi przede wszystkim w jego profetycznej misji. Jest to duchowość, która proponuje preferencyjną i solidarną opcję na rzecz ubogich i coraz pełniejsze utożsamienie się z Chrystusem i ubogimi. Dlatego wśród ubogich tkwi siła ewangelizacyjna, gdyż oni realizują życie duchowe wyrażające się solidarnością, służbą, prostotą i otwartością na przyjęcie daru. Chrześcijanin więc będąc biednym musi aktywnie uczestniczyć w historycznych ruchach bieżącej chwili, aby pomóc tworzyć bardziej sprawiedliwy świat jako antycypację pełnego łaski Królestwa Bożego, które jest darem Boga ofiarowanym człowiekowi w Chrystusie. „Dlatego - pisze Jan Paweł II - ewangeliczne ubóstwo przeciwstawia się z mocą bałwochwalczemu kultowi mamony i staje się proroczym zawołaniem skierowanym do społeczeństwa, które żyjąc w wielu częściach świata w dobrobycie, jest wystawione na niebezpieczeństwo utraty poczucia umiaru i świadomości istotnej wartości rzeczy" (VC 90). Zatem ubóstwo staje się służbą innym i dzieleniem się z nimi dobrami na wzór Chrystusa. Ubogi więc to nie ten, kto coś daje, ale ten kto, dając siebie, otwiera się na Boga w ludziach. Dopiero tak praktykowane ubóstwo staje się dla aktualnego człowieka i wspólnoty Kościoła, w której on żyje i działa, ubóstwem ubogacającym. Historia Kościoła zna i odnotowuje wiele przykładów w ten sposób realizowanego ubóstwa. Wystarczy chociażby wspomnieć św. Alberta, bł. Anielę Salawę, którzy są modelem chrześcijanina żyjącego biednie i dla biednych. Realizowali oni duchowość miłosierdzia skłaniającą do podejmowania dzieł czynnej i konkretnej miłości wobec każdego człowieka. Duchowość ewangelizacji bez miłosierdzia i świadectwa chrześcijańskiego ubóstwa może pozostać nie zrozumiana i „utonąć w powodzi słów, którymi i tak jesteśmy nieustannie zalewani we współczesnym społeczeństwie przez środki przekazu. Miłosierdzie czynów nadaje nieodpartą moc miłosierdziu słów".


3.2. Duchowość Miłosierdzia Bożego


Pod wpływem objawień doznanych przez św. Faustynę zauważamy fenomenalny rozwój miłosiernej miłości Boga wobec człowieka. Centralnym punktem orędzia Jezusa Miłosiernego jest tajemnica Bożego Miłosierdzia, objawiona w osobie i dziełach Chrystusa, na którą należy odpowiedzieć całkowitym zaufaniem Bogu. Miłość miłosierna sprawiła, że Bóg posłał swojego Syna, który w tajemnicy Wcielenia i Odkupienia, objawił człowiekowi niezgłębioną wielkość Bożego Miłosierdzia (Dz 1744). Wyraża ono wielkie pragnienie Boga powszechnego zbawienia (Dz 1273, 1284). Warunkiem przyjęcia tego daru jest otwarcie się na działanie Boga w postawie ufności, przyjęcia sakramentu Eucharystii oraz czynieniu uczynków miłosierdzia. Bowiem w orędziu miłosierdzia znajduje się ostrzeżenie, że „ludzkość nie zazna spokoju, dopokąd nie zwróci się do Źródła Miłosierdzia" (Dz 699).
Dlatego Jezus w 1936 roku żąda od Faustyny: „Córko moja, jeżeli przez ciebie żądam od ludzi czci dla mojego miłosierdzia, to ty powinnaś się pierwsza odznaczać tą ufnością w miłosierdzie moje. Żądam od ciebie uczynków miłosierdzia, które mają wypłynąć z miłości ku mnie. Miłosierdzie masz okazywać zawsze i wszędzie bliźnim, nie możesz się od tego usunąć ani wymówić, ani uniewinnić. Podaję ci trzy sposoby czynienia miłosierdzia bliźnim: pierwszy czyn, drugi - słowo, trzeci - modlitwa; w tych trzech stopniach zawiera się pełnia miłosierdzia i jest niezbitym dowodem miłości ku mnie. W ten sposób dusza wysławia i oddaje cześć miłosierdziu mojemu. Tak, pierwsza niedziela po Wielkanocy jest świętem Miłosierdzia, ale musi być i czyn; i żądam czci dla mojego miłosierdzia przez obchodzenie uroczystości tego święta i przez cześć tego obrazu, który jest namalowany. Przez obraz ten udzielę wiele łask duszom, on ma przypominać żądania mojego miłosierdzia, bo nawet wiara najsilniejsza nic nie pomoże bez uczynków." (Dz 742).
W słowach Jezusa zawarte jest polecenie dla współczesnego człowieka, aby mógł uratować świat. Inaczej: „Jeśli nie uwielbią miłosierdzia mojego, zginą na wieki" (Dz 965). Dlatego powstają różne ruchy, m.in. Rycerzy Miłosierdzia Bożego, którzy słowem, modlitwą i czynem wyrażają miłość Bogu .

 

 

 

kontakt: O.dr Piotr Spiller O.Carm

 

Powrót strony Rodziny Karmelitańskiej

początek