Powrót do strony Rodziny Karmelitańskiej

23 luty 2002.

KONFERENCJA:

DUCHOWOŚĆ - NOWA NADZIEJA I SPOSÓB NA ŻYCIE.

 

  1. Duchowość w dzisiejszym świecie

Współczesnemu człowiekowi – jak podkreśla List Apostolski NMI  potrzeba duchowości, potrzeba modlitwy, potrzeba świętości. „Czyż nie jest „znakiem czasu” powiada Ojciec Św., że mimo różnych procesów laicyzacji obserwujemy dziś w świecie powszechną potrzebę duchowości, która w znacznej mierze ujawnia się jako nowy głód modlitwy” (NMI 33).

            „Krwiobiegiem życia ludzkiego nie może być produkcja, handel, pieniądz, ale autentyczne życie duchowe, którego istotą jest zawsze wiara w Boga pełnego miłości oraz budowane na niej współczucie, miłosierdzie wobec bliźnich, szczególnie zaś wobec ubogich. Dlatego aby nasza wiara mogła zachować swój autentyzm, musi nieustannie podlegać wewnętrznemu rozeznaniu, oczyszczaniu i uzdrowieniu”[1]. Aby temu sprostać dlatego tematem tegorocznych spotkań, dni skupienia Świeckiej Rodziny Karmelitańskiej będzie Duchowość –jako nowa nadzieja i sposób na życie.

            Duchowość jest najgłębszą płaszczyzną życia chrześcijańskiego. Mówić o duchowości – to mówić o oddychaniu danej osoby, o stylu jej życia. A także zastanawiać się nad jej dążeniami[2]. Duchowość jest przede wszystkim osobistym życiem duchowym wierzącego, który wchodzi w osobistą relację z Bogiem. Termin sam z siebie nie wymaga, by wierzący był chrześcijaninem. Duchowość jest konkretną formą świętości, jaką wierni realizują w zależności od warunków, w jakich żyją[3].

            Duchowość chrześcijańska rodzi się z osobistego spotkania z Bogiem w Jezusie Chrystusie, w Duchu przekazanym przez Niego Kościołowi. Jest spotkaniem, ale i dialogiem. Nie polega na ucieczce od świata, ale na kontemplacji w działaniu.

            Nas będzie interesowało nie tyle samo określenie duchowości, co raczej odpowiedź na pytanie: Czy możliwa jest autentyczna duchowość w świecie współczesnym, a jeżeli tak, to na czym się ona opiera, a przede wszystkim jak się ją realizuje i przeżywa w konsumpcyjnym dzisiejszym społeczeństwie?

            Żyjemy w czasach pokawałkowania i budowy, ale brakuje w nich syntezy oraz prawdziwego budowania. To jasne, że żyjemy w czasach zeświecczenia i modernizacji. U wielu istnieje poczucie, iż to, co otrzymały jako duchowość, do niczego im teraz nie służy, kiedy chcą podjąć działania odnowicielskie. Modlitwa i kontemplacja mają bowiem dla nich wymiar raczej statyczny. Samą zaś duchowość pojmują jako oddanie wszystkiego Bogu oraz trzymanie rąk złożonych na krzyż. Liturgia ma dla nich charakter monotonny, werbalny i powtarzający się – bez czynnego zaangażowania i udziału.          

Mówimy dzisiaj często o duchowym kryzysie ludzkości na początku naszego stulecia. Tymczasem ludzkość przeżywała wciąż jakiś kryzys i jest to tylko wyjątkowy zbieg okoliczności, że obecnie ten kryzys wiąże się tak ściśle z duchowością chrześcijańską. Wystarczy przyjrzeć się ludziom, którzy idą do kościoła, oraz tym, którzy udają się na miejsce rozrywki. Mówi się o utracie wartości i o zagubieniu. Modlitwa, cnoty, miłość – to słowa wywołujące u niektórych osób tylko śmiech. Dostrzega się wielką pustkę i utratę tożsamości[4].

 2. ŻYCIE DUCHOWE

            Pomijając składniki historyczne, jakie dały początek temu lub innemu nurtowi w teologii, powiedzmy krótko, że duchowość jest pojęciem kulturowym, osobistym lub grupowym, wyrażającym życie duchowe.

            Życie duchowe nie utożsamia się z praktykami, mniej lub bar­dziej pobożnymi, z czytaniem, medytacją lub modlitwą osobistą czy wspólnotową, ani także z nadprzyrodzonymi intencjami, jakie mo­gły wpłynąć na bardziej istotne decyzje życiowe. Nie utożsamia się ono również z „ucieczką od świata" lub od tego, co materialne, aby zabezpieczyć sobie wartości, jakie można - hipotetycznie ­spotkać w „duchu". W ujęciu chrześcijańskim - pozostawiając na boku inne, godne uznania i szacunku - opartym na objawieniu Jezusa Chrystusa, życie duchowe oznacza życie wypływające z uświęcającego działania Ducha Świętego w człowieku, w założe­niu, że ten  przyjmuje to działanie i pozwali mu się ła­godnie prowadzić ze wszystkimi konsekwencjami praktycznymi, jakie ta uległość w sobie zawiera.
            Jest to życie przede wszystkim, i to życie w obfitości (par. J 10, 10). Stary Testament posługuje się chętnie terminem zoe na oznaczenie „dynamicznej zasady charakteryzującej byt żywy jako taki". W miarę jednak jak się rozwija objawienie i do­świadczenie Przymierza - a więc tej przepełnionej miłością re­lacji Boga do człowieka, przeżywanej i doświadczanej przez naród - pojęcie życia otrzymuje rysy charakterystyczne dla życia Bo­żego (pojawia się więc także pojęcie nieśmiertelności) i to tak da­lece, że w Nowym Testamencie zostanie objawiony jako jedyny i ostateczny cel Boga  przekazanie człowiekowi „ży­cia wiecznego" (J 17, 2 itd.). Bez dalszych wyjaśnień można krótko stwierdzić, że życie wieczne jest życiem Boga, Bóg dzieli je z nami - już teraz.
           
Życie duchowe zaczyna się od przyjęcia tegoż życia przekazy­wanego człowiekowi odrodzonemu w chrzcie. Powstaje w ten spo­sób relacja miłości, komunii między Bogiem i człowiekiem, która wszystko zmienia. Dzieląc się z nami swym życiem, Bóg Stwórca przebóstwia stworzenie w głębi jego jestestwa, albowiem to Jego życie przenika je dogłębnie, a następnie - z wyraźnej woli Boga ­przechodzi dalej, aby dać życie innemu. I ten właśnie wewnętrzny kontakt powoduje radykalną przemianę istnienia. Tak więc prze­bóstwienie człowieka, dzięki któremu odtwarza się w nim na nowo „obraz Chrystusa" (Rz 8, 29), jest prawdziwą przemianą czy też przeistoczeniem jego jestestwa i wnętrza, a nie samych tylko po­staw czy zachowań. Jeżeli chcemy dostrzec właściwy sens pojęcia „duchowość", powinniśmy zatem szukać go przede wszystkim w działaniu Boga, jak też w dyspozycyjności serca ludzkiego, gotowego przyjąć to działanie oraz w przemianie realizowanej konsekwentnie przez Boże działanie w człowieku.
            Wejść w życie duchowe i w nim wzrastać oznacza zatem: przeżywać proces transformacji dokonywanej mocą przebóstwiającego działania Bożego, przyjmowanego w wolności. Zjednoczenie stąd wynikające nie ma w sobie nic spektakularnego, jest „subtelne i delikatne" - jak mówi św. Jan od Krzyża ­a dokonuje się w ciszy. Człowiek żyje wiarą. Stopniowo, w ciszy tejże wiary, bez żadnych nagłych wstrząsów, realizuje się w ciągu całe­go życia cud nowego stworzenia. Już św. Atanazy mówił, że „Bóg stał się człowiekiem, aby człowiek stał się Bogiem", tzn. by został przebóstwiony przez łaskę.
           
Chrzest jest bramą wprowadzającą w to życie przebóstwione. Jest też zaczynem procesu uroczyście zapoczątkowywanego i ma­jącego trwać nadal w życiu człowieka wierzącego aż do „paruzji" czyli końcowego objawienia. Dla św. Jana jest to „nowe narodze­nie" (3, 3. 5. 7) lub narodzenie z Ducha (por. J 3, 6), które można porównać w jakiejś mierze do powrotu do łona matki, aby się na­rodzić na nowo. Św. Paweł mówi o „nowym stworzeniu" (2 Kor 5, 1 r), które cierpi bóle macierzyństwa dopóki nie dojdzie do chwa­ły synów Bożych (par. Rz 8, 19-23) lub do „życia nowego", za­początkowanego przez chrzest (6, 4)[5].

 

3. Trudności dla duchowości

            Poczucie samowystarczalności. Człowiek dzisiejszy stara się coraz to bardziej sam rozwinąć w pełni swą osobowość, odkryć swe prawa i znaleźć pełne ich potwierdzenie. Wypaczone pojęcie rozwo­ju jak też tego potwierdzenia może przeszkodzić mu w dążeniu, aby być Współrozmówcą Boga.            Odrzucenie rzeczywistości egzystencjalnej. Często człowiek wie­rzy w „życiowe urazy" spowodowane okolicznościami życia. Życie ludzkie, tak indywidualne jak społeczne, wymaga odwagi i siły, aby mogło być przeżywane w pełnym swym wymiarze. Społeczeń­stwo dzisiejsze dostarcza nam wiele przykładów ucieczki od rze­czywistości egzystencjalnej, jak też całkowitego odrzucania własne­go  życia oraz życia innych. Narkotyki oraz problemy osobiste za­grażają tak bardzo spokojowi serca ludzkiego.           

Technicyzm. Przejawia się w bezpośredniej skuteczności, która opanowuje osobę w jej relacjach i działaniach. W ocenianiu ludz­kich wartości i samej działalności, której grozi to niebezpieczeń­stwo, iż będzie oceniana wyłącznie w świetle skuteczności ma­terialnej. Wszystko to z kolei prowadzi do zaniku ćwiczeń ducho­wych, jak też wartości i działań duchowych. Osoba czuje się wchłonięta przez cywilizację, która stawia na technikę oraz konsumpcję, uniemożliwiając poniekąd spokój we­wnętrzny, jak też zdolność do osobowego spotkania, do dawania i świętowania.

            Pragmatyzm. Dominuje w umysłach wielu osób: ważne jest to i to się tylko liczy, co jest pożyteczne. Również Bóg staje się przedmiotem interesu, handlu czy wymiany. Dlatego to modlitwa zostaje sprowadzona do odosobnionych praktyk odbywanych w chwilach jakiejś wielkiej potrzeby. Modlitwy uwielbienia, dzię­kczynienia, adoracji czy kontemplacji należą do rzadkości. Do­minuje modlitwa użytecznościowa. Człowiek ucieka się do Boga, aby coś uzyskać. Składa obietnice, ale pod pewnymi warunkami. Daleki jest natomiast od tego, by traktować modlitwę jako dzia­łanie Ducha w nas, jako otwarcie się na to działanie Ducha. A prze­cież w istocie swej modlitwa jest działaniem Boga w nas, powodującym naszą wewnętrzną przemianę. I dlatego m. in. nie ulega wątpliwości, iż to nastawienie pragmatyczne, uwypuklające po­żytek religii, stanowi swoisty rodzaj niewiary i bałwochwalstwa.            

Hedonizm. Odnosi się do postawy, w której wszystko się ocenia z punktu widzenia przyjemnych odczuć, jakie to coś powoduje, bądź też odczuć niemiłych i nieprzyjemnych. Następuje więc po­mieszanie poszukiwania z odczuwaniem, woli ze skłonnościami, pragnień z przyjemnością, wyników z satysfakcją lub bezpośrednią odpowiedzią o charakterze uczuciowym, władzy ze szczęściem. Często szuka się właśnie na modlitwie zamaskowanego zadowolenia, bezpośredniej satysfakcji o charakterze uczuciowym. Tymczasem zaś uczucie nie może być elementem determinującym naszą mo­dlitwę. Istotna jest w niej wiara[6].

            Duchowość jest dzisiaj doprawdy rzeczywistością, która wzbudza nadzieję w krajach o ogromnej technicyzacji, ogarniętych przez sekularyzm, zabiegi manipulacyjne i indyferentyzm. Ujawnia się tutaj pragnienie, aby przywrócić człowiekowi jego samego i stworzyć ponownie nową jakość życia: nie tylko materialny, ale głęboki wymiar jego egzystencji, który otworzy go na Boga i na przyjęcie chrześcijańskich wartości.

            Trzeba pozwolić, aby nasze chrześcijańskie życie zostało przeniknięte sugestiami Ducha Świętego. Chrześcijanin przyszłości albo będzie mistykiem, albo go w ogóle nie będzie. Mistykę rozumie się tutaj jako autentyczne doświadczenie Boga bez nadzwyczajnych zjawisk duchowych.

            Następnym istotnym elementem jest jedność braterska w Duchu, duchowość przeżywana wspólnie, która może odegrać znaczną rolę w przyszłości.

            Wreszcie elementem charakterystycznym dla tej duchowości będzie nowa eklezjalność. Duchowość powinna zawsze być zdolną do przyjmowania problemów i trosk życia, które dotykają konkretnego chrześcijanina i konkretną wspólnotę. Życie duchowe łączy się  z kształtowaniem człowieczeństwa, które jest pewnym sprawdzanym dokonującego się procesu wewnętrznej przemiany. Należy wątpić w wartość pobożności pomijającej człowieczeństwo. Właśnie dzięki wewnętrznej przemianie, dokonanej przez działanie łaski, człowiek może dawać świadectwo zwyczajnym sposobem bycia w swoim środowisku[7].

            Najważniejszy jest oczywiście duchowy wymiar ludzkiego życia” duch, władze wyższe ( rozum i wola), zdolność otwarcia się na Boga. Bez niego nie byłoby możliwe dzieło Ducha Świętego.

W życiu duchowym dowartościować należy także to, co dotąd było bardzo zaniedbane: ciało i zmysły. Cielesny i zmysłowy wymiar człowieka trzeba traktować proporcjonalnie do jego zasług.

            Człowiek już ze swej natury jest duchowy, gdyż cechuje go wolność, pragnienie dobra, zdolność miłowania, pragnienie nieśmiertelności, świadomość własnego początku i celu. Mimo że nie są to wymiary ściśle religijne, to jednak stanowią prawdziwe wartości duchowe człowieka.

Duchowość człowieka buduje na całej jego kondycji, którą tworzą: ciało, zmysły, namiętności, zewnętrzne uwarunkowania życia i działania. Nic nie może być pomijane lub lekceważone w człowieku. Trzeba znać mechanizmy ciała i zmysłów, gdyż one nie zależą w sposób ślepy od ducha. Zubożenie tych funkcji przynosi szkodę duchowi i życiu duchowemu.

4. Cechy człowieka duchowego.

 Człowiekiem duchowym w znaczeniu biblijnym, jest ten, którego uświęcił Duch, zamieszkuje w nim i prowadzi go po drogach woli Bożej i Ewangelii. A człowieka żyjącego według Ewangelii cechuje określona hierarchia wartości, przede wszystkim wiara, nadzieja, miłość, życie błogosławieństwami.

Człowiek duchowy porusza się w świecie wartości ewangelicznych w sposób naturalny. Rzeczywistość nadprzyrodzona wydaje mu się oczywista, jakkolwiek nie przestaje być ciemna. Miłość nadprzyrodzona stanowi najgłębszą treść jego życia, chociaż i on nie jest wolny od pokus i namiętności.

Człowiek duchowi umie włączyć te wszystkie duchowe wartości w codzienne swoje życie i obowiązki. Traktuje swoje życie jako historię zbawienia. Dzięki wierze potrafi odkryć głęboki sens codziennych wydarzeń.

W każdym ochrzczonym mieszka Duch Święty, a nie wszyscy są ludźmi duchowymi. Jest tak dlatego, że wymiar duchowy chrześcijanina staje się widoczny dopiero na pewnym etapie jego rozwoju.

Oto niektóre cechy chrześcijanina pozwalającego się prowadzić Duchowi:

-Poczucie Bożego dziecięctwa wobec Ojca na modlitwie, w pracy i całym życiu;

-Zdolność patrzenia na wszystko okiem wiary;

-Dyspozycyjność w działaniu na rzecz królestwa Bożego.

Człowiek pseudoduchowy,  to taki który przezywa Ewangelię w ekstremalnym rygorze i nierzadko kontraście z nauczaniem Kościoła. Tego rodzaju wypatrzenia należy nazwać pseudoduchowością. Typową cechą człowieka pseudoduchowego jest zajmowanie pozycji obrony. Jest to piękno ducha, które za nic w świecie nie chce się pobrudzić. Nie jest to oczywiście nic złego. Gorzej gdy w tym zamyka się życiowy ideał. Tymczasem każde nasze działanie zakłada pewne ryzyko błędu. Dla „pseudoduchowego” jedynym sposobem uniknięcia tego ryzyka jest bezczynność. W przypadkach trudnych są nieobecni. Pojawiają się gdy już jest po wszystkim.

            Istnieje różnica pomiędzy człowiekiem pobożnym a człowiekiem duchowym, lecz sama pobożność to jeszcze nie duchowość[8].

5. EKLEZJALNOŚĆ ŻYCIA DUCHOWEGO

            Każde życie duchowe ma kościelne wymiary[9]. Podmiotem życia duchowego jest w pierwszym rzędzie Kościół. Do niego Bóg kieruje swoje Słowo, On jest Oblubienicą Chrystusa. Chrześcijanin tylko w Kościele może być dzieckiem Ojca Niebieskiego i uczestniczyć we wszystkich dobrach zbawienia. W Kościele wszyscy stanowimy wspólnotę: wiary nadziei i miłości. Właśnie życie teologalne chrześcijanina stanowi o jego rzeczywistej, a nie tylko formalnej przynależności do Kościoła. Wzorem jest tutaj wspólnota jerozolimska, którą tworzą miłość, modlitwa, wspólnota dóbr, misja. Takie są tez znaki każdej autentycznej wspólnoty chrześcijańskiej.

            Wspólnota liturgiczna. Liturgia posiada szczególne znaczenie w życiu Kościoła. Większość chrześcijan uczestniczy w liturgii przeważnie raz w niedzielę. Kościół jako wspólnota liturgiczna nie ogranicza się tylko do tego krótkiego czasu celebracji sakramentów. Każdy akt wierzącego posiada od chwili chrztu św. charakter eklezjalny, nigdy prywatny. Eucharystia zaś odnawia i umacnia więzy jedności z Chrystusem, jak również z braćmi. Wpływ Eucharystii rozciąga się na całe życie duchowe chrześcijanina.

            Wspólnota braterska. Eucharystia prowadzi do prawdziwej komunii braterskiej i odwrotnie. Dlatego Papież w NMI (43) kładzie tak wielki akcent na budowanie duchowości Komunii. Jest to wielkie wyzwanie papieskie jakie czeka nas w nowym tysiącleciu.

            Wspólnota misyjna. Kościół – komunia nie istnieje dla samej siebie, ale dla szerzenia królestwa. Ewangelizacja Kościoła jest w dużym stopniu uzależniona od jedności[10]. Duchowość powinna zawsze być zdolną do przyjmowania problemów i trosk życia, które dotykają konkretnego chrześcijanina i konkretną wspólnotę[11].

6. STAN ŻYCIA

Stanem życia określa się stały sposób życia chrześcijanina odniesiony do Kościoła i misterium zbawienia. Mamy w Kościele trzy stany życia: kapłański, zakonny, katolika świeckiego. Sakrament stanowi chrześcijańska podstawę stanu życia. W grę wchodzą: sakrament chrztu, bierzmowania, kapłaństwa, małżeństwa i profesja zakonna w przypadku osób zakonnych. Sakramenty dają tytuł do otrzymania wszystkich łask potrzebnych do wypełnienia danej misji i osiągnięcia świętości. Z łaską sakramentalną związana jest nie tylko konkretna łaska, ale także program życia. Z sytuacją życiową związana jest misja chrześcijanina. Właśnie obecność w danym środowisku i konkretne zachowanie posiadają automatycznie charakter misji. Stan życia oznacza trwały element duchowości. Dlatego duchowość nigdy nie jest abstrakcyjna.

Duchowość laikatu. Katolik świecki, komunię z Bogiem realizuje wśród normalnych zajęć, radości i smutków, to one stają się miejscem i formą spotkania z Bogiem. Główne punkty odniesienia dla duchowości laikatu to:

Kościół. Laikat jest bezpośrednio zaangażowany w życie Kościoła. Wszyscy uczestniczą w sakramentach Kościoła, w liturgii, jego misji. Każdy wierzący musi na swoim miejscu być „Kościołem”.

Codzienne życie. Dzisiaj oskarża się ludzi, o to, że ich pobożność jest daleka od codzienności. Rodzina i praca. Są to główne dziedziny, w których dzisiejszy chrześcijanin wciela w życie Ewangelię.

Pobożność ludowa, która jest cennym darem dla Kościoła. Należy ją rozumieć jako potrzebę ducha prostych ludzi.

Ruchy duchowe[12]. Godnym uwagi są grupy świeckich konsekrowanych w świecie.

Br. Efrem, założyciel francuskiej Wspólnoty Błogosławieństw, mówi o „anorektycznej” duchowości naszych czasów. Bo cóż to jest anoreksja? Jest to chorobliwy brak łaknienia, który pozostawiony sobie samemu kończy się śmiercią pacjenta. Duchowość naszych czasów traci wolę przyjmowania pokarmu, jakim dla człowieka jest: modlitwa, życie sakramentalne, liturgia droga osoba. Jednostka zgięta do siebie, nie łaknąc obecności innych, nie łaknie obecności Boga. Zapomina coraz bardziej, że jest obecny Bóg. Odrzucając dar, musi odrzucić także siebie. W samotności szuka ratunku w „ezoterycznych”, jałowych uniesieniach[13]

 

[1]  Por. J. AUGUSTYN,  Życie duchowe  29/2002, s. 4.

[2]  Por.  A. G. BARBAROSA,  Duchowość w dzisiejszym świecie, w:  Duchowość chrześcijańska (Kolekcja 10), Pallottinum 1995,  7-22.

[3]  Por. J.W. GOGOLA, Teologia Komunii z Bogiem,  Wyd. Karmelitów Bosych, Kraków 2001, s.17-19.

[4]  Por. A.G.BARBAROSA, art. cyt., ss.8-9.

[5]  Por. L.R. MELO,  Co to jest duchowość?, w: Duchowość chrześcijańska, (Kolekcja 10), Pallottinym 1995, ss.25-28.

[6]  Por. A.G. BARBAROSA, art. cyt., ss. 14-15.

[7]  Por. L. BORIELLO, GIOVANNA DELLA CROCE, B>SECONDIN,  Duchowość chrześcijańska czasów współczesnych.  Kraków 1998, ss. 423-431.

[8]  Por. J.W. GOGOLA, dz.cyt., ss. 75-76.

[9]  Por. St, GRYGIEL,  Niech mi się stanie wolność, w: Życie duchowe 29/2002, s.54.

[10]  Por. J.W. GOGOLA, dz.,cyt., s. 65-68.

[11]  Por. L. BORIELLO, GIOVANNA  DELLA CROCE, B. SECONDIN, dz., cyt., s. 431.

[12]  Por. J.W. GOGOLA, dz.,cyt., ss.59-63.

[13]  Por. ST.GRYGIEL, art., cyt., s. 59

 

kontakt: O.dr Piotr Spiller O.Carm

 

Powrót strony Rodziny Karmelitańskiej

początek