ROZDZIAŁ 5
O nierozważni! Niech mi będzie wolno przedstawić faktyczny stan rzeczy. Czy nie czytamy w Apokalipsie, że ogon smoka, który symbolizuje cielesność, zmiótł trzecią część gwiazd z nieba i rzucił je na ziemię?(1) Czyż nie ten sam smok strącił was z wyżyn kontemplacji, która rozwija się i kwitnie w świętej samotności pustelniczego życia? On nie tylko strącił was na ziemię, ale wydaje się, że również zanurzył w głębinach okazji do grzechu i nierozsądnego argumentowania. Chociaż wasze sumienia błądzą,(2) to ta prawda nie jest przed wami zakryta. Wy jednak, na podobieństwo przekornych, za wstyd uważacie przyznanie racji prawdzie; obawiając się, że zaprzeczycie samym sobie, trwacie z uporem przy błędnych opiniach, według tego, co mówi Prorok: Słowa ust jego to nieprawość i podstęp, zaniechał mądrości i czynienia dobra.(3)
Powiedzcie mi, cóż to za nowy Zakon założyliście w mieście? W jakie pożyteczne zajęcia jesteście tam zaangażowani? Oszczędzając wam wstydu powiedzenia prawdy, odpowiem za was: od rana do wieczora chodzicie dwójkami po ulicach bez konkretnego celu; waszym przewodnikiem jest ten, który jak lew ryczący krąży, szukając kogo pożreć.(4) Tak więc, ku waszej niesławie, w was wypełnia się proroctwo: Występni krążą dokoła.(5)
To dla waszego dobra was karcę i stawiam wam prawdę przed oczy. Mówicie, że celem waszego wędrowania po mieście jest odwiedzanie sierot i wdów. W rzeczywistości jednak narażacie się na niebezpieczeństwa, które mogą wyniknąć ze spotkania z niewiastami. Nie łudźcie się, wskutek takiego postępowania psują się dobre obyczaje,(6) a serca są łapane w sieci. To nie jest religijność czysta i bez skazy wobec Boga i Ojca, która zachowuje nieskalanym od wpływów świata.(7)
Niestety, drodzy bracia! Od stóp do głów pokryci jesteście mirrą tego świata. Skądże więc te przypuszczenia, że jesteście czyści? Zbadajcie siebie uważnie w lustrze waszych sumień, a wówczas, jestem tego pewien, powiecie za Prorokiem: Wyrwij mnie z bagna, abym nie zatonął; wybaw mnie od tych, co mnie nienawidzą, i z wodnej głębiny; niechaj mnie nurt wody nie porwie, niech nie pochłonie mnie głębia, niech otchłań nie zamknie nade mną swej paszczy.(8)
Posłuchajcie zatem, Eremici, którzy zawdzięczacie swoją nazwę pustyni,(9) a którzy wolicie mieszkać w sercu miasta, posłuchajcie nie mnie, ale Proroka, który mówi: Widziałem przemoc i niezgodę w mieście; w dzień i w nocy niegodziwość obchodzi jego mury; złość i ucisk są w pośrodku niego, krzywda i podstęp nie opuszczają jego ulic.(10)
Jakże bezpieczne miejsce zamieszkania obraliście sobie! Strzeżone przez tak wielu strażników, każdej godziny, każdej minuty,(11) zarówno wewnątrz jak i na zewnątrz. Na murach czuwa Niegodziwość: nikt z tych, którzy są wewnątrz, nie może się ukryć przed jej żarem.(12) Otacza mieszkańców i oznacza każdego swoim znamieniem.(13) Inni pomocnicy Niegodziwości, których Prorok wylicza, to: Przemoc, Niezgoda, Krzywda, Złość, Podstęp i Ucisk. Wyliczył tylko sześciu strażników, ponieważ nieskończona ich liczba uniemożliwia nazwanie wszystkich.
Zauważcie, bracia, że mówiąc o waszych "bezpiecznych" miejscach zamieszkania, użyłem ironii; mówiłem o miejskich "strażnikach", których niebezpieczna "protekcja" otacza was w miastach zawsze i wszędzie; jak kurz przylepia się do waszych stóp. Nie dajcie się jednak zwieść w waszym niemądrym myśleniu, że przedmiotem ich "troski" jest wasze "bezpieczeństwo". Oni strzegą was jak niewolników w swoich więzieniach. W taki to sposób przedstawia się wasze "bezpieczeństwo" w miastach!
A teraz podnieście oczy i popatrzcie; gdy żyliście w samotności swoich pustelni, Pan chronił was swoim ramieniem od sieci nieprzyjaciela, otaczając was nieprzebytym murem. W samotności, niebiańscy opiekunowie stawali z wami w szyku bojowym;(14) w samotności też, aniołowie, nasi współmieszkańcy, trzymali wiernie straż na bramach naszego miasta założonego na pustyni, sławiąc Pana dniem i nocą.(15) Dlatego też z ufnością mogliśmy powtarzać za Prorokiem: Błogosławiony niech będzie Pan, który okazał cuda swoje i łaskę w mieście warownym.(16) Mogliśmy więc żyć szczęśliwie ukryci w samotności, posiadając prawdziwe miasto zbudowane na jedności jego mieszkańców. Ale wy, niezadowoleni z tego i pragnący innego miasta,(17) zburzyliście naszą jedność przez podziały.
W konsekwencji, zamieniliście wolność na niewolę; święty odpoczynek na niekończące się wędrowanie; pustynię, na której jedliście mannę kontemplacji, na Egipt, gdzie staliście się niewolnikami.(18)
* * *