Bł. O. ANGELO PAOLI O.CARM
Powierzam wam moich ubogich i chorych
List Przeora Generalnego
O. FERNANDO MILLÁNA ROMERALA
do Rodziny Karmelitańskiej
z okazji beatyfikacji
o. Angelo Paoli

19 marca 2010
Uroczystość św. Józefa
Wprowadzenie
Karmel, z jego licznymi grupami i gałęziami, jest dzisiaj obecny na wszystkich kontynentach. Obok konwencjonalnych form posługi wiernym (parafie, szkoły, domy rekolekcyjne), wielu karmelitów jest zaangażowanych w różnego rodzaju prace na rzecz pokoju, sprawiedliwości i rozwoju społecznego, na rzecz ludzi ubogich i marginalizowanych. Od dawna już w naszym Zakonie działa międzynarodowa komisja "Pokoju, Sprawiedliwości i Integralności Stworzenia." Karmel zawsze był świadomy profetycznego wymiaru swojego charyzmatu i tożsamości, który prowadzi nas do odkrywania znaków Bożej obecności w ludziach ubogich i bezbronnych. Ponieważ czasami obecność ta przejawia się jako sub contrario (w opresji, w nieszczęściu, w cierpieniu.), musimy zbliżyć się do niej ze spojrzeniem kontemplacyjnym, oświeconym przez wiarę i przepełnionym dobrocią. Musimy zbliżyć się do niej z łagodnością i zaufaniem tych, którzy mają wiarę mistyka oraz zaangażowanie proroka.
Wierzę, że to zaangażowanie na rzecz najbardziej ubogich i potrzebujących członków naszych społeczności zostanie jeszcze bardziej zintensyfikowane przez beatyfikację czcigodnego Angelo Paoli, która będzie miała miejsce 25 kwietnia na Lateranie w Rzymie. Stanie się ona z pewnością powodem wielkiej radości i dumy dla całej Rodziny Karmelitańskiej, która będzie świadkiem wywyższenia do chwały ołtarzy kolejnego już swojego członka.
Ostatnio cieszyliśmy się z beatyfikacji i kanonizacji: matki Curcio i matki Scrilli, założycielek dwóch karmelitańskich kongregacji we Włoszech, grupy hiszpańskich męczenników XX wieku, matki Candelari od św. Józefa, założycielki wenezuelskich sióstr karmelitanek i św. Noniusza od Najświętszej Maryi Panny. Każda z tych postaci podkreślała różne aspekty charyzmatu karmelitańskiego przez co dostarczają nam one wskazówek jak powinniśmy przeżywać nasz charyzmat. Są one również przykładami i darami dla Karmelu w naszych czasach.
Świadectwo jakie o. Angelo Paoli złożył w XVII i w XVIII wieku jest bardzo inspirujące i prowokuje do myślenia. Ma ono wielkie znaczenie także dziś, pomimo wielkiej różnicy czasowej oddzielającej nas od jego czasów. Jak wspominaliśmy już wielokrotnie przy różnych okazjach, procesy beatyfikacyjne nie powinny być traktowane tylko jako wspomnienie wspaniałej przeszłości, ani też jako pewnego rodzaju aktywność "archeologiczna" (jakbyśmy wykopywali skamieniałości). Winien to być "żyjący" znak, który wzywa nas do czujności, zadaje nam pytania dotyczące teraźniejszości i prowadzi ku przyszłości.
Oto dlaczego chciałbym zaprosić cały Zakon Karmelitański oraz Karmelitańską Rodzinę do przeżycia tej uroczystej beatyfikacji w radości. Chciałbym zaprosić Was do podziękowania Bogu za to oficjalne rozpoznanie świętości jednego z naszych braci. Pragnę zaprosić Was do studiowania biografii tego świętego i świadectwa, które dla nas zostawił. To właśnie jemu w sposób szczególny polecam wszystkich tych Karmelitów (zakonników, świeckich, itd.), którzy pracują z ubogimi i starają się polepszyć los najbardziej potrzebujących. Za wstawiennictwem tego przyszłego błogosławionego niech Bóg błogosławi oraz towarzyszy Wam w tej trudnej lecz jakże pożytecznej pracy.
*****
1. Otwartość brata
O. Angelo Paoli urodził się 1 września 1642 roku w Argigliano, wiosce wchodzącej w skład samorządu miejskiego w Casol w Lunigiana, w pobliżu Fivizzano. Na chrzcie świętym - niemalże jako znak - otrzymał imię Franciszek, tak jak powszechnie znany poverello z Asyżu. Podobnie jak on Angelo był bardzo pobożnym i oddanym człowiekiem. Już od wczesnych lat przejawiał skłonności do życia zakonnego. Postanowił on wstąpić do Karmelu, przyciągnięty Jego pobożnością maryjną.
Pierwsze lata jego zakonnego życia związane były z różnymi miastami Toskanii w środkowych Włoszech. Był on posyłany do różnych miejscowości, gdzie wykonywał rozmaite funkcje, m.in., mistrza nowicjatu we Florencji, księdza posługującego w Corniola, nauczyciela w Montecatini, zakrystiana w Corniola, aby w końcu być wezwanym przez o. Generała do Rzymu, gdzie objął obowiązki mistrza nowicjatu. Zaprzestał pełnienia tej funkcji w 1698 roku, aby całkowicie poświęcić się służbie ubogim. Jest on słusznie nazywany viandante e girovago dell'ubbedienza (pielgrzymem i tułaczem z posłuszeństwa).
W tym właśnie należy zauważyć pierwszą cechę jego osobowości, którą pragnę podkreślić. Paoli był człowiekiem posłusznym, otwartym na działanie Boga, zawsze gotowym spełniać polecenia swych przełożonych. W porównaniu z rozbudowaną organizacją współczesnych kongregacji, w porównaniu ze zgromadzeniami i organizacjami pełniącymi specyficzne funkcje (edukacja, zdrowie, misje), w porównaniu ze stabilnością zakonów mniszych, czy ze związkami księdza diecezjalnego z terytorium diecezji, my mendykanci jesteśmy często oskarżani o brak długowzrocznego planu, o dezorganizację oraz improwizację. Należy szczerze przyznać, że ludzie mają w tym wielokrotnie rację. Lecz zakony żebracze mają również swoją duchowość. Członkowie tych zakonów są bardziej otwarci na zmiany, na konkretne wezwania życia, które domagają się przenoszenia z miejsca na miejsce. Zakony mendykanckie, z ich duchowością "podróżniczą" zachowały tę elastyczność oraz zdolność adaptacji z prostotą i zaangażowaniem do potrzeb różnych czasów i miejsc. Czcigodny Paoli przypomina nam dzisiaj o czymś bardzo ważnym - nie możemy zamknąć się i zredukować do pewnych form apostolatu, miejsc, czy też konkretnych sytuacji. My - mendykanci powinniśmy być otwarci na powiew "Ducha", który będzie prowadził nas do nowych socjalnych i eklezjalnych rzeczywistości, gdzie potrzebna jest nasza obecność.
Poza tym jego przykład może posłużyć za ostrzeżenie dla wszystkich karmelitów XXI wieku, aby nie zamykać się na urządzaniu sobie życia opartego na przesadnym poszukiwaniu pieniądza, czy na braku chęci służenia Kościołowi. Jego przykład stanowi dla nas wyzwanie do odnowienia naszej zakonnej konsekracji.
Niech postawa błogosławionego Angelo wpłynie na poprawę jakości naszych projektów duszpasterskich, niech pomoże nam pogłębić nasze mendykanckie powołanie oraz wzywa nas do otwartości na innych ludzi oraz hojności.
2. Cześć dla krzyża i miłość do Ukrzyżowanego
Misterium męki, śmierci i zmartwychwstania Jezusa Chrystusa jest największą tajemnicą naszej wiary, która może być porównana do osi, wokół której obraca się historia naszego zbawienia. Krzyż jest jednocześnie pytaniem i odpowiedzią, ciemnością i światłem, symbolem męki i śmierci oraz symbolem życia dla człowieka wierzącego. Misterium krzyża przenika nasze życie w bardzo intensywny i szczególny sposób poprzez tajemnicę "ukrzyżowanych": ofiar grzechu w jego różnych formach, ofiar zła, przemocy i niesprawiedliwości. Przez wieki Karmel zawsze przejawiał głęboką i serdeczną pobożność do Krzyża. Wystarczy wspomnieć św. Jana od Krzyża, który przypomina nam w swoim Little Shephard-lover Chrystusa "na krzyżu, na którym rozciąga swoje kochające ramiona" (P 10); św. Teresę od Jezusa, która nieustraszenie "wita krzyż" zapraszając nas do przypatrywania się Ukrzyżowanemu tak, aby wszystko inne "mogło stać się dla nas niczym" (7M 4,8); Jana od św. Samsona i św. Marię Magdalenę de Pazzi, którzy uczą nas, że krzyż jest najlepszym punktem obserwacyjnym, z którego można kontemplować niebo; Franciszka de la Cruz, karmelitę kastylijskiego z przełomu XVI i XVII wieku, pielgrzyma do Jerozolimy, który nosił ciężki drewniany krzyż; św. Teresę od Dzieciątka Jezus, która płonęła pragnieniem udania się do krajów misyjnych, aby "zasadzić" tam "wspaniały krzyż" (MS B, IX, 3r); św. Edytę Stein, która była zanurzona w "Nauce Krzyża"; czy też błogosławionego Tytusa Brandsmę, który stojąc na brudnej skrzyni wygłosił swoją homilię w Obozie Koncentracyjnym w Amersfoort w Wielki Piątek 1942 roku, na krótko przed ukończeniem w więzieniu w Scheveningen swojego sławnego poematu "Przed obrazem Jezusa w mojej celi". W swoim poemacie wyznaje on, że "krzyż jest moją nadzieją, a nie smutkiem." Do tej listy powinniśmy bez wątpienia dodać Angelo Paoli, który był zakonnikiem zakochanym w Krzyżu Chrystusa.
Błogosławiony Angelo Paoli żył w pobożności Krzyża oraz propagował ją we wszystkim co robił. W czasach swojej młodości, kiedy przebywał wśród pasterzy, rozmawiał z nimi na temat Krzyża oraz zachęcał ich do ustawiania krzyży na szczytach górskich. Później, kiedy był księdzem pracującym w Corniola, głosił potrzebę pogłębienia tej pobożności. Powszechnie znanym faktem jest, że po przybyciu do Rzymu, ustawił on krzyże w wielu częściach tego miasta, jak na przykład na Monte Testaccio, czy też w Koloseum. Wykorzystując fakt, że nasz klasztor w San Martino ai Monti był położony bardzo blisko Kościoła Santa Croce w Gerusalemme, regularnie odwiedzał ten kościół, aby w drodze powrotnej nawiedzać chorych, przebywających w szpitalu w San Giovanni w Lateranie. Przynosił im pożywienie i troszczył się o ich najbardziej podstawowe potrzeby, aby ulżyć ich cierpieniu. Uwzględniał w tym różne spontanicznie odgrywane przedstawienia oraz dużo muzyki. Ojciec Angelo umarł całując krzyż, co bardzo często jest przedstawiane w ikonografii.
Dzisiaj Karmel widzi w tym nowym Błogosławionym wspaniałe źródło inspiracji. Nasze kontemplacyjne powołanie często prowadzi nas na głębokości najbardziej bolesnych i krwawych z ciemnych nocy naszych czasów, gdzie napotykamy obecność Pana Życia. Ojciec Angelo zawsze wiedział jak rozpoznać różne formy biedy, które były ukryte i ignorowane przez ówczesne społeczeństwo. Był wystarczająco wrażliwy, aby dostrzec cierpienie młodych kobiet, które nie mając pieniędzy nie mogły wyjść za mąż, co skazywało je na życie w rozpaczy i biedzie. Widział cierpienia i ból ludzi, którzy opuszczając szpital potrzebowali czasu na rekonwalescencję, cierpienia rodzin, których domostwa zostały zniszczone przez wylewy Tybru, ból tych, którzy po udanej walce z chorobą, cierpieli z powodu samotności, smutku czy też porzucenia. Posiadamy historyczne świadectwa jego troski o tych ludzi. Jego postawa pozwala nam słyszeć ledwo słyszalny szept naszych czasów i zachęca nas, aby na niego odpowiedzieć w solidarności z nowymi formami ubóstwa i marginalizacji, powstającymi w naszych społecznościach.
W ostatnich kilku dekadach zarówno teologia jak i praktyka podkreśliły znaczenie jakie ludzie ubodzy mają dla Kościoła. Uważa się nawet, że są oni jednym z "teologicznych locus." W pierwszym rzędzie pod pojęciem "ubodzy" rozumie się przede wszystkim ludzi ubogich "ekonomicznie", używając w tego rodzaju klasyfikacji kryteriów socjologicznych i ekonomicznych. Później teologie wyzwolenia rozszerzyły swoje koncepcje "ludzi ubogich" o różne inne, równie bolesne formy ubóstwa (ubóstwo kultury, wrażliwości, szacunku, godności, horyzontów, zdrowia .). Być może w naszych czasach powinniśmy zwrócić uwagę na niebezpieczeństwo pobłądzenia w drugą stronę, tzn. na niebezpieczeństwo zbytniego "prze-duchowienia" ("overspiritualize") pojęcia ubóstwa. Mimo pojawiania się rozmaitych form ubóstwa, nie powinniśmy zapomnieć, że ubóstwo ekonomiczne nadal pozostaje najbardziej przygnębiającą i wstrząsającą jego formą. Destytucja materialna generuje różne inne formy ubóstwa. Dlatego właśnie ubóstwu ekonomicznemu zawsze towarzyszy cały szereg różnego rodzaju cierpień, braków, nieszczęść, itd.
Przykład bł. Angelo skłania nas do ucieczki od form sentymentalnej pobożności do krzyża, które spontanicznie nie przekładają się na postawę służby, szacunku, miłości i wrażliwości, odpowiedzialnego zaangażowania na rzecz "ukrzyżowanych" mężczyzn i kobiet naszych czasów. Odizolowana (nie wcielona w życie) duchowość, która systematycznie ignoruje cierpienia ludzi naszych czasów, nie jest duchowością prawdziwie chrześcijańską i nie należy ani do charyzmatu karmelitańskiego, ani do karmelitańskiej tradycji.
Niech świadectwo tego nowego Błogosławionego przyczyni się do tego, iż staniemy się prawdziwymi czcicielami i przyjaciółmi Chrystusowego Krzyża oraz uczyni nas wrażliwszymi na cierpienia naszych braci i sióstr, coraz bardziej zaangażowanymi w przemienianie naszego świata, bardziej ludzkimi i otwartymi na potrzeby naszych braci i sióstr.
3. Ubodzy są braćmi i siostrami Jezusa
Jak to już powyżej zauważyliśmy, postawa o. Angelo Paoli charakteryzowała się troską i miłosierdziem, bo dzięki nim zajmował się potrzebującymi jego czasów. Miłosierdzie oraz pomoc okazywana ubogim zawsze były i są najbardziej istotnymi cechami charakteryzującymi Kościół od zarania jego dziejów, nawet do tego stopnia, że dawanie jałmużny, miłosierdzie i dawanie siebie ubogim stawało się cechą wyróżniającą Chrześcijaństwo.
Także w czasach Angelo Paoli działało w Kościele wiele organizacji, stowarzyszeń i osób, które poświęciły swoje życie na służbę bezdomnym. O. Angelo wyróżniał się w tej posłudze, ponieważ oddał się jej w sposób całkowity. Można tutaj wyszczególnić takie rysy jego służby, które, albo wskazują na coś nowego, albo też są charakterystycznymi znamionami pomocnymi w określeniu specyficznej natury jego życia.
Przede wszystkim o. Angelo poświęcił swoje życie ubogim ze szczególną pasją. Pomimo wielu rodzajów aktywności, które przejawiał wewnątrz i na zewnątrz swojego klasztoru - jak o tym wspomnieliśmy powyżej - to jednak tylko pomoc okazywana tym, którzy byli w potrzebie, napełniała go prawdziwym entuzjazmem. Być może u korzeni jego pasji na rzecz ubogich znajdowała się głęboka i odważna duchowość. Paoli był człowiekiem głębokiej i nieustannej modlitwy, zakonnikiem przejawiającym nieustanną i autentyczną pobożność, mistykiem, który poszukiwał ciszy i umartwienia. Nie starał się on zbliżać do ubogich jak to czyni polityk, idealista, albo też filantrop. Dla niego ubodzy nie byli metaforą, zagadnieniem do dyskusji czy statystyką. Zbliżał się do nich jak człowiek kontemplujący, który widział w nich Chrystusa ubogiego, cierpiącego i ukrzyżowanego, któremu starał się służyć z tak wielką pobożnością. Z takiej właśnie postawy zrodziła się wypowiedź, którą powtarzał z pokorą: ktokolwiek kocha Boga, musi szukać Go między ubogimi.
Duchowa postawa naszego brata przełożyła się na szczęście, które nie opuszczało go nawet w najtrudniejszych chwilach życia i którym dzielił się z chorymi i bezdomnymi; niewzruszoną wiarę w Boga; łagodność i troskę, którą dzielił się z podopiecznymi tak, aby nie czuli się poniżeni. Oni są - jak to powiedział nasz nowy Błogosławiony - braćmi Jezusa, dlatego też muszą być traktowani "tak jak gdyby byli tą samą osobą co Jezus." Ponieważ o. Angelo złożył swoją nadzieję w Bogu, nigdy nie utracił spokoju czy uśmiechu na swojej twarzy i miał w zwyczaju mówić: Io ho una dispensa dove non manca mai nulla. ("ja mam spiżarnię, w której nigdy niczego nie brakuje"). I tak było w rzeczywistości, Angelo zawsze miał czym ugościć tych, którzy pukali do jego drzwi prosząc o pomoc.
Aby to zrobić, Angelo wiedział jak zaprzyjaźnić się z potężnymi ludźmi swoich czasów. Powszechnie wiadomo, że ten biedny brat, którego przeor musiał "zmuszać", aby założył nowy habit i który był przyjacielem najbiedniejszych i najbardziej obdartych ludzi w Rzymie czasów baroku, miał również dobrych przyjaciół wśród najpotężniejszych ludzi swoich czasów. Niektórzy szlachcice, wysocy dygnitarze, ambasadorowie i kardynałowie nie tylko prosili tego karmelitańskiego zakonnika o radę, ale także pomagali mu w jego dobroczynnej działalności. Chociaż kiedyś wspominał, że związek ze szlachcicami i bogatymi ludźmi był dla niego wielkim krzyżem, wiedział jak traktować każdego człowieka z taką samą godnością i szacunkiem: bez służalczej emocjonalności okazywanej bogatym, czy też bez wyniosłości, czy złośliwości okazywanej biednym. Angelo Paoli umiał również odkryć ten rodzaj ubóstwa, który chowa się za ekonomicznym bogactwem.
Jego przykład staje się również lekcją dla nas, karmelitów XXI wieku, jak odkrywać różne formy ubóstwa nie tylko w krajach niewłaściwie nazywanych "trzecim światem," lecz również w zachodnich społecznościach, w których karmelici są tak licznie obecni i w których, pomimo ekonomicznego bogactwa, są ukryte inne rodzaje ostrego ubóstwa.
Czcigodny Angelo zawsze okazywał tę samą pokorną, trzeźwą, szczerą i przyjacielską postawę zarówno w stosunku do ubogich i nędznych jak również bogatych i potężnych. Bez osądzania zdobył sobie szacunek ludzi bogatych i skłonił ich do wsparcia jego projektów socjalnych. Wzywał ich, aby się nawrócili i okazali ludziom ubogim dobre serce żyjąc w świecie luksusu i ostentacji tak bardzo różnym od świata materialnej nędzy i nieszczęścia, w którym żyli ubodzy.
Angelo Paoli przyjaźnił się również z niektórymi papieżami, w sposób szczególny zaś z Klemensem XI, który był bardzo poruszony jego śmiercią. O jego wielkiej przyjaźni z tym karmelitańskim zakonnikiem może świadczyć fakt, że Ojciec Święty zdecydował się wysłać swojego osobistego lekarza do Angela w czasie jego choroby. Papież upierał się również, aby tytuł "ojciec ubogich", którym nazywano Angela od czasów jego młodości, był wyryty na jego grobie.
4. Integralna Służba ubogim
Ostatnia cecha osobowości naszego nowego błogosławionego, która przejawiała się w jego pracy z ubogimi, ma dla nas znaczenie do dzisiaj. Już na początku XVIII wieku o. Angelo zrozumiał, że to co robimy dla ubogich, powinno mieć charakter integralny, a nie tylko ograniczony do troszczenia się o ich podstawowe potrzeby materialne. Kiedy nasz brat zbliżał się do ubogich, nie tylko przynosił im żywność, ubrania, czy też inne podstawowe artykuły potrzebne im do przetrwania, lecz również oferował im wskazania katechetyczne i coś, co nazwalibyśmy dzisiaj pomocą psychologiczną, szczególnie chorym, którym sprowadzał muzyków, aktorów, starając się w ten sposób przynieść im szczęście i nadzieję.
Na tym miejscu warto również wspomnieć o jego działalności cudotwórczej. W czasie jego procesu beatyfikacyjnego dowiedzieliśmy się, że miał tego rodzaju reputację, której jednak nigdy nie szukał i zawsze próbował ukryć. Podobnie jak i przy studiowaniu innych hagiografii barokowych, musimy być pod tym względem bardzo ostrożni. Zamiast koncentrować się nad dowodzeniem historyczności tego lub tamtego szczegółu jego biografii, my - karmelici XXI wieku powinniśmy pozwolić, aby jego świadectwo zainspirowało nas do zastanowienia się nad sensem dokonywanych przez niego cudów, którymi były pomoc chorym, bandażowanie rannych, rozwiązywanie trudnych sytuacji, osuszanie łez, ulżenie biedzie i nieszczęściu, otwieranie okien na nowe horyzonty, jednym słowem, powinniśmy dokonywać naszych małych cudów z Bożą pomocą.
Moglibyśmy podkreślić bardzo wiele różnych aspektów duchowego profilu naszego nowego Błogosławionego. Wspomnimy tutaj tylko surowość jego życia (wystarczy tylko zobaczyć reprodukcję jego celi w San Martino ai Monti); roztropność i rozwagę, którą okazywał w najbardziej trudnych sytuacjach swego życia; jego wysiłki zmierzające do uwzględnienia w formacji karmelitańskiej zagadnień związanych z opieką nad ubogimi (co jest wielkim wyzwaniem dla procesu formacji, o którym wielokrotnie wspomina nasze Ratio Institutionis Vitae Carmelitanae); jego upór i stałość w służbie ubogim, dzięki którym nie poddawał się zniechęceniu i zmęczeniu nawet w obliczu okazywanego mu niezrozumienia i cynizmu; oraz głębokie poczucie sprawiedliwości, które łączył ze swoją pracą dla ubogich.
Mam nadzieję, że Zakon Karmelitański zachowa tę postawę pełnego zaufania Bożej Opatrzności oraz entuzjazm i kreatywność okazywaną w służbie ubogim tego świata. Mam również nadzieję, że nasza "spiżarnia" zawsze będzie napełniona wiarą, nadzieją i miłosierdziem. Niech nasza solidarność oraz współczucie dla wszystkich tych, którzy cierpią nigdy się nie zachwieje.
5. Karmelita
O. Angelo głęboko przeżywał swoje powołanie karmelitańskie. Powołanie to zostało dobrze przez niego rozpoznane o czym świadczy fakt, że wstąpił on do Zakonu dopiero po okresie długich rozważań dotyczących innych form życia konsekrowanego oraz po otrzymaniu tonsury. Jak twierdzą jego biografowie, na wybór Karmelu - Zakonu Maryjnego - mogła mieć wpływ jego pobożność do Najświętszej Maryi Panny, którą przejawiał już od wczesnej młodości. Dowodem tego są jego częste wizyty w pustelniach poświęconych Najświętszej Maryi Panny, gdzie spędzał całe godziny na modlitwie.
W późniejszych latach swojego życia pogłębił on jeszcze swoją pobożność do Maryi poprzez szkaplerz. W wolnych chwilach szył szkaplerze, które później stały się "sławne". Zachowały się zapiski, według których kiedy założył on szpital dla chorych w Rzymie, notariusz i pracownicy, którzy pomogli mu założyć księgi finansowe, nie chcieli od niego żadnych pieniędzy, tylko poprosili go o zrobione przez niego szkaplerze.
Jak przystawało pobożności karmelitańskiej, o. Angelo był bardzo żarliwym miłośnikiem życia wspólnotowego, poprzez które wyrażał swoją miłość do Zakonu Karmelitańskiego, jego duchowości i tradycji. Był zakochany w karmelitańskim habicie, w którym widział raczej symbol ubóstwa niż wyróżnienia. Pomimo swoich różnorodnych zajęć zawsze był wierny zakonnej obserwancji, posłuszny swoim przełożonym, braterski i życzliwy swoim braciom we wspólnocie. O. Angelo był wzorowym karmelitą, który nie traktował swojego karmelitańskiego powołania jako jakiejś przeszkody czy też brzemienia, lecz jako bodziec i źródło inspiracji dla jego pracy z ubogimi.
*****
Jego biografia okazuje się wyjątkowa. Niejednokrotnie wskazywano pewne podobieństwa sylwetki naszego błogosławionego z sylwetką św. Filipa Neri. Ostatnie godziny jego życia były również bardzo poruszające - Angelo umierał otoczony przez braci ze swej wspólnoty, będąc świadomy zbliżającej się śmierci, z prawdziwym duchem wiary i pobożności. Na zewnątrz klasztoru zgromadzili się ludzie biedni i potrzebujący wsparcia, żebracy i chorzy, aby pożegnać tego, który był dla nich prawdziwym ojcem na tej ziemi. Ich Brat Miłosierdzia, i Ojciec Ubogich, tytuły, które zostały mu nadane już we wczesnej młodości, umierał.
Umierał, lecz pozostawiał za sobą właśnie tam, w tym mieście męczenników, które chrześcijańscy poeci nazywali purpurata pretioso sanguine, wspaniałe świadectwo. O. Angelo od czasu swojego przyjazdu do Rzymu podziwiał męczenników, a teraz właśnie umierał jako jeden z nich, jako męczennik, jako świadek wiary, jako prorok nadziei, jako prawdziwy znak Bożego miłosierdzia dla najmniejszych tego świata.
Dzisiaj jego głos rozbrzmiewa z wielką mocą dla nas wszystkich, jak to było w trakcie owej niezapomnianej rozmowy z jego przyjacielem księciem Girolamo Altieri, w czasie której książę poprosił go, aby powierzał jego rodzinę Bogu. Umierający Angelo odpowiedział mu z wielką pokorą i z poczuciem humoru: ". a ja powierzam tobie moich ubogich i chorych." Niech te słowa (które pozwoliliśmy sobie zaadoptować jako tytuł tego listu) będą usłyszane przez wszystkich członków Zakonu Karmelitańskiego i Karmelitańskiej Rodziny: "Powierzam Wam moich ubogich i chorych." Jeśli okażemy się wierni tym słowom, bez wątpienia jego beatyfikacja stanie się dla nas owocnym czasem refleksji, entuzjazmu i nowej energii w naszej służbie ubogim naszego czasu.
o. Fernando Millán Romeral, O.Carm.
/przeor generalny/
/tłum. o. Janusz Janowiak O.Carm,
korekta Anna Socha, o. Maciej Guzik O.Carm/