|
Klasztor OO. Karmelitów |
Nawiedzenie relikwi św. Teresy od Dzieciątka Jezus
Baborowski kościół przez miejscowych nazywany spontanicznie "Józefkiem", swoiście emanuje "ciepłem" swej architektury, niosąc prostotę nie pozbawioną elegancji form. Słusznie uchodzi za najpiękniejszą budowlę z drewna na Płaskowyżu Głubczyckim, jednocześnie za jedną z najbardziej okazałych świątyń drewnianych doby baroku , na Śląsku Opolskim . Ma jeszcze jeden istotny szczegół, obszerną kaplicę Madonny Szkaplerznej, jakże bliską przez wieki ludowi wiernemu, a której kult żywo propagowali OO. Karmelici w Polsce i poza jej granicami.
BUDOWLA
"Jest
rzeczywiście wytworem prawdziwej sztuki ludowej i świadczy o subtelnym, nie
zmanierowanym wyczuciu stylu ówczesnych ludzi. Dlatego też na każdym zwiedzającym
wywiera wielkie wrażenie. Jest przy tym pięknie usytułowany, na małym wzniesieniu
jak strażnik naszego cmentarza, otoczony starymi lipami, brzozami i drzewami
morwowymi" - tak opisywało kościół anonimowe
pióro przed wielu laty. Otoczenie budowli do dzisiaj nie straciło swej malowniczości,
szumiące drzewa tworzą naturalne ramy dla architektury świątyni cmentarza, szeroko
rozciągającego się za prezbiterium. Miejsce to wybrano w 1670 r., aby zbudować
drewnianą kaplicę pod wezwaniem św. Józefa, pełniącą popularną na Śląsku rolę
tak zwanego kościółka odpustowego. Obiekt ten istniał tylko 30 lat, gdyż od
1700 r. budowano obecny, drewniany kościół. Lokalizacja tego typu budowli na
niewielkich piaszczystych wzniesieniach, jest dość charakterystyczna dla budownictwa
drewnianego ziemi śląskiej - tak bowiem usytuowano kościoły m.in. w Czarnowąsach
(1687 r.), w Goli (ok. 1700 r.), w Grodzisku (1710 r.), w Rzepczach (1751 r.).
Przy baborowskim kościele cmentarz założono dopiero w XIX w. Nietypowa lokalizacja
obiektu sakralnego, poza osadą, zwróciła uwagę badacza śląskich kościołów, Józefa
Matuszczaka: "Najbardziej zagadkowe wydaje się położenie kościoła poza
obrębem osady, lub na jej krańcach. Pomijając wypadki, kiedy o takiej lokalizacji
mogło zadecydować jakieś cudowne wydarzenie (...), to wydaje się rzeczą prawdopodobną,
że mogła tu odegrać rolę tradycja kultowa związana z określonym miejscem, sięgając
jeszcze dawnych czasów pogańskich"; mógł mieć również wpływ, w przypadku
Baborowa, fakt istnienia w centrum murowanego kościoła farnego. W chwili powstania
kościoła św. Józefa, w archidiakonacie opolskim znajdowało się 260 świątyń drewnianych,
a murowanych było zaledwie 136. Kościół w Baborowie wzniesiony został w latach
1700 - 1702 z ciosowego drewna modrzewiowego, na kamiennej podmurówce. Kościół
w Baborowie posiada znacznej wielkości prezbiterium, szeroki transept oraz niedługi
korpus, a jego kształt w przekroju poziomym zbliżony jest planem do krzyża greckiego.
Apsydalne części prezbiterium oraz skrzydeł transeptu otrzymały trójboczne zakończenia,
natomiast ściana zamykająca korpus od elewacji frontowej ma narożniki ukształtowane
pod kątem prostym - belki łączone są na zrąb. Pierwowzorem takiego układu drewnianej
świątyni w tym rejonie mógł być kościół w Boronowie (z 1611 r.), w Gościęcinie
albo w Czarnowąsach (z lat 1687 - 1688), posiadające takie samo założenie planu.
Ten ostatni otrzymał nieco węższe prezbiterium i transept, a szerszy korpus
- burzący układ krzyża greckiego. Przekrój kościoła baborowskiego, pod względem
kompozycyjnym jest bardziej klarowny i zharmonizowany, bliższy budowlom typu
centralnego. Trójboczne zamknięcie kościoła drewnianego, weszło na opolszczyźnie
w użycie na przełomie XVI i XVII stulecia, stając się niemal powszechnym rozwiązaniem.
W Baborowie przy bryle budowli kościoła pojawiła się od frontu kruchta, z czasem
również przybudówka po prawej stronie, zaś przy części prezbiterialnej stanęła
zakrystia, a nad nią pięterko. Sam układ krzyżowy zaklasyfikował tę budowlę
do typu zwanego "transeptowo - kaplicowym", bowiem skrzydła nawy poprzecznej
traktowano tutaj jako kaplice, mające swoje wezwania i ołtarze. Sam zaś architektoniczny
rozmach w projektowaniu bryły można traktować jako przejaw powszechnej w dobie
baroku skłonności do monumentalizowania, którego źródłem była chęć naśladowania
architektury murowanej. Z pewnością nie należało do zabiegów łatwych, wywołanie
efektu przenikania płaszczyzn, stworzenie sugestywnej masy murów, uzyskanie
sklepienia kolebkowego, czy form obłych sygnaturki, zwłaszcza, że dysponowało
się jedynie drewnem.
Niezwykłe
umiejętności ówczesnych budowniczych, śmiałe operowanie niezbyt podatną materią
dają się zauważyć już w zewnętrznej bryle kościoła św. Józefa, która w swym
układzie krzyżowym przykryta została dwuspadzistym dachem. Strukturę prostych
- monotonnych wręcz płaszczyzn wzbogacono od frontu, niemal wtopioną w bryłę,
wieżyczką. Jej dolna część o formie baniastej w większości znajduje się poniżej
kalenicy dachu, częściowo wyłania się do przodu, poza obrys ściany frontowej.
W przekroju natomiast wieżyczka jest wieloboczna, chociaż powierzchnię jej bryłki
zdominowały formy obłe. Z baniastej, wtopionej części wyrasta ponad kalenicę
dachu hełm wieżowy typu latarnianego, skonstruowany z niewielkich, ale rozłożystych
arkadek. Na nich spoczywa druga "bania" - kopułkowa - wyłaniająca
się ze spłaszczonego stożka. Wieżyczka oprócz tego, że jest tutaj akcentem wysokościowym
świątyni, to jeszcze swoją oryginalnością decyduje o plastyce zewnętrznej kościoła.
"W XVIII w., w nawiązaniu do architektury murowanej uwzględnia drewniany
kościół frontową wieżę o pionowych ścianach, utopioną w fasadzie, niekiedy nawet
typ dwuwieżowej fasady, występujący już jednak poza granicami Śląska. Rozwój
ten nie odbywa się schematycznie, na zasadzie bezwzględnej ciągłości, bo obok
form nowych żyją także stare, tak że powstanie np. w XVII w. rzadziej w XVIII
stuleciu budowli typu szesnastowiecznego, bynajmniej nie należy do zjawisk rzadkich,
dzięki czemu potwierdza się zasada zarówno dynamizmu jak i statycznej bierności
i irracjonalnej kapryśności życia, którego nie da się wtłoczyć bez reszty w
sztuczne ramy dialektycznych schematów", zwrócił uwagę Tadeusz Dobrowolski,
interesujący się niegdyś także śląskim budownictwem. Dla ludności katolickiej
tego rejonu, obecność wieży - sygnaturki, miała także głębszy wyraz, bowiem
okoliczne zbory takich nie posiadały. Sięgając do przekazu ikonograficznego
w postaci fragmentu obrazu epitafijnego z 1 połowy XVIII w., zauważymy baborowski
kościółek św. Józefa jeszcze z drugą wieżyczką. Była to sygnaturka, usytuowana
na skrzyżowaniu transeptu z nawą. Mniejsza niż frontowa, posiadała jednak podobną
stylistykę. Na wyższej wieży powieszono dwa niewielkie dzwoneczki , jeden z
1701 r., drugi z 1702 r. Głównym, patronalnym akcentem fasady jest reliefowe
przedstawienie św. Józefa z Dzieciątkiem. Biała postać w dynamicznie uformowanych
szatach, otoczona aureolą z żółtych promieni. Doskonale korespondujące z całością
przedstawienie patrona wykonano w naszym stuleciu. Poprzednio znajdował się
tutaj obraz ze św. Józefem, namalowany na blasze w 1896 r., ujęty obrysem prostokąta.
Pochodził z pracowni malarskiej Klinka z Babic. Później zamieniony na obecne
przedstawienie, nad którym nadal znajduje się stary daszek (podobnie - nietypowe
rozwiązanie, z tym, że wyżej posadowione dotyczy kościoła w Syryni z 1510 r.,
przeniesionego do parku Kościuszki w Katowicach). Elewacja frontowa posiada
na osi kompozycyjnej patronalne przedstawienie. Poza tym po bokach frontu dostrzegamy
niewielkie półokrągłe okienka rzucające światło na chór. Do dolnej kondygnacji
przylega kruchta. Elewacje boczne pokryte są gontem. Kościół posiada półokrągłe
okna. Do świątyni prowadzą dwa wejścia boczne, po jednym do każdej z kaplic
w skrzydłach transeptu, oraz wejście główne, przez kruchtę, wypełnioną podwójnymi
wierzejami. Z niewielkiej kruchty wiedzie do wnętrza prosty drewniany portal,
ozdobiony nieznacznie stylizowaną, lakoniczną inskrypcją, z datą 1700 r. i imieniem
: "Jezus, Maria, Józef".
HISTORIA
Niebawem
po śmierci księdza Motlocha, Baborów uległ groźnemu pożarowi w 1708 r. i spłonął
doszczętnie. Stojący na uboczu drewniany kościółek ocalał. Nowy proboszcz ksiądz
Modina, odprawiał w nim nabożeństwa w czas pożogi. Od 1718 r. tradycyjną powinnością
tego kościoła stało się urządzanie Grobu Chrystusa w wielkim tygodniu. W osiemnastym
stuleciu przybywały do wnętrza : ołtarze, stalle, ławki. Kolejne zagrożenie
ogniem przyszło 20 lipca 1782 r., lecz i tym razem świątynia ocalała. W 1802
r. podczas remontu elewacje obito gontem. Osobliwie fetowano jubileusz w 1803
r., wtedy dla rangi "..sprowadzono z Koźla działa, które to w powietrzu
ogromne dziury wyrwały" i przy okazji uszkodziły dach kościoła. Pamiętajmy
wszakże, iż w dawnej Rzeczypospolitej celem uświetnienia uroczystości kościelnych
używano także dział wiwatowych i moździeży. Zwyczaj strzelania wymierał w XIX
w., (w zaborze rosyjskim znane są przypadki rekwizycji tego typu para - liturgicznego
sprzętu, w 1863 r., z tytułu "nielegalnego posiadania broni"(?). Następna
klęska ognia spadła na Baborów w maju 1807 r., lecz i tym razem kościół nie
uległ żywiołowi. Podobnie podczas lipcowego pożaru 1838 r., oraz w 1844 r. W
pierwszych dziesięcioleciach XIX stulecia czyniono starania, aby wokół kościoła
powstał cmentarz. Zmarłych grzebano przy kościele farnym do 1836 r., kiedy to
powstał nowy cmentarz wokół drewnianej świątyni św. Józefa. Obszar cmentarny
był powiększany w latach: 1853 - 1868 oraz w 1886 r. Pierwsze poważniejsze symptomy
potrzeby remontu kościoła pojawiły się w chwili, gdy mniejsza wieżyczka na dachu
groziła zawaleniem. W końcu rozebrano ją w sierpniu 1876 r., za zgodą księdza
Richtarskiego. Renowację połaci dachowej przeprowadzono w 1890 r., wymieniając
dach gontowy na pokrycie łupkowe. Sześć lat później odnowiono front budowli.
Kompleksowy remont całości przeprowadzono dopiero w 1912 r. z inicjatywy ks.
Henryka Kloske - proboszcza i dziekana zarazem. Podczas II wojny światowej w
kościół uderzył pocisk aryleryjski, przebił sklepienie i nie eksplodował. Po
dziś dzień widoczny jest ślad w prawym skrzydle transeptu w postaci prostokątnej
"łaty" z desek. Posługę duszpasterską oraz opiekę nad tym filialnym
kościółkiem cmentarnym Baborowa sprawują od 1946 r. OO.Karmelici. Ostanie zabiegi
konserwatorskie przypadły na lata 1995 - 1996. W dniu św. Józefa - patrona,
odprawiane są tutaj uroczyste Msze św. Ponadto, w Wielkim Tygodniu urządzany
jest w kościółku Grób Chrystusa, wokół którego słowem baborowskiej prasy: "..zbierają
się wierni by w ciszy kościoła oddać się modlitwie i rozmyślaniom. Stąd również
po nabożeństwie Zmartwychwstania wyrusza procesja do kościoła parafialnego".
POLICHROMIA
Wnętrze
zachwyca swoją przestronnością, rzadko spotykaną w przypadku kościołów drewnianych.
Efekt dekoracyjności spotęgowała polichromia drewnianego sklepienia, przyjmującego
kształt kolebkowy. Wrażenie rozległości wnętrza, uzyskane jest także nietypowym
brakiem łuku tęczowego oraz samej tęczy z grupą Ukrzyżowania. Polichromia sklepienia
oddzielona jest od ścian świątyni rodzajem bordiury, obiegającej całość krzyża
greckiego bryły. Pasy wypełniają zdobienia roślinno-arabeskowe, dopełnione rozmaitymi
fantazyjnymi szczegółami. I tutaj znowu przytoczyć wypadnie słowa anonimowego
autora sprzed lat, który skojarzył typ dekoracji malarskiej sklepienia z ornamentyką
iluminatorską miniatur bibliotecznych, dzisiaj już nie zachowanych. Pisze on
: "Istnieją pewne dowody na to, że malowidła są tak stare, jak sam kościół
.
Kilka motywów ornamentu wykazuje niespodziewane podobieństwo do ozdób na marginesach
stron tytułowych starych foliałów baborowskiej biblioteki parafialnej, z końca
XVII i początku XVIII stulecia, wobec czego można przyjąć, że obydwa dzieła
wyszły spod ręki tego samego malarza". Nad ozdobnym pasem umieścił
twórca pary aniołków, trzymających owalne kartusze z cytatami. Jeden tekst w
części prezbiterialnej pozwala datować dzieło na r. 1702 ponieważ oprócz patronów
kościoła przedstawia cel fundacji, dokończonej i poświęconej na rzecz ubłagania
szczęśliwej śmierci proszących: "ANNO MDCCII HONORI ET AMORI S. JOSEPH
S. BARBARAE STETIT HAEC ECCLESIA CONSUMATA ET DUCATA PRO FELICI MORTE AC SALUTIO
SUPPLICANTUM".
W
prezbiterium część sklepienia wypełnia malarskie przedstawienie św. Józefa z
dorastającym Chrystusem, ujęte czterolistnym obrysem. Podobnie ozdobiono środkową
część sklepienia prawego skrzydła transeptu, w którym znalazła się Madonna Skaplerzna
- Orędowniczka dusz czyścowych. W przedstawieniu tym spoglądaja antropomorficznie
zilustrowane dusze ludzi w ogniu oczyszczającym, błagalnym spojrzeniem szukające
ratunku u swojej Opiekunki. Towarzyszą Jej z boku święci orędownicy w karmelitańskich
habitach. Sklepienie nawy wypełniło przedstawienie św. Michała Archanioła z
mieczem boskiej sprawiedliwości. W drugim skrzydle nawy poprzecznej spotykamy
wyobrażenie Anioła Stróża z młodzieńcem (może Archanioła Rafała z Tobiaszem).
To przedstawienie figuralne uzupełniają między innymi banderolki z cytatami.
Estetyczne walory całości polichromii podkreślono już w inwentarzu kościelnym
z 1821 r.: "..sklepienie deskowe całe pomalowane jest arabeskami, służącymi
czterem malowidłom w czterech rogach jako ozdoba. Wszystko to wymalowane jest
niezłą ręką". Współczesna opinia historyków sztuki, Tadeusza Chrzanowskiego
i Mariana Korneckiego, słusznie podaje iż: "na czoło wśród drewnianych,
polichromowanych świątyń górnośłąskich wysuwa się cmentarny kościół w Baborowie
(...). Niemniej we wszystkich tych dekoracjach brak jeszcze harmonijnego zrośnięcia
się malarstwa z architekturą i rzeźbą. Brak ponadto jakiegoś
większego
rozmachu w kompozycjach figuralnych, znacznie ograniczonych strefą ornamentalną".
Nie sposób pominąć także faktu występowania ogromnej ilości napisów, cytatów,
rozsianych w polichromii sklepienia, a ujętych kompozycyjnie w falistych banderolach
lub owalnych kartuszach. Pod względem treści przeważają cytaty ze Starego Testamentu.
Zjawisko nadmiaru słów w tego typu dekoracjach ściennych, znawca zagadnień tyczących
polichromii drewnianych kościołów Stanisław Szymański ujął w te słowa: "Napisy
pojawiają się w okresie sejmikowania i rozgadanej kontreformacji. Występowanie
tekstów należy więc tłumaczyć raczej modą niż potrzebą". Słowem, w
przypadku baborowskiej polichromii możemy wyodrębnić trzy typowe elementy: narracyjne
(w sposób ilustracyjny przedstawiają motywy religijne), architektoniczne (próbują
powiązać detale kompozycyjne z drewnianą konstrukcją wnętrza), i ornamentalne
(posiadają charakter czysto zdobniczy). Artysta poprzez dekoracyjne pasy pełne
: kwiatów, festonów, liści, girland, starał sie podnieść rangę drewnianego sklepienia.
Do tego na załamaniach sklepieniowych, powstałych naturalnie - skutkiem zastosowania
krzyżowego układu bryły, wprowadził rzeźbiarsko potraktowane putta, wzdłuż smukłych
listków, których szeregi zdają się z jednej strony zastępować architektoniczne
żebra, z drugiej jakby przywoływały charakterystyuczne dla budownictwa murowanego
- stiukowe amorki. Malarski wystrój jest jeszcze dopełniony w narożnikach sklepienia
korpusu z transeptem, rzeźbami przedstawiającymi Boga Ojca, Syna i Ducha Św.
(chociaż są formami przestrzennymi kompozycyjnie przynależą do polichromowanej
sfery sklepienia).
Wystrój regionalnego artysty, choć ustępuje wyrafinowanemu warsztatowi dekoratorów z katedr i pałaców, jest jednak swojsko-autentyczny, rodzimy, a przez to oryginalny i piękny.
OŁTARZ GŁÓWNY
Szeroko
rozpostarty w prezbiterium, pełen postaci zatopionych w bogactwie snycerskich
ornamentacji, posiadający wiele skręcanych kolumn, dźwigających schodkowo załamujący
się gzyms, który buduje iluzoryczną głębię. Zasadniczo "architektura"
ołtarza ma charakter dwukondygnacyjny. W sensie artystycznym strona rzeźbiarska
dominuje nad malarską. Zwieńczenie drugiej kondygnacji nastawy ołtarzowej wypełnia
płótno z obrazem przedstawiającym drugą patronkę kościoła św. Barbarę. Niżej,
punkt centralny kompozycji, na wysokości załamanego gzymsu wypełnia spłaszczony
kartusz z inskrypcją: "Jesus, Maria, Joseph deliciae coeli et terre
luminare Maius Ecclesiae et asylum omnium s. Barbare Privilegiata Virgo Luminare
minus et Salus Morientium". Najważniejszy w całości ołtarza jest dość
rozbudowany w układzie obraz, u góry delikatnie zarysowany łukiem spłaszczonej
arkady, przedstawiający Świetą Rodzinę. Patron kościoła św. Józef, ukazany przy
Bogurodzicy, okazuje pierścień, jako znak wierności.
Rzeźbiarska
dekoracja ołtarza pozwala docenić talent twórcy, śmiało posługującego się bujnymi
pnączami, dynamicznie skręcanymi kolumnami, smukło zwertykalizowanymi postaciami
czy zgrabnie rozmieszczonymi na gzymsach puttami. Autor dzieła nie jest wzmiankowany
w źródłach ale podobieństwo stylistyczne daje możliwość ewentualnego doszukania
się twórcy w Janie Józefie Weissie. Rzeźbiarz ten znany jest dotychczas zaledwie
z prac na terenie Otmuchowa. Wiadomo, że był synem dzwonnika kościelnego i zmarł
w 1707 r. Prawdą jest przy tym, iż rzeźby ołtarza baborowskiego w porównaniu
z otmuchowskim są mniej doskonałe technicznie i bardziej pobieżne.
Środkową
scenę ze Świetą Rodziną otaczają 3 postacie z jednej i 3 z drugiej strony. Najbliżej
głównego wyobrażenia znalazł sie Jesse i jego syn Dawid. Pierwszy przedstawiony
wraz z pnączami drzewka - symbolizującego tzw. drzewo Jessego, czyli genealogiczny
wywód przodków Chrystusa, z rodu Dawida. Druga postać to sam Dawid - król Izraela
grający na harfie przedstawiony w sposób charakterystyczny dla rzeźby barokowej
- w turbanie z obręczą korony. Obok niego środkowa postać z prawej strony pozbawiona
jest atrybutu, odnosi się do proroka Izajasza lub Patriarchy Jakuba, pierwotnie
przedstawionego prawdopodobnie z promienistym słońcem w dłoni. Z przeciwległej
strony, środek zajmuje Jozue - przywódca narodu izraelskiego, w drodze do Ziemi
Obiecanej, zaprezentowany tutaj z mieczem i małą postacią dostawioną później.
Osoby ze Starego Testamentu kompozycyjnie zespolone są z architekturą skręcanych
kolumn ołtarza. Dalej, w plątaninie ornamentów roślinnych, tworzących boczne
skrzydła barokowego retabulum, znalazły się dwie skrajne postacie ulokowane
przez artystę tuż nad arkadowymi furtkami, prowadzącymi do obejścia ołtarza
(ambitu). Są nimi: św. Dyzma i św. Juda Tadeusz. Dobry łotr nawrócony na Golgocie
- św.Dyzma, częściej występujący w sztuce niemieckiej, podtrzymuje tu swój krzyż.
Czczony był jako patron: umierających, pokutujących, skazanych na śmierć oraz
nawróconych grzeszników. Z drugiej strony św. Tadeusz Juda ukazany jest z maczugą
(jako jednym ze swych atrybutów), dodatkowo opisany został na skręcającej się
obok wstędze, kryjącej łacińskie słowa, według których był: Apostołem, krewnym
Chrystusa (bratem stryjecznym), męczennikiem, do tego opiekunem zwątpionych
i zawiedzionych. Górna kondygnacja nastawy ołtarzowej zwieńczona jest rzeźbą
św. Michała Archanioła (popularnego w dobie kontrreformacji) z wagą i mieczem
w towarzystwie dwóch aniołków po bokach. Natomiast rzeźbiarskie otoczenie przy
malowanym tondzie ze św.Barbarą tworzą cztery święte od prawej: św.Apolonia
z palmą męczeńską, św.Agata z misą w kształcie muszli, św.Eulalia z Meridy męczennica,
trzymająca krzyż, w końcu św. Urszula dziewica. Tuż przy mensie znajduje się
obrotowe tabernakulum z początku XIX w. z Barankiem Eucharystycznym na szczycie.
Boczne bramki do obejścia zdobi hierogram Maryi i z drugiej strony rzadziej
spotykany znak hierogramiczny św. Józefa.
Obok
ołtarza dostrzegamy równe wiekiem i stylem, opisane wcześniej epitafium fundatora.
Oszczędniejsze w wystroju stalle pochodzą z XIX w. Przy tym z boku prezbiterium
widoczne jest szerokie okno w kształcie prostokątnym, należące do tzw. loży
kolatorskiej znajdującej się nad zakrystią. Jest to wpływ architektury zborów
protestanckich. Wcześniej takie rozwiązanie zastosowano na Śląsku, w katolickim
kościele drewnianym (z 1585 r.) w Jakubowicach.
TRANSEPT
Boczne
skrzydła nawy poprzecznej nazywane są w Baborowie kaplicami. Wezwanie tych dwóch
kaplic możemy znaleźć w gąszczu inskrypcji należących do polichromii sklepienia.
Znajdują się one w różowych, owalnych kartuszach, bardzo blisko środkowej części
kościoła. Kaplica Matki Boskiej Szkaplerznej przylega do budowli od strony północno-wschodniej.
We wnętrzu posiada ołtarz w stylu późnego baroku, pochodzący z 2 ćwierci XVIII
w. W nim poprawny warsztatowo obraz Madonny na jednej ręce trzymającej Dzieciątko,
drugą dłonią oferującej wiernym szkaplerz. Przedstawiona jest na żółto-piaskowym
tle, ustawiona zaś na jasnym obłoku. Za twórcę tego dzieła malarskiego uważa
się mistrza Fahnrotha z Wrocławia, działającego w 1 połowie XIX stulecia. Po
bokach ołtarza ustawiono dwie rzeźby, które trzymając w swym ręku Dzieciątka,
zdają się naśladować Maryję Pannę w centrum. Jedna rzeźba uosabia św. Józefa
z malutkim Zbawicielem, drugie wyobrażenie rzeźbiarskie przedstawia św. Joachima
ze swą córeczką Najświętszą Maryją Panną. Górna część nastawy ołtarzowej wypełniona
jest malowanym owalem, z wyobrażeniem Matki Boskiej i św. Szymona Stocka. Z
boku widzimy wyrzeźbione dwie święte męczennice z palmami w ręku. Cztery rzeźby
boczne swoją kolorystyką odbiegają od całości ołtarza, poza tym ich podstawy
nie są dokładnie dopasowane do miejsc, w których się znajdują. Nie przypadkowo
więc na te rzeźby zwrócił uwagę ks. Józef Wilpert (1856-1944), archeolog i badacz
rzymskich katakumb, rodem z pobliskiego Dzielowa. Jego zdaniem mogą to być rzeźby
z epoki renesansu. Z całą pewnościa osiemnastowieczne są amorki; putta,usadzone
przez artystę na gzymsie ołtarza. Jeden z nich trzyma banderolkę ze słowami
pozdrowienia anielskiego, odnoszące się do głównej postaci tak w kaplicy jak
i w ołtarzu. "Ave Maria, Gratia Plena".
W
tej samej kaplicy, bliżej prezbiterium ufundowano drugi ołtarz późnobarokowy.
Poświęcony jest św. Walentemu kapłanowi i męczennikowi z III w. Tutaj przedstawiono
go w szatach liturgicznych, uzdrawiającego chorych. Za życia przywrócił wzrok
córce sędziego Asteriusza, który otrzymał rozkaz skazania na śmierć św. Walentego.
Cud nawrócił rodzinę sędziego dając Kościołowi kolejnych męczenników. Na szczycie
retabulum ołtarzowego wkomponowano obraz, z wizerunkiem świętej, przy której
widzimy czaszkę (symbol pokuty i życia pustelniczego). Atrybut ten posiada św.
Maria Magdalena jak również św.Rozalia. Biorąc pod uwagę świętych w ołtarzach
tego kościoła, wśród których przeważają patronowie od chorób, można przypuszczać,
że przedstawienie w ołtarzu odnosi się do św. Rozalii, jako patronki od zaraz.
Wezwanie ołtarza zasygnalizowane jest na niewielkim , owalnym, spłaszczonym
kartuszem informującym łacińskim wersem, że jest to: "Ołtarz św. Walentego,
doskonałego lekarza cierpiących na epilepsję", dalej czytamy modlitewną
prośbę : "Opiekuj i módl się za nami".
Po przeciwnej stronie w kaplicy Anioła Stróża znajduje
się ołtarz św. Wawrzyńca, diakona i męczennika. Został przedstawiony w osiemnastowiecznym
płótnie dość nietypowo, bez rusztu, na którym go upieczono, ale wśród ludzi.
Pomaga im wydostać się z ognia oczyszczającego (wydaje sie, że artysta świadomie
nawiązał do motywu Madonny Szkaplerznej ze sklepienia).
Malarz
wprowadził nad stół ofiarny rzymskiego diakona, w czerwonej dalmatyce, który
podczas sądu gotującego nań wyrok śmierci, wskazywał na grupę ubogich, kalekich
i chorych, mówiąc:"Oto są skarby Kościoła".
Obydwa ołtarze śś. Walentego i Wawrzyńca zwracają uwagę także swoją dekoracyjną oprawą snycerską. Pod obrazami patronów zwisają srebrzone girlandy. U góry na gzymsie połyskują srebrzyście putta. Konstrukcja ołtarza w tonacjach brunatno-brązowych, tworzy dla detali zdobniczych dobre tło kontrastujące. Pod względem wystroju bardziej powściągliwe są mensy ołtarzowe. Zdobi je zaledwie prostokątna płycina. Obydwa ołtarze posiadają taki sam układ, wielkość, identyczny sposób zdobienia. Na fantazję pozwolił sobie twórca w przypadku aniołów, bowiem przy jednym męczenniku stoją w gotowości dwaj skrzydlaci młodzieńcy, dłutem stworzeni, podczas gdy obraz drugiego świętego niemal podpierają - siedząc.
Kaplica
Anioła Stróża wypełnia południowo-zachodnie skrzydło transeptu. Późnobarokowy
ołtarz aniołów posiadał niegdyś w mensie relikwie św.Wawrzyńca, umieszczone
podczas konsekracji, odprawionej 14 października 1734 r. Relikwie te sprowadził
wcześniej do diecezji biskup Karol Franciszek Neander (zm. 1693 r.). Drewniany
ołtarz otrzymał u góry obraz ze św. Michałem Archaniołem w pancerzu, walczącym
ze smokiem. Niżej ujęty jest dwoma malowanymi kolumnami, obraz z Aniołem Stróżem,
prowadzącym długowłosą dziewczynkę. Z prawej przestrzeń obrazu wypełniono pełną
fantazji architekturą. Lewą stronę zajmują: bazyliszek, lew, smok, szkielet
przeszyty strzałą, przed którymi ma osłaniać dziecinę Anioł. Do niego też odnoszą
się łacińskie słowa w kartuszu, głoszące, że jest: "Księciem i słońcem
drogi", naszej drogi.
Kościół Narodzenia N.M.P.
Życie
religijne miasteczka w pierwszym rzędzie skupia się przy murowanym kościele
farnym, pod wezwaniem Narodzenia NMP. Zlokalizowany w centrum, częściej niż
jego drewniany sąsiad, ulegał pożarom a w ślad za tym przebudowom, odbudowom,
remontom, modernizacjom. Słowem, kościół parafialny był bardziej podatny na
przemiany architektoniczne, tym samym znamiona przeszłości ulegały w nim szybkiemu
zacieraniu. Klęski wojen i pożarów pochłaniały nie tylko dzieła sztuki, ale
również archiwalne zasoby kościoła i miejscowości. Do dziś pozostały jedynie
w publikacjach i odpisach, okruchy często suchych informacji, którymi zrekonstruować
można obraz przeszłości. Współcześnie jest to kościół karmelitański.
POWSTANIE
Zgodnie
z tradycją historyczną, od samego początku dziejów osady, istniała świątynia.
Pierwsze wzmianki źródłowe o Baborowie pochodzą z XIII w. Osada ta założona
była na prawie niemieckim, lecz wśród mieszkańców przeważała ludność słowiańska.
Pod względem przynależności kościelnej miejscowość ta od 1303 r. była w rękach
biskupstwa ołomunieckiego, przez pewien czas stanowiła również własność rycerską.
W latach 1340-1810 pozostawała w posiadaniu klasztoru Sióstr Dominikanek w Raciborzu.
Miejscowa legenda głosi, iż niejaki A. Noel, chciał z własnych funduszy wybudować kościół, ale w trakcie realizacji planów zabrakło środkow finansowych na dokończenie dzieła. Zawstydzony fundator z własnej woli opuścił miasto. Na wysokości zadania stanęła miejscowa ludność i własnym wysiłkiem doprowadziła do zakończenia budowy, dzięki pomocy materialnej hojnie udzielanej przez licznych ofiarodawców. Tyle tradycja.
Pierwsza wzmianka o kościele w Baborowie pochodzi z 1340 r., zaś notka z 1386 r. o proboszczu potwierdza istnienie kościoła. Proboszczem tym był ks. Leerbeth. Kilkanaście lat później, w 1403 r., spotykamy tutaj ks.Wacława. Czy któryś z nich był budowniczym kościoła? Przekazy milczą!
PRZEMIANY
Najbardziej
prawdopodobne wydaje się, iż pierwszy kościół został wzniesiony na przełomie
XIII i XIV w. Wtedy bowiem formował się prawny byt osady oraz umacniało się
oddziaływanie czynnika kościelnego, między innymi z tytułu własności. Niewykluczone,
że został u schyłku XIV w. przebudowany lub zbudowany od nowa, gdyż w 1400 r.
ks.Wacław z Baborowa ufundował trzy ołtarze: św. Mikołaja, 10 tysięcy Męczenników
i św. Erazma. W roku następnym Siostry Dominikanki z Raciborza ofiarowały na
utrzymanie tego kościoła ćwierć łana ziemi, jednocześnie zwalniając ks. Wacława
z wszelkich świadczeń podatkowych i czynszów.
Pod względem architektonicznym budowla zapewne reprezentowała wszechobecne wówczas cechy stylu gotyckiego. Natomiast wewnętrzne ołtarze przybrać mogły formę tryptyków. W nowej szacie plastycznej nie dane było trwać przez wieki temu kościołowi. Oto bowiem w 1428 r. wtargnęli do Baborowa husyci niszcząc i profanując kościół. Niezbędna była odnowa.
Wiek
odrodzenia oprócz zamętu reformacji był czasem wewnętrznych sporów. Ks.Biktorin
proboszcz od 1523 r. nie mógł rozstrzygnąć problemu utrzymania jednego z ołtarzy.
Do tego oskarżony był przez właściciela Głubczyc (von Risberga) o zaniedbywanie
spraw kościelnych. W końcu biskup przysłał nowego ks. Jana, solidnego w wypełnianiu
powierzonych obowiązków. Następnymi duchownymi byli: ks. Knoblauch (powołany
przed 1590 r.), ks. Jerzy Bulski (od 1592 r.), ks. Szymon Canebius (od 1611
r.). Natomiast w 1618 r. na mocy decyzji siostry przeoryszy Marty Bruntelskiej,
kuratorem baborowskiej parafii mianowano Jana Firleja. W tym okresie nie są
wzmiankowane jakieś ważniejsze przemiany budowlane kościoła. Zresztą naczelnym
zadaniem tamtych czasów była ochrona katolicyzmu przed protestantyzmem.
Spokojniejsze czasy 2 połowy XVII w. nastały za proboszczów
ks. Świerkowicza (1650-58) i ks. Widaczego (1658-68). Najwięcej dla sakralnej
budowli w Baborowie zdziałał ks. Szymon Motloch (1668-1705). Precyzyjnie datowane
jest powstanie krypty grobowej w kościele parafialnym, na 1689 r. Chowano tam
doczesne szczątki miejscowych księży, aż do końca XVIII w. Kościół był na nowo
budowany w tym samym miejscu, w latach: 1672-91. Poza tym nie zachowały się
żadne przekazy inwentarzowe, pozwalające na ewentualna rekonstrukcje wyglądu
z tamtego czasu. Miasto wraz z jego dokumentami archiwalnymi często pochłaniał
ogień. Jedynie biorąc pod uwagę czas powstania można stwierdzić, że do tych
przekształceń budowlanych dołożył starań ks. Motloch.
Trzy lata po jego śmierci, w 1708 r., ogień znowu siał spustoszenie. Spłonęła
prawie cała zabudowa. Kościół ocalał. Pożar z 1782 r. lekko nadwątlił mury.
Nie udało się powstrzymać klęski ognia 24 maja 1708 r.. Przepalone resztki późnogotyckich
murów, nieco zbarokizowanych przeróbkami z XVII w., sterczały wśród zgliszcz.
Jedynie w podziemiu, grobowa krypta duchownych, prawie nie doznała uszczerbku.
Niebawem po pożarze przykryto ruiny dachem. Wieży nie odbudowywano. Taką decyzją
podjęto ze względu na okres wojen napoleońskich. W latach 1807-09 ufundowano
dla kościoła farnego cztery dzwony, które odlewała rodzina ludwisarzy Stanke.
Proboszczem był wtedy ks. Rhabak (Hrabak), w latach 1780-1812. Jego następca
ks. Neumann polecił odbudować wieżę, co uczyniono w 1820 r. Niebawem okazało
się jednak, że pracownicy murarscy użuli do tego przedsięwzięcia złego materiału
budowlanego, przy tym niewłaściwie prowadzili prace. Skutkiem tego w r. 1836,
istniała potrzeba rozebrania dotychczasowej wierzy. Na jej miejscu wzniesiono
w tatach 1852-1853 nową wierzę dzwonniczą. W takiej szacie zewnętsznej trwał
kościół do 1922 r.
Problem
zmodernizowania świątyni zainicjonował ks. Henryk Kloske, na przełomie 1910/1911
r. Zlecił wykonanie projektów budowlano-architektonicznych. Pierwsza wojna pokrzyżowała
plany.
Ponownie przebudową zajęto się w 1922 r. Autorem projektu był architekt Jan
Schlicht z Wrocławia, urodzony w 1875 r., w Monachium. Znany oprócz Baborowa
jako autor planów dla wielu kościołów, między innymi w: Branicach, Jaryszowie,
Skarbiszowie, Mieroszowie, Ludmierzycach, Zgorzelcu, Węglińcu, Wołowie, Śmiełowicach,
Ścinawie, Rudnau. W Zigenhals projektował ołtarz. Poza tym zaprojektował hotel
we Wrocławiu.
Przebudowę rozpoczęto od dachu, przerabiając go w taki sposób, aby doświetlić
nawę główną. Dotychczas bowiem wszystkie trzy nawy były przykryte dwoma połaciami
spadzistego dachu. Następnie Schlicht postanowił uzyskać przestrzeń we wnętrzu
naw bocznych. W prawej nawie zlikwidował pomieszczenie, służące jako prowizoryczna
zakrystia. Ponadto dobudował brakujące przęsło bocznej nawy tuż przy wieży.
Po lewej stronie prezbiterium dobudowano nową zakrystię. Podczas prac renowacyjnych,
miał jednak miejsce wypadek. Uległy zawaleniu dwa stare filary w południowej
części, gdzie dawniej znajdowało się wejście. Szczegółowe dochodzenie za przyczynę
runięcia filarów podawało, że: "ich fundamenty były wykonane w formie stożkowej
i z kamieni przypadkowo dobranych".
Przebudowano pierwotną wieżę wzniesioną na rzucie prostokątnym i przykrytą spiczastym
daszkiem stożkopodobnym na planie ośmioboku. Jej miejsce zajęła obecna - zmodernizowana,
wieżyca fama. "Zarówno z przodu jak i z boku profilowanie jest czyste,
prawdziwie stylowe i zadawala odczucie estetyczne w każdym zakresie", tak
postrzegano tę wieżę zaraz po ukończeniu.

Dekorację
wnętrzna zdominował drewniany strop posiadający wiele zróżnicowanych kasetonów.
Niektóre z nich wypełniają złociste krzyżyki, inne ozdobiły błyszczące gwiazdki.
W centrum stropu umieszczono duży obraz, niczym plafon, przedstawiający Wniebowzięcie
NMP. Całość jest wytworem dwudziestowiecznym. Prezbiterium nakryto sklepieniem
kolebkowym z lunetami. zaś nawy boczne sklepiono kolebkowo i krzyżowo zarazem.
W przęsłach przy prezbiterium spotykamy rodzaj sklepienia zwany żeglastym. Nawy
kościoła rozdzielone są półkolistymi arkadami.
Głównym dziełem malarskim świątyni, zagłębionym we wnętrzu prezbiterium jest
obraz patronalny, przedstawiający sceną Narodzenia NMP. To dzieło wyszło z warsztatu
Ferdynanda Vólcka. Artysta żył w latach 1772 - 1829, ukształtował się w pracowni
Jochana Georga Barthola. Skończył Akademię w Dreźnie i tworzył obrazy olejne,
pastele, miniatury. Obraz do ołtarza głównego malował w okresie 1817 - 1820,
za co otrzymał sumę 493 talarów.

W
tym samym czasie, około 1817 r. sprawiono dla kościoła farnego ołtarz główny.
Wcześniej wzmiankowane jest wykonanie dwóch rzeźb: Dawida i Abrahama autorstwa
Seweryna Kutznera, z przeznaczeniem do prezbiterium. Ramy obrazu o bogatej snycerce
według przypuszczeń, pierwotnie być może stanowiły elementy jakiegoś epitafium.
Ołtarz z początku XIX w. został przekształcony u progu naszego stulecia. Nastawa
ołtarzowa (retabulum) podzielona jest kolumnami i pilastrami, między którymi
dostrzegamy posągi Abrahama i Dawida oraz aniołów w zwieńczeniu. Po bokach na
konsolach ustawiono rzeźby śś. Piotra i Pawła.
Ołtarze boczne tego kościoła pochodzą z poczatu XIX w. Lewy poświęcono św. Antoniemu,
dodając po bokach dwóch świętych rycerzy. W prawym znajduje się rzeźba św. Jana
Nepomucena, któremu z boku towarzyszą przestrzenne przedstawienia św. Szczepana
i św. Wawrzyńca.
We wnętrzu świątyni zwraca też uwagę ambona ze stiuku i drewna, pochodząca z
początku XIX w. Ozdobiona jest rodzajem "kołnierza" składającego się
z rzeźbionych ewangelistów i aniołów.
Z artystów, którzy w przeszłości wykonywali prace malarskie dla kościoła w Baborowie,
trzeba wyszczególnić Jana Bochenka (1831 - 1909), który mieszkał w Berlinie,
ale wiele malował dla swych stron ojczystych. Jako artysta był on pod silnym
wpływem akademizmu, związany z kręgiem artystów zwanych "nazareńczykami".
Przybyli
do Baborowa w 1946 r. Pierwszym proboszczem został O. Marcin Tomasz Hałupka
i pełnił ten urząd do 1976 r. "Ojciec Marcin znany był jako gorliwy, pracowity
duszpasterz, oraz wielki restaurator okolicznych kościołów z powojennych zniszczeń"
(cyt. O.R. Leszko). Wzmożone prace remontowe budowli kościelnych w Baborowie,
szybko postępowały z chwilą mianowania proboszczem 0. Zbigniewa Mazurkiewicza,
z którym współpracował O. Andrzej Henryk Zonko. W krótkim czasie wyremontowano:
wieżę, zmieniono dach, otynkowano cały kościół, odczyszczono polichromię, wprowadzono
centralne ogrzewanie, wreszcie wybudowano dom katechetyczny.