Św. Józef - Patron Polskiej Prowincji Karmelitów

Uroczystość

19 marca 2019

Do grona wielkich czcicieli św. Józefa należała św. Teresa z Avila (1515-1582), hiszpańska karmelitanka żyjąca w XVI wieku. Jej duchowa zażyłość ze Świętym Józefem rozpoczęła się już w zaraniu zakonnego życia Teresy, która w rok po złożeniu ślubów (1538) ciężko zachorowała. Miała wtedy zaledwie 18 lat. Po czterech latach ciężkiej choroby odzyskała zdrowie za pośrednictwem św. Józefa.

W swej autobiografii tak pisała o tym wydarzeniu: „Widząc się zniedołężniałą w tak młodym wieku, opuszczoną przez ziemskich lekarzy, postanowiłam uciec się do lekarzy niebieskich, aby oni mnie uzdrowili, bo gorąco pragnęłam zdrowia. (...) Obrałam sobie za orędownika i patrona chwalebnego św. Józefa, usilnie polecając się Jemu. I poznałam jasno, że jak w tej potrzebie, tak i w innych pilniejszych jeszcze, w których chodziło o [dobro] duszy, Ojciec ten mój i Patron wybawił mnie i więcej mi dobrego uczynił, niż sama prosić umiałam”. Teresa odzyskała zdrowie przez wstawiennictwo św. Józefa w kwietniu 1542 roku: „On w swej łaskawości to sprawił, że podniosłam się z łoża boleści i znowu chodzić mogłam”.

Od tego czasu cześć, ufność i miłość Teresy do św. Józefa wzrastały. Święty nigdy nie zawiódł pokładanych w nim nadziei. Wraz z rozwojem życia wewnętrznego i dążeniem do świętości duchowy związek Teresy ze św. Patriarchą zacieśniał się. Teresa starała się odwdzięczyć swemu Opiekunowi. Jego święta liturgiczne obchodziła z największym pietyzmem.

Nazywała go swoim Panem, Opiekunem, Patronem, Orędownikiem. Pewnego dnia po Komunii św. Teresa miała objawienie, w którym Chrystus zobowiązał ją do rychłego założenia reformowanego klasztoru karmelitanek, „który ma być pod wezwaniem św. Józefa”.

Teresa, ufna w pomoc i opiekę św. Patriarchy, przeprowadziła dzieło reformy zakonu. Spośród 17 klasztorów przez siebie założonych, 11 domów poświęciła czci św. Józefa. Na wszystkie fundacje woziła ze sobą figurę św. Józefa, przechowywaną dotąd w Avila. We wszystkich klasztorach zaprowadziła szczególny kult św. Patriarchy. W każdym z nich musiał się znajdować Jego ołtarz.

Przy głównych bramach klasztoru ustawiała figury św. Józefa i Matki Bożej. Mieli oni bronić głównych wejść do klasztoru. W liście pisanym 5 lutego 1571 roku do Alfonsa Ramireza Święta przynaglała, aby Jakub Ortiz „nie ociągał się tak długo z postawieniem figury Pana mojego św. Józefa nad bramą kościoła” w Toledo. Teresa zobowiązuje swoje siostry: „Miejcie nabożeństwo do św. Józefa, bo on wiele może”.

Wszystkich zaś zachęca i przekonuje: „Nie pamiętam, bym kiedykolwiek aż do tej chwili prosiła go o jaką rzecz, której by mi nie wyświadczył. Jest to rzecz zdumiewająca, jak wielkie rzeczy Bóg mi uczynił za przyczyną tego chwalebnego Świętego, z ilu niebezpieczeństw na ciele i na duszy mnie wybawił. Innym świętym, rzec można, dał Bóg łaskę wspomagania nas w tej lub owej potrzebie, temu zaś chwalebnemu Świętemu, jak o tym wiem z własnego doświadczenia, dał władzę wspomagania nas we wszystkim (...). Przekonali się o tym i inni, którym poradziłam, aby się jemu polecili i coraz więcej jest już takich, którzy go czczą i wzywają, doznając na sobie tej prawdy. (...) Pragnęłabym wszystkich pociągnąć do pobożnej czci tego chwalebnego Świętego”.

Siostry karmelitanki wiernie zachowywały przykład i naukę swej Matki. Do naszych czasów we wszystkich klasztorach karmelitanek utrzymuje się nabożeństwo do św. Józefa.

Przeczysty Oblubieniec NMP i Obrońca Chrystusa patronuje i strzeże także polskiej prowincji zakonu karmelitów. Należy podkreślić, że kult Przeczystego Stróża Dziewicy z Nazaretu był w Zakonie Braci NMP z Góry Karmel zawsze głęboko obecny. Pod jego troskliwa opiekę oddajemy nasze wspólnoty i domy zakonne w Polsce i na Ukrainie.

W tym miejscu pragnę wspomnieć o. Alberta Urbańskiego (1911 – 1984), wybitnego polskiego józefologa, karmelitę, urodzonego w 1911 roku we Frankowie k. Zbójna, więźnia hitlerowskiego obozu zagłady w Dachau, a po drugiej wojnie światowej prowincjała karmelitów w Polsce. 70 lat temu O. Albert będąc więźniem obozu koncentracyjnego w Dachau razem z innymi kapłanami i zakonnikami doświadczył szczególnej opieki i cudownego ocalenia życia za przyczyną św. Józefa. To wydarzenie miało ogromny wpływ na całe jego późniejsze życie.

Pod koniec wojny, kiedy władze hitlerowskie zrozumiały beznadziejność sytuacji, w jakiej znalazła się Rzesza, usiłowały zacierać, chociaż w części, rozmiary popełnionych zbrodni. Likwidowano więc obozy zagłady, dokonywano masowych egzekucji. Dnia 14 kwietnia 1945 roku Himler skierował do komendanta obozu pismo z rozkazem, by żaden żywy więzień nie wpadł w ręce Aliantów. Maszerująca z Freimanu niemiecka dywizja „Wikinga” miała dnia 29 kwietnia 1945 roku o godzinie 21 – ej zgładzić cały obóz w Dachau. Więźniowie mieli być wystrzelani z karabinów maszynowych, zaś obóz miano spalić granatami i miotaczami ognia.

W tym krytycznym czasie, kiedy więźniowie stali już u progu wyzwolenia, a każdej chwili mogli ulec zagładzie, kiedy na ludzką pomoc wcale nie mogli liczyć, za zachętą grupy kapłanów, więźniów obozu, powzięto myśl oddania się w opiekę św. Józefowi, by za Jego przemożnym orędownictwem uzyskać od Boga cud wyzwolenia. Po odprawieniu 9 – dniowej nowenny, dnia 22 kwietnia 1945 roku, w uroczystość opieki św. Józefa, dokonano wspólnego uroczystego aktu oddania się św. Józefowi oraz złożono przyrzeczenie odbycia w rok po szczęśliwym powrocie do kraju zbiorowej pielgrzymki do cudownego obrazu św. Józefa w Kaliszu, szerzenia czci św. Józefa i stworzenia Dzieła Miłosierdzia pod Jego wezwaniem.

Po tym akcie oddania się w opiekę św. Józefa, władze obozowe dwukrotnie zarządzały ewakuację całego obozu, która jednak z jakichś powodów nie doszła do skutku. Modlono się nieustannie i hitlerowcom nie udało się wyprowadzić więźniów za obóz. Taka ewakuacja równałaby się ich śmierci: wygineliby albo z głodu i wycieńczenia, albo od różnych chorób, lub też od kuli esesmana. Pan Bóg za wstawiennictwem św. Józefa zachował ich też od całkowitej zagłady w samym obozie, której miała dokonać dywizja „Wikinga”. Niespodziewanie tego dnia tj. 29 kwietnia 1945 roku o godzinie 17.25 nastąpiło oswobodzenie obozu koncentracyjnego w Dachau przez mały oddział 22 żołnierzy 7 – mej Armii Amerykańskiej. Hitlerowska Dywizja „Wikinga” mając wykonać egzekucję na 32 tysiącach więźniów spóźniła się trzy i pół godziny. W drodze napotkała na silny oddział amerykański, z którym musiała stoczyć przegraną walkę. O. Albert i inni kapłani swoje ocalenie przypisywali zawsze szczególnej opiece i interwencji św. Józefa.

W dniach 28 – 29 kwietnia 1970 roku księża polscy, byli więźniowie obozu koncentracyjnego w Dachau, obchodzili w Kaliszu srebrny jubileusz wyzwolenia tego obozu. Jubileuszowe uroczystości rozpoczęto od poświęcenia Kaplicy Wdzięczności i Męczeństwa. Kaplica ta jest votum dla św. Józefa, ufundowanym przez kapłanów – byłych więźniów, jako wyraz wdzięczności za ocalenie, za niezrównana łaskę wyrwania z obozu zagłady. Jest to także pomnik męczeństwa dla tysięcy kapłanów polskich, którzy zginęli za Kościół i Ojczyznę z rąk hitlerowskich, podczas ostatniej wojny. 29 kwietnia miała miejsce uroczysta procesja do ołtarza polowego w czasie której księża – byli obozowcy, nieśli obraz św. Józefa. Następnie ponowili swoje przyrzeczenie z Dachau, w  akcie oddania się w opiekę św. Józefowi. W trakcie tych uroczystości, dnia 28 kwietnia, O. Albert Urbański wygłosił referat na temat: „Znamiona szczególnej łaski w fakcie uwolnienia więźniów obozu śmierci w Dachau, w dniu 29 IV 1945 roku”. We wstępie swego referatu, napisał: „ W liczbie ocalałych znajdowało się ponad ośmiuset duchownych polskich. Oswobodzenie obozu nastąpiło na kilka godzin przed planowanym przez władze hitlerowskie zgładzeniem więźniów i spaleniem zamieszkałego przez nich terenu. Można zaryzykować twierdzenie, że fakt ten nosił cechy niezwykłej interwencji Opatrzności Bożej. Świadkowie i uczestnicy tego wydarzenia byli i są najgłębiej przekonani o niezwykłości tego faktu i swoje ocalenie przypisują wstawiennictwu św. Józefa”. W dalszej części swego referatu o. Albert napisał: „My, księża polscy byliśmy i jesteśmy przekonani, że ocalenie uprosił nam św. Józef, do którego ustawicznie zwracaliśmy się z prośbą o ratunek. Wierzyliśmy zawsze, że tak, jak niegdyś uratował Syna Bożego przed siepaczami Heroda, tak i nas, którzy jesteśmy członkami Mistycznego Ciała Chrystusa, uratuje przed oprawcami hitlerowskimi. Bóg nie zawiódł naszej ufności. W przedziwnej mądrości swojej tak pokierował wypadkami i czynami ludzkimi, że ich rezultatem stało się zwycięstwo prawdy i ocalenie skazanych na zagładę”.  

To świadectwo jest dla nas źródłem ogromnego umocnienia i pociechy, szczególnie w sytuacjach które po ludzku wydają się beznadziejne, i zachętą do pielęgnowania głębokiego i pełnego ufności nabożeństwa do św. Józefa, tego wiernego Stróża i Obrońcy Dzieciątka Jezus i całego Kościoła. Amen.

o. Piotr Męczyński O.Carm 

Duchowość karmelitańska

MODLITWA O POWOŁANIA

REKOLEKCJE POWOŁANIOWE

WARUNKI PRZYJĘCIA DO ZAKONU

ŚWIADECTWA

Używamy plików cookies Ta witryna korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności i plików Cookies .
Korzystanie z niniejszej witryny internetowej bez zmiany ustawień jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików Cookies. Zrozumiałem i akceptuję.
100 0.16885709762573