XIX Święto Rodziny Karmelu

14 lipca 2018

Ponad 50 autokarowych pielgrzymek oraz kilkaset osób przybyłych wraz z rodzinami i indywidualnie z różnych stron naszej Ojczyzny uczestniczyło w XIX Ogólnopolskim Spotkaniu Rodziny Karmelitańskiej. Pielgrzymi zostali przywitani serdecznym słowem przez o. Włodzimierza Durbasa – kustosza i przeora oborskiego sanktuarium. O 12.00 została odprawiona Msza św. w intencji pielgrzymów, której przewodniczył Prowincjał Karmelitów w Polsce o. Bogdan Meger. W słowie skierowanym do pątników o. Prowincjał przyznał, że jest zaskoczony ilością przybyłych osób, a swoje szczególne podziękowania skierował na ręce o. Piotra Męczyńskiego – opiekuna pielgrzymów, inicjatora oborskich spotkań rodziny szkaplerznej. Homilię w czasie Eucharystii wygłosił o. Zbigniew Czerwień, wikariusz prowincji. Na zakończenie Mszy św. dwójka dzieci komunijnych wypuściła gołąbki pokoju. W programie spotkania przewidziano modlitwę różańcową, świadectwa związane ze Szkaplerzem św. oraz Adorację Najświętszego Sakramentu. Tysiące pielgrzymów tego dnia skorzystało z Sakramentu Spowiedzi św.

Kazanie okolicznościowe na XIX Ogólnopolskie Spotkanie Rodziny Karmelitańskiej - o. Zbigniew Czerwień O.Carm, Wikariusz Polskiej Prowincji Karmelitów - 14 lipca 2018

Ukochany Ojcze Prowincjale Bogdanie Wyższy Przełożony Polskiej Prowincji Karmelitów, Drogi Ojcze Przeorze Włodzimierzu Kustoszu Sanktuarium Matki Bożej Bolesnej, Szanowny Ojcze Piotrze Opiekunie Pielgrzymów do Oborskiego Sanktuarium, Kochani Współbracia w Karmelu, Wielebni Księża, Ojcowie, Bracia i Siostry Zakonne, Umiłowani Bracia i Siostry Czciciele Matki Bożej Szkaplerznej!

Uczestniczymy w XIX Ogólnopolskim Spotkaniu Rodziny Karmelitańskiej w Sanktuarium Matki Bożej Bolesnej w Oborach w wyjątkowym roku – roku jubileuszowym stulecia odzyskania przez Polskę niepodległości. Nasz Kraj po 123 latach niewoli w końcu uzyskał niepodległość. Różnie z tego daru wolności korzystaliśmy. Nieraz różne narody ościenne próbowały nam tę wolność odebrać lub ją ograniczyć, ale nie o tym chciałem dzisiaj mówić przy tak wspaniałej uroczystości. Chciałem przede wszystkim, abyśmy się zastanowili, co my osobiście zrobiliśmy z tym darem wolności i w jaki sposób wykorzystaliśmy Szkaplerz św. – dar Maryi dla nas – w celu budowania dobrobytu naszego Kraju i zbawienia naszych Rodaków.

Oglądałem raz film, którego głównym bohaterem był bardzo chory chłopczyk. Kiedy ten chłopczyk umierał i bał się śmierci, powiedział do swojej mamy: „Mamo, mam dreszcze!” Na co mama mu odpowiedziała: „Synku nie bój się ja jestem przy tobie i okryję cię”. Jakże ta scena podobna jest do sytuacji, która miała miejsce w Aylesfort w 1251 roku, kiedy zrozpaczonego Szymona Stocka Matka Boża okryła Szkaplerzem św.

Szkaplerz w swej istocie jest habitem. Kto go otrzymuje, zostaje na mocy jego przyję­cia związany mniej lub bardziej ściśle z Za­konem karmelitańskim. Przyłączenie do Rodziny karmelitańskiej i zażyłość z Maryją nabierają w sposób zasadniczy charakteru wspólnotowego i ek­lezjalnego, ponieważ Maryja „pomaga swo­im dzieciom, gdziekolwiek by były i w jaki­kolwiek sposób by żyły, znaleźć w Chrys­tusie drogę do domu Ojca. Dzięki temu Szkaplerz jest małym „znakiem” wielkiego ideału Karmelu: zażyłości z Bogiem i przy­jaźni między uczniami.

Już w Starym Testamencie ubiór, a szcze­gólnie płaszcz, był symbolem Bożych dob­rodziejstw, opieki Opatrzności oraz mocy udzielonej człowiekowi posłanemu przez Boga. Specjalna szata Józefa, zwanego Egipskim, była symbolem mi­łości jego ojca do niego; płaszcz darowany przez Jonatana Dawidowi był symbolem przyjaźni. U Izajasza czytamy: „Ogromnie weselę się w Panu, dusza moja raduje się w moim Bogu, gdyż odział mnie szatami zbawienia i okrył pła­szczem sprawiedliwości”. Kiedy zaś Eliasz został wzięty do nieba, wówczas zrzucił swój płaszcz Elizeuszowi i w ten sposób duch mistrza przeszedł na ucznia.

W Nowym Testamencie nawet frędzle płaszcza Jezusa dotknięte z wiarą, przekazu­ją dobroczynną moc. Św. Paweł wielokrotnie przedstawia życie w Chrystu­sie jako przyoblekanie się w Niego; przyoblekanie się w ucznia Jezusa, tzn. życie chrześcijanina łaską dzie­cięctwa Bożego zostaje opisane przez od­wołanie się do obrazu szat. Także habit za­konny, którego Szkaplerz jest częścią i sym­bolem, w sposób szczególny oznacza na­śladowanie Chrystusa. Przyobleczenie się zaś Szkaplerzem św. jest niczym innym, jak tylko przyobleczeniem w cnoty Maryi i życiem tymi cnotami.

Kiedyś przed laty, pojechałem do mojego rodzinnego domu odwiedzić moich rodziców. Przyjechała też wtedy moja siostra wraz ze swoją wówczas 6-cio letnią córką Aleksandrą, która teraz jest już dorosła i ma ukończone 18 lat. Jako jedynaczka umiała i lubiła bawić się sama. W pewnym momencie zauważyłem, że przy naszych rozmowach przy stole nie ma Oli. Poszedłem więc zobaczyć co robi i zauważyłem, jak Ola wyciąga ze starej szafy i przebiera się w ubrania swojej mamy i przechadzając się w nich przed dużym lustrem przegląda się w nich. Kiedy mnie zauważyła, jak się jej przyglądam, żeby jej nie peszyć zaraz ją zapytałem: „Olu, ty pewnie, jak dorośniesz, chcesz zostać jakąś modelką, lub aktorką, skoro się tak stroisz?” Na co ona mi prosto odpowiedziała: „Nie, wujku, ja chcę tylko być jak moja mama.” Moi kochani, my przywdziewając Szkaplerz św. mamy nic innego, tylko – tak jak ta mała Ola – być jak nasza Mama, przywdziewać się w Jej cnoty.

W dniu modlitwy z Maryją mamy swoim oczyszczonym sercem dotknąć Boga na nowo, z większą miłością i odpowiedzialnością, wprowadzić Go w życie nasze i na­szych rodzin. Rodzina, w której zapomniano o Bogu, to bolesny problem – nie pomoże jej luksus życia, puszyste dywany i kolorowy telewizor. Tchnie z niej chłód i beznadziejność. W takiej rodzinie czujemy się źle, bo potrzeb człowieka nie można nasycić jedynie obfitością chleba.

W Polsce noszenie Szkaplerza świętego było prawie powszechnym zwyczajem. Pozostało wiele świadectw literackich tej pobożności maryjnej. Pierwszy papież z rodu Polaków, Jan Paweł II przyznał publicznie, że od młodości nosi ten znak miłości i przynależności do Matki Bożej.

Jako naród, my Polacy, słyniemy ze szczególnej pobożności maryjnej. Ileż w naszej religijności tych maryjnych akcentów. Nabożeństwa Majowe i Październikowe, Godzinki o Niepokalanym Poczęciu i Nieszpory Maryjne, Msza św. Roratnia oraz Modli­twa Różańcowa. Ileż w naszym kraju kościołów z cudow­nymi obrazami Matki Bożej i ileż pielgrzymek, w których podejmujemy trud dojścia do Najświętszej Panny. Nie­stety, bardzo często są to jedynie zewnętrzne wyrazy na­szej pobożności – fałszywe i kłamliwe.

Kiedyś w telewizji pokazywano przedstawienie sztuki Janusza Głowackiego, który zmarł w Egipcie 19 sierpnia ubiegłego roku. W sposób bardzo skrótowy autor przedstawił przemiany, które dokonują się w polskiej rodzinie. Sztuka nosiła tytuł „Wizyta”, a dotyczyła odwiedzin starszych rodziców u córki, mieszkającej na nowym miej­skim osiedlu. Na wiadomość o przyjeździe rodziców, któ­rzy sprzedali gospodarstwo i teraz już wolni, chcą zoba­czyć, jak się ich dzieciom powodzi, córka urządza naradę z mężem, w jaki sposób wydobyć od rodziców pieniądze. Wspólnymi siłami wpadają na iście szatański pomysł. Młoda kobieta z domowych rupieci wyciąga obraz Matki Boskiej, wyciera go z pajęczyny i kurzu; z tych samych rupieci wydobywa krzyż – rekwizyt dawnej pobożności. Obecnie nic już one dla małżonków nie znaczą. Ustawia­ją je na stole – „Niech staruszkowie widzą, że i u nich jest krzyż i Matka Boska Częstochowska. Niech widzą, niech się wzruszą, a wtedy na pewno łatwiej im będzie zosta­wić pieniądze właśnie tu, a nie u innych dzieci”. Kto oglą­dał tę sztukę, musiał być oburzony – jak można posługi­wać się obrazem Matki Bożej w celu wyłudzenia pienię­dzy, jak można w taki sposób posługiwać się krzyżem Chrystusa!

Moi Drodzy, przedstawiony obraz w cale nie został przerysowany. Wiemy bowiem, że tysiące młodych polskich rodzin w tej wolnej Polsce w ten właśnie sposób – w drodze ze wsi do miasta – wdeptało w błoto to, co dla każdego wierzącego Polaka najświęt­sze: Krzyż Chrystusa i wizerunek Matki Bożej.

Wyraźny znak Bożej opatrzności stanowi fakt, że w tych latach, kiedy nastąpiło uderzenie ze strony ludzi niewierzących, Bóg dał Kościołowi w Polsce tak wielkich i świę­tych mężów, jak Prymas Tysiąclecia Kardynał Stefan Wyszyński i obecnie święty papież, Jan Paweł II. Jeden i drugi, przykładem swego życia i swoim nauczaniem, nie przestawali i nadal nie przestają nas przekonywać, że nasze ocalenie stanowi Ta, „co Jasnej broni Częstochowy i w Ostrej świeci Bramie”, że trzeba w sposób prawdziwy wrócić do pobożności ma­ryjnej i szczęście rodziny powierzyć właśnie Matce Boga ­– Człowieka.

Ilekroć szukam odpowiedniego argumentu, by przekonać wiernych do prawdziwego nabożeństwa do Matki Bożej, najczęściej przychodzi mi na myśl wydarzenie z życia zmarłego Prymasa Stefana Wyszyńskiego. Nie wiem, czy wiecie, że Stefan Wyszyński, jeszcze jako kle­ryk, był śmiertelnie chory. Przełożeni bliskiego stąd Seminarium Wło­cławskiego, w którym przygotowywał się do kapłaństwa, stracili już wszelką nadzieję – człowiek o tak słabym zdrowiu nie może być księdzem. Został nim jednak dzię­ki interwencji ówczesnego rektora seminarium, który przekonał biskupa, mówiąc: „Jest pobożny i bardzo czci Matkę Bożą, wprawdzie długo nie pożyje, ale niech się ucieszy odprawieniem przynajmniej jednej mszy św.”. Koledzy Stefana Wyszyńskiego przyjęli święcenia kapłań­skie 29 czerwca 1924 roku, a on sam dopiero 3 sierpnia, pięć tygodni później.

Owe święcenia, przyjęte w kaplicy Matki Bożej Częstochowskiej, w Katedrze Włocławskiej, tak wspominał: „Kiedy, bardzo słaby, stałem, czekając na biskupa, pod­szedł do mnie kościelny i – widząc, jak wyglądam – szep­nął mi do ucha: «Drogi księże, z takim zdrowiem to raczej myśleć o miejscu na cmentarzu niż o kapłańskim orna­cie». I mówił prawdę, bo stojąc w kaplicy nie wierzyłem, że tę ceremonię przyjęcia święceń przeżyję, tak byłem słaby”.

Historię dalszego życia Stefana Wyszyńskiego dobrze znamy. Nie tylko nie umarł, ale dożył 80 lat, a Matka Boża, której tak całkowicie zawierzył, poprowadziła go, składając na jego ramiona odpowiedzialność za losy Ko­ścioła w Polsce w trudnych czasach stalinowskich i na­stępnych latach, kiedy trzeba było bronić praw Chrystu­sa w naszym kraju.

Wspaniałe świadectwo o tym człowieku dał św. Jan Paweł II wkrótce po objęciu urzędu Namiestnika Chrystu­sa w Rzymie: „Kochany księże Prymasie, nie byłoby dziś papieża Polaka, gdyby nie było Twojej niezłomnej wiary, która nie ugięła się nawet przed więzieniem; gdyby nie było Twojej pobożności maryjnej, w której tak całkowicie zawierzyłeś Matce Bożej”.

Uwierzcie w wartość i głębię modlitwy do Matki Najświętszej. Jest to modlitwa, która w łatwy i prosty spo­sób wprowadza nas w zrozumienie wielkich tajemnic Bożej Miłości. Dzięki tej modlitwie zaczniecie głębiej rozu­mieć, co znaczy wierzyć w Boga, co znaczy, że Jezus Chry­stus dla mnie, dla mojego zbawienia, umarł na krzyżu.

Ucieczko grzeszników, módl się za nami do Swojego Syna. Módl się za nami w naszych codziennych sprawach i w godzinę naszej śmierci.

Moi kochani, jako że jestem góralem, pozwólcie że zakończę to dzisiejsze kazanie taką góralską piosenką, której słowa każdy z was z łatwością zrozumie, a która mówi właśnie o tym, abyśmy przywdziewając Szkaplerz św. prawdziwie przyoblekali się każdego dnia w cnoty Maryi i tak jak Ona zawsze pełnili wolę Ojca, który jest w niebie:

Bijom syćkie zwóny, łod samego rania,

Hej, ze ku nom przechłodzi Matuchna kochano. /x2

Przichłodzi do dzieci i Śkaplerz przinosi,

Hej, bo ło takie dary kozde dziecko prosi. /x2

Przichłodzi do dzieci, niek to przizno kozdy,

 Ucy nos godać „Fiat”, robić wole Gazdy. /x2

 By me dobrzi byli, no i w zgodzie zyli,

Hej, a po śmierci w niebie Śniom byli scyńśliwi. /x2

 

Duchowość karmelitańska

MODLITWA O POWOŁANIA

REKOLEKCJE POWOŁANIOWE

WARUNKI PRZYJĘCIA DO ZAKONU

ŚWIADECTWA

Ładowanie…
Używamy plików cookies Ta witryna korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności i plików Cookies .
Korzystanie z niniejszej witryny internetowej bez zmiany ustawień jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików Cookies. Zrozumiałem i akceptuję.
99 0.12988114356995