Spojrzeć oczyma Boga

Uroczystości pogrzebowe śp. o. Józefa Mazurka O.Carm

12 kwietnia 2018

W czwartek 12 kwietnia 2018r. o godz. 11.00 w Bazylice Karmelitów w Krakowie pod przewodnictwem J.Eksc. Księdza Bpa Jana Szkodonia celebrowana była Msza Św. pogrzebowa za śp. o. Józefa Mazurka O.Carm, który odszedł do Domu Ojca w Niedzielę Miłosierdzia Bożego, 8 kwietnia br. Dzień wcześniej w Lublinie w Kościele pw. Św. Proroka Eliasza, w którym posługiwał od 2005r., odprawiona została Msza św. żałobna. W uroczystościach uczestniczyli bracia ze wszystkich klasztórów w Polsce i na Ukriainie, w pamięci modlitewnej trwali bracia z Litwy, najbliższa rodzina zmarłego, przedstawiciele szkoły w Baborowie, gdzie uczył o. Józef, przyjaciele i znajomi. Kazanie wygłosił o. Zbigniew Czerwień, przeor konwentu krakowskiego. W kilku zdaniach o. Prowincjał Bogdan Meger wyraził podziękowanie za trud prawie 2,5 letniej opieki nad współbratem o. Maciejowi Guzikowi, przeorowi klasztoru w Lublinie i podzielił się osobistą refleksją z ostatniego spotkania w szpitalu z o. Józefem z Wielkiego Wtorku. Odczytane zostało także słowo pożegnania od Koła Nauczycieli Emerytów i Rencistów "Solidarność". 

Kazanie pogrzebowe, Kraków 12 kwietnia 2018r.  

„Kto wierzy w Syna, ma życie wieczne”.

Ekscelencjo, Najprzewielebniejszy Księże Biskupie Janie – mój rodaku, Wielebni Księża, Kochani Współbracia w Karmelu na czele z O. Prowincjałem Bogdanie i O. Wikariuszem Tadeuszem, Drogie Siostry Zakonne z różnych Zgromadzeń, Szanowna Rodzino pogrążona w żałobie po śmierci śp. O. Józefa, Jego Przyjaciele i Znajomi, i Wy wszyscy uczestnicy pogrzebu!

         Oto zgromadziliśmy się dzisiaj w naszej Karmelitańskiej Bazylice przy Chrystusowym Ołtarzu, przed którym płonie Paschał – symbol Zmartwychwstałego Pana, a tuż obok trumna, w niej zaś złożone doczesne szczątki naszego Współbrata – O. Józefa Mazurka, którego chcemy w tej Mszy św. pożegnać. Ale przede wszystkim w tej Eucharystii chcemy złożyć temuż Zmartwychwstałemu Jezusowi – Miłosiernemu Bogu – dziękczynienie za dar osoby O. Józefa, za jego życie i za wszelkie dobro, które spłynęło od Boga przez jego ręce. W ten sposób pragniemy, jak Apostołowie z dzisiejszej perykopy Dziejów Apostolskich, dawać świadectwo o Zmartwychwstałym Jezusie jako Panu i Zbawcy, który też dzisiaj do nas mówi w Swojej Ewangelii: „Kto wierzy w Syna, ma życie wieczne”.

         O. Józef urodził się 5 lutego 1944 roku i już tydzień później 12 lutego przez chrzest św. stał się dzieckiem Bożym. Roczny nowicjat w naszym Zakonie rozpoczął 5 września 1959 roku, który ukończył składając pierwsze śluby zakonne 6 września 1960 r., a 6 lat później, 25 listopada 1966 roku złożył wieczystą profesję zakonną. Dwa i pół roku później – 8 kwietnia 1969 roku przyjął święcenia kapłańskie i jako kapłan posługiwał w naszych karmelitańskich wspólnotach przez 49 lat, aż równo w rocznicę swoich święceń 8 kwietnia br. nasz Zmartwychwstały Chrystus Pan – Najwyższy Kapłan powołał go do Siebie na sprawowanie Wiecznej Liturgii Niebieskiej.

         Myślę, że możemy śmiało przypuszczać, iż skoro na całym świecie, w każdej chwili, jest sprawowana Eucharystia, to nasza Msza św. w swojej strukturze jest wiernym odbiciem tej Wiecznej Liturgii Niebieskiej, z tą jednak różnicą, że w niebie nigdy się ona nie kończy, ale wiecznie trwa. Tą też liturgię – jak wierzymy – teraz współkoncelebruje nasz Współbrat – śp. O. Józef.

         Podobnie jak każda Eucharystia rozpoczyna się od Znaku Krzyża, tak samo przez całe swoje życie O. Józef rozpoczynał każdy swój dzień od pozdrowienia Trójcy Przenajświętszej. Po Znaku Krzyża następuje we Mszy św. Akt Żalu. Kiedyś tutaj w Krakowie zarzucono O. Józefowi, że jest smutny, na co on odpowiedział: „Jakże mam nie być smutnym, skoro wyznaczają mi tylko pogrzeby, ale to dobrze, bo sam mogę się przez to dobrze przygotować na swoją śmierć i żałować za swoje grzechy”.

         Po Akcie Skruchy następuje Liturgia Słowa, w której sam Bóg mówi do nas udzielając nam porad i pouczeń do życia godnego chrześcijanina. O. Józef będąc człowiekiem bardzo mądrym i obytym z życiem i ze światem, często udzielał wszystkim nam, a zwłaszcza młodym, praktycznych wskazówek co do codziennego życia. Dlatego też zawsze podkreślał i potwierdzał to swoim przykładem, że na wszystkie dotyczące nas sprawy powinniśmy mieć własne i niezmienne zdanie oparte na prawdzie, która pochodzi od Boga.

         Po Liturgii Słowa następuje Liturgia Eucharystyczna, która rozpoczyna się od obrzędu ofiarowania. O. Józef już od młodości był głęboko przekonany o tym, że pragnie tak jak Chrystus Pan – Najwyższy Kapłan – całkowicie ofiarować się Bogu. Wyraził to już w swoim podaniu o przyjęcie do nowicjatu, mając zaledwie 15 lat, gdzie pisze: „moim dążeniem jest zostać kapłanem i poświęcić się Bogu”. Eucharystyczną Ofiarę Chrystusa przekładał na codzienność własnego życia kiedy wiedząc, że ma każdego dnia oddawać się Bogu w służbie drugiemu człowiekowi nigdy nie przeszedł obojętnie koło bliźniego potrzebującego jego pomocy. Kiedy byłem ekonomem tutejszego krakowskiego klasztoru, wielokrotnie przychodził do mnie O. Józef, abym naszą comiesięczną zaliczkę na drobne wydatki dawał mu w bilonie, bo jak mówił kiedy wychodził na miasto: „potrzebuję na toaletę”, ale w zasadzie, to sam widziałem, że rozdawał te pieniądze napotkanym ludziom żebrzącym na ulicy.

         Po ofiarowaniu we Mszy św. następuje Prefacja – czyli śpiewny hymn na cześć Pana, za Jego wielkie dzieła. O. Józef bardzo lubił podróżować i podziwiać cały ten piękny świat. Być może i wśród nas są ludzie, którzy z nim wyjeżdżali na pielgrzymki czy wycieczki. Pamiętamy, jak pięknie O. Józef nam wtedy opowiadał, ile ciekawych informacji przekazał. A wszystko to było jakby jeden piękny śpiew na cześć Stwórcy tego wszystkiego – Wszechmogącego Boga.

         Prefacja jest bezpośrednim wejściem do centralnego i najważniejszego momentu Mszy św. do Konsekracji czyli Przeistoczenia chleba i wina w Najświętsze Ciało i Krew Pana Jezusa. Tą chwilę O. Józef przeżywał w wielkim skupieniu i z wielkim szacunkiem. Tak mocno i blisko wpatrywał się w podniesioną Hostię, jakby nie chciał, aby jakikolwiek szczegół z Oblicza Chrystusa umknął jego uwadze. Kiedy nieraz mu się przyglądałem w tej sytuacji, zwłaszcza w Krakowie i Lublinie, to wtedy przypominał mi się jeden z obrazów z naszych karmelitańskich krakowskich i lubelskich stalli, przedstawiający naszego duchowego Ojca – Proroka Eliasza stojącego przed Zmartwychwstałym Panem Jezusem, co miało być wyobrażeniem słów owego Proroka: „Żyje Pan przed którego Obliczem stoję”. O. Józef zawsze nas wszystkich wyczulał na obecność Jezusa i uczył olbrzymiego szacunku dla sacrum.

         Od tego momentu aż długo po Komunii św. O. Józef przeżywał głęboko ukryte swoje zjednoczenie z Chrystusem, którego przyjął do swego serca. Nie chciał też tego pokazywać na zewnątrz, aby nie uważano go za dziwaka, dlatego też tą komunię z Bogiem chciał też przeżywać w skupieniu i ciszy swojej własnej zakonnej celi. Nie jeden raz zwracał mi na to uwagę, zwłaszcza kiedy był moim najbliższym sąsiadem w klasztorze w Krakowie i w Lublinie. Przypominał mi wtedy wielką mądrość zawartą w naszej Regule Karmelitańskiej, która zaleca milczenie i przebywanie samemu we własnej celi, rozważając Prawo Pańskie dniem i nocą.

         Moi kochani! Wiele innych szczegółów z życia O. Józefa w aspekcie liturgii Mszy św. można by tu było przytoczyć, ale zbytnio wydłużyłoby to naszą uroczystość pogrzebową. Dlatego też na zakończenie chciałem się wam jeszcze z czegoś wytłumaczyć – dlaczego wybrałem taką formę tego kazania! Czy dlatego, aby w ten sposób wygłosić panegiryk na cześć zmarłego? Otóż kiedy O. Prowincjał poprosił mnie, abym powiedział kazanie na pogrzebie O. Józefa, to ja bez namysłu zaraz się zgodziłem. Jednakże kiedy zacząłem się zastanawiać; co powiedzieć?!, zaraz przyszła mi refleksja, że przecież na pogrzebie i w ogóle o zmarłym powinno się mówić tylko dobrze. A cóż ja mogę dobrego powiedzieć na temat O. Józefa? Przez te jego częste uwagi pod moim adresem niezbyt go lubiłem i raczej mówiłem o nim w negatywnym świetle. I wtedy pomyślałem, że ta moja postawa jest zła, ale skąd się ona taka wzięła? Moi kochani odpowiedź jest prosta – z zazdrości, z zazdrości, że ja nie jestem taki jak on, taki dobry, taki święty, taki pokorny – i o tym też mówił mi często O. Józef.

Zazdrość tak często przeszkadza nam widzieć w ludziach dobro. Warto czasem na drugiego człowieka popatrzeć z innej perspektywy, a nie oceniać go tylko względem siebie. W ogóle warto na ludzi patrzeć z pozytywnej strony, a najlepiej spojrzeć na nich oczyma Boga. Dlatego też teraz pragnę za tą moją złą, a przynajmniej niewłaściwą postawę wobec O. Józefa bardzo serdecznie przeprosić jego i samego Boga. A jako zadośćuczynienie za ten grzech obiecuję modlitwę za O. Józefa, aby rzeczywiście przez Miłosierdzie Boże odpoczywał w pokoju wiecznym. Amen.

Nie trzeba szukać chwały i uwielbienia, ale jednak miłość chce, a pokora pozwala, abyśmy dbali o swoje dobre imię, co wielce służy pomocy bliźniemu i czynieniu dobra.

św. Franciszek Salezy

Duchowość karmelitańska

MODLITWA O POWOŁANIA

REKOLEKCJE POWOŁANIOWE

WARUNKI PRZYJĘCIA DO ZAKONU

ŚWIADECTWA

Ładowanie…
Używamy plików cookies Ta witryna korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności i plików Cookies .
Korzystanie z niniejszej witryny internetowej bez zmiany ustawień jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików Cookies. Zrozumiałem i akceptuję.
99 0.12952208518982